Barwnie, różnorodnie i ciekawie, czyli teatralny Radom 2015

15.01.2016

 

I znów kolejny teatralny rok za nami. Rok - przyznać trzeba - całkiem udany: zarówno pod względem artystycznym, jak i frekwencyjnym. Konsekwentnie realizowana strategia teatru powszechnego zaowocowała kilkoma, niezwykle interesującymi premierami. W repertuarze znalazły się bowiem realizacje współczesnej dramaturgii, adaptacja powieści, polska klasyka renesansowa, autorska bajka oraz dwa musicale. Na radomskiej scenie było barwnie i ciekawie.

Przedstawienia premierowe wystawiane na mniejszych scenach (Scena Kameralna, Kotłownia i Fraszka) cechuje przede wszystkim różnorodność. Każde jest inne w formie, pomyśle, teatralnej idei. Ze "Szklanej menażerii" w reżyserskiej oprawie Katarzyny Deszcz raz po raz wyziera okrutna tęsknota za prawdziwym światem, w którym ludzkie marzenia mogą mieć olbrzymią siłę. W ciekawie zaadaptowanym spektaklu "Niepodobnym obyczajem" w reżyserii Andrzeja Sadowskiego na pierwszy plan wysuwa się warstwa ruchowa przedstawienia (elementy tańca współczesnego) oraz muzyka, która jest połączeniem barokowo-renesansowych dźwięków. Na uwagę zasługuje też wykonie aktorskie, które sprawia, że dawne teksty mistrza z Czarnolasu brzmią lekko, wdzięcznie i... współcześnie. Do udanych realizacji zaliczyć można także "Niebezpieczne związki" w reżyserii Michała Siegoczyńskiego - ten nowoczesny spektakl, mieszający estetykę XVIII-wiecznej powieści z popkulturą oraz kinematografią, na długo zapada w pamięć. Mocny, filmowo-teatralny obraz wskazuje na coraz słabsze relacje międzyludzkie, brak wartości i powątpiewanie w siłę autorytetów. Natomiast w "Bogu mordu", zrealizowanym pod reżyserskim okiem Krzysztofa Babickiego, zobrazowano bezduszną walkę o władzę i dominację nad innymi ludźmi. W koncertowo zagranym przedstawieniu do głosu dochodzą najgłębiej skrywane emocje: chore namiętności, rozgoryczenie, bezsilność i upokorzenie.

Odnotować należy także świetną premierę na Scenie Fraszka - doskonałym posunięciem było bowiem zamówienie złożone Marcie Guśniowskiej na tekst bajki dla dzieci związanej z Radomiem i historią tego miasta. "Baśń o dzielnym Radomirze" wyreżyserował Marek Zákostelecký, który przygotował wspaniały spektakl dla publiczności w każdym wieku: mądry, zabawny, zaskakujący teatralnie. Uruchomił wyobraźnię widzów, wydobył z lalkowych aktorów to, co najlepsze, wreszcie: subtelnie połączył dobry teatr z historią regionu i dydaktycznym przesłaniem. Tym samym potwierdził nie tylko najwyższą klasę artystyczną Fraszki, lecz także zasadność funkcjonowania w Radomiu sceny dziecięcej.

Jednak największym hitem ostatniego roku okazał się wyborny "Cabaret" w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego. I nic w tym dziwnego (przecież tradycje musicalowe są silne w Radomiu od lat!). Spektakl przygotowany został z olbrzymim rozmachem: na scenie zaangażowano prawie cały zespół aktorski, brawurowo wykorzystano przestrzeń sceniczną i elementy współczesnego teatru muzycznego. Tej scenicznej wizji berlińskiego kabaretu nadano szaleńcze tempo, perfekcyjny ruch, zatrważającą muzykę, feerię ognistych barw - słowem: dopracowano spektakl w każdym calu. Dlatego Cabaret zachwycał, niepokoił, zmuszał do myślenia. Nie pozwalał być obojętnym.

Bo obojętnym nie można być wobec radomskiego Teatru Powszechnego. Obrana i konsekwentnie realizowana od lat linia repertuarowa naprawdę może się podobać. Każdy znajdzie tu bowiem coś dla siebie. Różnorodność to dobry kierunek dla jedynego teatru w ponad 200-tysięcznym mieście. Ważne, by tworzyć teatr dla ludzi: bawić i uczyć. Stawiać pytania, pokazywać nowe, akcentować to, co istotne. Czyż to nie najważniejsza misja teatru publicznego?

Stały i całkiem pokaźny zespół aktorski, szeroki repertuar, sukcesywnie zapraszani do pracy nowi reżyserzy, cztery świetnie wyposażone sceny, otwartość na nowe teksty, formy i eksperymenty teatralne (a także - co warto podkreślić - sprawnie przeprowadzone remonty i udogodnienia techniczne) przynoszą wymierne skutki: zadowoloną, wierną publiczność i coraz lepszą pozycję na teatralnej mapie Polski. Oby tak dalej!


Paulina Borek-Ofiara
Magazyn Internetowy „Teatralia", numer 157/2016