Bawić, bawić i jeszcze raz bawić

11.03.2012

 

Realizując "Alicję w Krainie Czarów" Cezary Domagała skorzystał ze znanej od pokoleń recepty na spektakl efektowny i pełen zabawy: dużo ruchu, piosenek, częste zmiany dekoracji, pokaz możliwości teatralnej maszynerii. Ma to swoje plusy i minusy. Dla widza, który rozpoczyna swoją przygodę z teatrem, będzie to z pewnością intensywne, pełne wrażeń i niespodzianek wydarzenie, a zarazem okazja do zapoznania z tradycyjnymi środkami scenicznego wyrazu.

Radomskie przedstawienie zachęca do tego, aby po raz kolejny zasiąść na widowni - udowadnia, że to nie gorsza forma spędzania czasu niż kino, telewizja, czy komputer. (...)

Zespół aktorski bardzo solidnie musiał pracować podczas prób z choreografką Marią Domagałą, bo wykonanie wszystkich układów tanecznych zasługuje na piątkę. Ekipa jest mocno eksploatowana, każdy z aktorów występuje w kilku rolach - a odtwórczyni roli Alicji, Natalia Rzeźniak, właściwie nie schodzi ze sceny. Zadania, jakie powierzono tej artystce, można by oddać słowami piosenki "biegać, skakać, latać, pływać, w tańcu, w ruchu wypoczywać". Reżyser każe jednak aktorce na dokładkę śpiewać i to już za wiele, jak na jedną osobę. Nic dziwnego, że po takim maratonie dostaje zadyszki. Z pozostałymi zadaniami Rzeźniak radzi sobie dobrze, tworząc postać wiarygodną, pełną młodzieńczego uroku dorastającej dziewczynki. Zdecydowanie wybija się w swoich trzech kreacjach (Pan Mysz, A'la Żółw, Walet Trefl) Wojciech Wachuda. Każda z nich jest pomysłowa, oryginalna i dopracowana w detalach - począwszy do modulacji głosu przez ruch postaci po drobne tiki.

W finale spektaklu bohaterowie odśpiewują piosenkę chwalącą korzyści płynące z bujnej wyobraźni. To jedyne przesłanie wyrażone wprost. Przemierzając krainę czarów z Alicją nie sposób jednak nie dostrzec, że dziewczynka umie się odnaleźć w nowej, nie zawsze sprzyjającej jej rzeczywistości dzięki szczeremu zainteresowaniu rozmówcami, otwartości na odmienność przy równoczesnej umiejętności obrony poglądów. Bohaterce daleko do bezwolnej lalki, którą można sterować - śmiało wygłasza własne zdanie, stawia na swoim i dzięki temu udaje się jej odwrócić bieg wydarzeń. Oby dzieci wychodząc ze spektaklu pamiętały nie tylko o obrotowej scenie mieniącej się kolorami, ale i o tym, że ich głos ma siłę sprawczą.

Katarzyna Piwońska
Nowa Siła Krytyczna
11-03-2012