Cieszę się, że zagram w Radomiu

09.02.2010

20 lutego w Teatrze Powszechnym odbędzie się premiera dramatu Czechowa "Wujaszek Wania". Rozmawiamy ze Zdzisławem Wardejnem, który zagra w spektaklu rolę profesora Aleksandra Sieriebriakowa.

Barbara Koś: Aleksander Siergiejewicz Sieriebriakow, to postać, wokół której skupia się akcja dramatu. Wielki uczony, wielbiony przez rodzinę po powrocie do rodzinnego majątku w charakterze emeryta okazuje się niezbyt sympatycznym starszym panem, zaabsorbowanym własnymi chorobami i egoistycznie wpatrzonym w siebie. Taki będzie pana profesor Sieriebriakow?

Zdzisław Wardejn: -Jeszcze nie wiem. W dotychczasowej karierze nigdy nie przypuszczałem, że ta rola do mnie trafi.

- Podpowiadam: toksyczny staruszek, kostyczny naukowiec, rozżalony swą starością mężczyzna? Daję przykładowe postaci, bo może będzie jeszcze inny?

- Staruszkiem jeszcze się nie czuję. Kostyczny naukowiec? Jak Pani widzi, jestem raczej grubawy... Rozżalony swą starością mężczyzna? Profesor pragnie żyć, choć wszyscy dookoła uznają, że on nie ma już do tego prawa, w związku z czym może czuć się trochę rozżalony. Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, czyli przypuszczam, że będzie nieco inny.

- Wspaniale, będzie to dla widzów niespodzianka. A w ogóle dlaczego trafił pan na radomską scenę - czy rola profesora była pomysłem dyrektora Rybki, czy reżysera?

- Sam chciałbym wiedzieć...

- Przyjmijmy, że dyrektora, który ma niezłego nosa. Jest pan kolejnym znakomitym i znanym aktorem goszczącym na radomskiej scenie. Cieszymy się. Czy pierwszy raz pojawi się pan na scenie radomskiego teatru?

- Nie! Na radomskiej scenie wystąpiłem kilka razy z gościnnymi spektaklami. Ostatnio w 2007 roku na festiwalu Targi Nowej Dramaturgii z przedstawieniami: "111" Tomasza Mana i "Absyntem" Magdy Fertacz. Dobrze pamiętam ten teatr i budynek, który wtedy trochę mnie przerażał swoim rozmiarem. Bardzo się cieszę, że pracuję w Radomiu. Obejrzałem kilka przedstawień i widzę, że jest tu zespół chętny do pracy. Taka studyjna praca nad rolą to wielka przyjemność, której jesteśmy niestety w Warszawie często pozbawieni.

- W jakich sztukach i filmach można Pana oglądać aktualnie?

- Można mnie oglądać w Warszawie w kilku teatrach, między innymi, w Laboratorium Dramatu, gdzie gram w spektaklach "Maestro" Jarosława Abramowa, "Absynt" Magdy Fertacz i "111" Tomasza Mana. W Teatrze Komedia gram w przedstawieniu "Lewe interesy" Robina Hawdona, w Teatrze Bajka w spektaklu "Zamknij oczy i myśl o Anglii" Johna Chapmana i Anthony'ego Mariotta. W październiku ubiegłego roku odbyła się premiera filmu "Miasto z morza" w reżyserii Andrzeja Kotkowskiego z moim udziałem. Ostatnio zagrałem również w przedstawieniu Teatru Telewizji "Operacja Reszka".

- Jakie ma Pan plany po Radomiu?

- 31 marca mam premierę przedstawienia "Życie snem" Calderona. Następnie w Teatrze Rampa będę reżyserował "Babskie party" - premiera w kwietniu 2010, a w maju zamierzam zagrać w sztuce "Drzewo" Wiesława Myśliwskiego.

Zdzisław Wardejn - znany aktor filmowy i teatralny oraz reżyser teatralny. Znany przede wszystkim z ról komediowych u Barei, Zatorskiego i Załuskiego. Uznany twórca Teatru Telewizji. Jeszcze za okupacji stracił ojca zamordowanego przez Niemców. Czas szkoły zastał rodzinę w Poznaniu, gdzie Zdzisław ukończył Technikum Energetyczne. Przypadkowo wplątany w wydarzenia poznańskiego czerwca, został uznany za zmarłego (jego matka rozpoznała go w zastrzelonym konduktorze). Rodzinną tragedię związaną z pogrzebem kilkunastoletniego, jedynego syna rozpromienił dopiero powrót aresztanta, który jako nieletni wyszedł na wolność po trzech dniach. Historia ta odcisnęła pewne piętno na rodzinie Zdzisława, jak i na nim samym. Po tych niecodziennych wydarzeniach Wardejn na szczęście dla widzów porzucił karierę w energetyce na rzecz studiów w warszawskiej PWST - wydział aktorski ukończył w 1961 roku (dwanaście lat później ukończył również studia reżyserskie w tejże PWST).

W roku ukończenia studiów grał na scenach teatrów między innymi Teatru Polskiego w Poznaniu, Teatru Rozmaitości w Krakowie i Narodowego w Warszawie (później występował jeszcze w Teatrze Ochota i Nowym). Obecnie (od 1993) jest członkiem zespołu Teatru Dramatycznego. Do kina wrócił na przełomie lat 60-tych i 70-tych, ale w latach 70-tych bardziej zajmowała kariera teatralna - grał u Hanuszkiewicza, Łapickiego, Minca i Swinarskiego w Narodowym, po ukończeniu studiów podejmował też pierwsze próby reżyserskie m.in. w Teatrze im. Jaracza i Ochocie. Powrót do filmu na początku lat 80-tych miał już inny charakter - na bazie ugruntowanej popularności teatralnej w głównej roli w komedii "Bo oszalałem dla niej" obsadził go Sylwester Chęciński. W tym samym czasie trwały już prace nad "Wizją Lokalną 1901" Filipa Bajona - w gwiazdorskiej obsadzie filmu znalazło się miejsce dla Wardejna. W "Vabanku" (1981) obsadził go Juliusz Machulski, a w "Wirze" Henryk Jacek Schoen (1983). Kolejne lata przyniosły role u Hasa ("Pismak" 1984), Kidawy Błońskiego ("Trzy stopy nad ziemią" 1984) i Barbary Sass ("Dziewczęta z Nowolipek" 1985).

Grał także w filmach "Och, Karol"."Piłkarski Poker""Kogel - Mogel" i "Galimatias czyli Kogel - Mogel II" i "Komedii małżeńskiej" Romana Załuskiego. Również w popularnym serialu "Zmiennicy" jako reżyser Barewicz.W 2002 roku zagrał w komedii "Jak to się robi z dziewczynami", rok później u Jerzego Hoffmana w "Starej Baśni", a w 2005 roku - w głośnym filmie "Parę osób, mały czas" Andrzeja Barańskiego, z Krystyną Jandą w roli głównej. Rok 2008 przyniósł udział w głośnej "Rysie" Michała Rosy. Role te ugruntowały pozycję Wardejna jako mistrza drugiego planu. Żona: aktorka, Małgorzata Pritulak. Mają dwóch synów: Przemysława i Franciszka.

"Echo Dnia" 30.01.2010 r.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X