"W 8 dni dookoła świata", czyli wodewil masakryczny

z Andrzejem Sadowskim rozmawia Amanda Grzmiel z "Gazety Wyborczej"

 

Teatr Powszechny zaprasza już w najbliższą sobotę, 18 marca, na prapremierę nowej, autorskiej sztuki w reżyserii Andrzeja Sadowskiego. Rozmawiamy z reżyserem Andrzejem Sadowskim


Amanda Grzmiel: Tytuł sugeruje, że będzie to podróż.

Andrzej Sadowski: - Słuszna sugestia, bo jest on wzięty, oczywiście nie wprost, z powieści Juliusza Verne. I jest to pewnego rodzaju teatr podróży. Jest to nieco inna podróż, ale jednak podróż.
O czym będzie ten spektakl?

Główny bohater przeżywa wiele rozterek w swoim życiu i postanawia ruszyć w głąb samego siebie, własnych lęków, niepewności, marzeń. Zatem jest to podróż do wnętrza wyobraźni. W tej wyprawie dzieją się rzeczy, które będą miały wpływ na jego życie w przyszłości.
„W 8 dni dookoła świata" jest taką propozycją ucieczki od codzienności dla widza?

Dokładnie. Główny bohater nazywany przez nas Józefem Garbatym, nie dlatego, że jest garbaty, ale dlatego, że ciąży na nim garb z przeszłości, dość często ucieka w swoje marzenia senne, których nie rozumie, które go męczą i które nie dają mu żadnych odpowiedzi na to, dlaczego tak się dzieje. Dlatego sam próbuje rozwikłać zagadkę, która męczy go od jakiegoś czasu.

Kogo jeszcze zobaczymy oprócz głównego bohatera?

Jego peregrynacja rozgrywa się przede wszystkim w otoczeniu kobiet. Poza nim jednymi z głównych postaci są Wszystkie Kobiety Świata. W skrócie, jest to wiele postaci żeńskich, które są odgrywane przez kilka aktorek.

W jakim klimacie będzie utrzymana scenografia?

Kostiumy są współczesne, panie dość często się przebierają. Scenografia jest współczesna, ale nawiązuje w pewien sposób do iluzji filmu, trochę do taśmy filmowej, do atmosfery snu. Sprawia wrażenie dziwnej i nie ukrywam, że takie było moje zamierzenie.

Czyli spektakl będzie teatrem iluzji?

Trochę tak, trochę też będzie przypominał to, co być może znamy z kina Davida Lyncha, np. z „Zagubionej autostrady", gdzie bohaterowie mają problemy z tożsamością i z umiejscowieniem siebie w konkretnej realności.

Gatunkowo to będzie bardziej komedia czy tragedia?

Gatunek wymyśliłem sam na poczet tego przedstawienia i jest to „wodewil masakryczny". Wodewil, ze względu na formę muzyczną, bo sporo śpiewamy, sporo jest utworów muzycznych i to ma gdzieś tę wodewilową formę. Natomiast „masakra" bierze się stąd, że czasami tak się nie chce na to patrzeć, że „po prostu masakra", stąd po prostu wodewil masakryczny.

Dlaczego pojawia się tam liczba 8 dni? A nie właśnie 7 czy 80 dni?

Bohater wędruje przez 8 dni i stąd taki tytuł. Pierwszego dnia wychodzi z domu, ostatniego wraca z powrotem. Bogatszy o doświadczenia, taka kompozycja klamrowa.

To nie jest pana pierwszy autorski spektakl realizowany w radomskim teatrze...

Tutaj ostatnim przedstawieniem, jakie zrealizowałem było współczesne spojrzenie na twórczość Jana Kochanowskiego, pt. „Niepodobnym obyczajem". Poprzednio robiłem autorskie przedstawienie oparte o twórczość Włodzimierza Majakowskiego, („Majakowski reaktywacja"). W sumie kilkanaście realizacji. To jest teatr, z którym najczęściej współpracuję, najczęściej do niego wracam. Oczywiście, to nie jest jedyne miejsce mojej pracy, ale bardzo lubię tu przyjeżdżać. Kontakty, formy współpracy, które się narodziły w ciągu tych lat, sprzyjają temu, żebym czuł się tutaj jak u siebie w domu, czuł się bezpiecznie i oczywiście robił to, co naprawdę chcę.

Wspomniał pan, że tekst odnosi się trochę do powieści „W 80 dni dookoła świata". Czyli jest on wymyślony tylko na potrzeby spektaklu?

Mam nadzieję, że ktoś kiedyś, w przyszłości ten tekst zrealizuje. Zazwyczaj nie piszę sztuk, które maja być realizowane tylko raz. „W 8 dni." to typowy dramat, o może nieznacznie nietypowej formie. Ale jest w nim wszystko to, co jest potrzebne do realizacji. Akcja bohaterowie, czas, przestrzeń, w której się to wszystko rozgrywa. Czy ktoś po to jeszcze sięgnie, tego nie wiem. Po radomskiej premierowej realizacji oddam ten utwór do ogólnego użytkowania, jak każdą sztukę, która napisałem. Lecz, czy ta sztuka będzie leżała na półce przez wiele lat, czy ktoś się za to weźmie i zrobi to niedługo - to jest oczywiście jedna wielka niewiadoma.
Jakby pan zachęcił widzów do obejrzenia „w 8 dni dookoła świata"?

Wydaje mi się, że ta historia, którą będziemy opowiadać jest historią bardzo szczególną i mówiąc bez zbytecznej skromności - wartą uwagi. Być może w tej opowieści widzowie odnajdą również fragmenty własnego życia, zarówno te zabawne jak i te, o których woleliby nie rozmawiać. Tak to już jest, że czasy, w jakich obecnie żyjemy sprzyjają załamaniom psychicznym, depresji i napięciom pomiędzy najbliższymi.
Grupa odbiorców jest uniwersalna?

Ona jest uniwersalna, ale trzeba mieć przynajmniej te kilkanaście lat, bowiem czasem ciężko jest bardzo młodemu człowiekowi zrozumieć relacje męsko-damskie a zwłaszcza skąd się biorą kłopoty na przykład w małżeństwie. Na pewno nie jest to spektakl dla młodzieży gimnazjalnej i młodszej, jest to przedstawienie dla osób dorosłych, z jakimś tam bagażem doświadczeń. Trzeba się przynajmniej w życiu raz dobrze zakochać, żeby wiedzieć o czym mówimy.

Kogo aobaczymy na scenie?

Gościnnie występuje Radosław Osypiuk, jest on na co dzień aktorem łódzkim, pracuje w Teatrze Jaracza w Łodzi. Towarzyszą mu aktorki z teatru w Radomiu: Danuta Dolecka, Katarzyna Dorosińska, Maria Gudejko, Agnieszka Grębosz. Natomiast, muzykę do przedstawienia robi Małgorzata Tekiel, legendarna basistka, którą można u nas w kraju usłyszeć z wieloma składami rockowymi. Jej kompozycje mają charakter rockowy, dynamiczny, ostry, mocny i głośny. Z pewnością idealnie wpasowuje się w ten „wodewil masakryczny".

Prapremiera odbędzie się 18 marca o godz. 18 na scenie kameralnej. Kolejne spektakle: 19 marca o godz. 19 oraz w następnym miesiącu: 8, 9 kwietnia o godz. 16 i 11 kwietnia o godz. 19.

Rozmawiała Amanda Grzmiel
"Gazeta Wyborcza" - Radom, 16.03.2017

 

 
statystyka