Czy ten fryzjer może kłamać?

05.03.2012

 

Może... o tym przekonać się każdy, kto weźmie udział w teatralnym śledztwie. Miejsce przesłuchania: Duża Scena przy placu Jagiellońskim w Radomiu.

W tytule dzieła Paula Pörtnera "Szalone nożyczki" można doszukiwać się nawiązań do sztuki fryzjerskiej. Mogą one wskazywać na miejsce, gdzie używa się takiego właśnie narzędzia, jakim są nożyczki. Nie należy też wykluczać, że temat sztuki dotyczy określonej grupy zawodowej, a tytuł komedii równie dobrze może być odpowiednikiem zawodowego pseudonimu jednego z głównych bohaterów - Antoniego Wziętego.
Szalone nożyczki TEATR POWSZECHNY Radom

Biorąc pod uwagę poszlaki zdobyte we wstępnej fazie spektaklu, można ustalić, że akcja dzieje się w salonie fryzjerskim, jego szefem jest Wzięty (na pewno szalony), a bliżej nieokreślonej grupie ludzi przypisuje się współudział w wydarzeniu teatralnym. Jego konstruktorem jest sam właściciel Antoni, a może Jacek Łuczak, ponieważ jego kreacja jest tak realna, że wydaje się niemożliwe istnienie innej osoby pod tą postacią. Jego komentarze robią wrażenie z jednej strony celnie wyreżyserowanych, ale z drugiej - wymyślonych po prostu na poczekaniu i to jest prawdziwie przezabawne!
Szalone nożyczki TEATR POWSZECHNY Radom

Wejście przed ostatnim dzwonkiem tym razem nie oznacza straconych minut w poszukiwaniu numeru fotela, który byłby zgodny z tym na bilecie. "Wchodzę i oglądam" - ta właśnie idea wydaje się przyświecać twórcom spektaklu. Zanim rozpoczęła się akcja właściwa, można było szybko się zorientować, że tym razem istnieje szansa na satysfakcjonujące efekty wizyty u fryzjera. Początkowo widz właściwie nie zakłada zwrotu akcji. Raczej oczekuje wielu zabawnych sytuacji, typowych dla salonu fryzjerskiego, połączonych po prostu związkiem przyczynowo-skutkowym. Na szczęście nic bardziej mylnego. W chwili narastającego napięcia następuje zwrot.

Po zamordowaniu znanej pianistki (mieszka nad salonem), której krótki życiorys poznajemy z plotek w salonie, komisarz (Jarosław Rabenda) wszczyna śledztwo. Ku zaskoczeniu i zapewne zadowoleniu większości oglądających to właśnie widzowie mogą zadawać aktorom pytania i udzielać uwag dotyczących ich podejrzanego zachowania. Fenomenem fryzjerskiego show jest zainteresowanie i zaangażowanie publiczności. Mimo przerwania akcji właściwej nadal dowiadujemy się nowych faktów, na przykład tego, co fryzjerka Barbara zrobiła z wyrzuconymi do kosza nożyczkami.
Szalone nożyczki TEATR POWSZECHNY Radom

Właściciel salonu już nie usadza klientów na fotelach, ale sam jest prawie osadzony. Przez klientów? Tak i nie, gdyż jego klientami okazują się dwaj przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości. Co więcej, należą do niego również widzowie, ponieważ to oni podejmują ostateczną decyzję. Wcześniej jednak zadają pytania mające na celu wskazanie winnego. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ każdy z podejrzanych wydaje się mieć motyw, ale jednocześnie dobre alibi. Ktoś jednak kłamie. Jak nie wziąć pod uwagę wykrzyczanej groźby Toniego: "Ja ją zabiję!"? Okazuje się, że rzucił słowa na wiatr, ale tylko dlatego, że publiczność tak zadecydowała...

Poza właścicielem żywcem wyjętym z salonu fryzjerskiego także scenografia stanowi wierną kopię miejsca, gdzie myje się albo strzyże włosy. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że to akcja została przeniesiona do współczesnego eleganckiego zakładu. Zadbano o każdy szczegół, nawet fartuch właściciela jest dopasowany do tapet w salonie. Zamiarem reżysera (jak najbardziej współczesnego Jerzego Bończaka) było prawdopodobnie pogodzenie aktualnych tekstów, współczesnego wyglądu aktorów (w tej kwestii niewątpliwie wiedzie prym atrakcyjna od stóp do głów Natalia Rzeźniak) z przestrzenią znaną na co dzień zapewne większości z nas.
Szalone nożyczki TEATR POWSZECHNY Radom

Napięcie trwa do końca z tego chociażby względu, że nie sposób jednoznacznie wskazać sprawcy zbrodni. Zastanawiający może być fakt głosowania publiczności za tym, którego podejrzewa. Tym razem morderczynią okazała się fryzjerka Barbara, ponieważ poczuła się oszukana przez pianistkę zmianami testamentu na jej niekorzyść. Wszystko staje się jasne. Zbrodniarzem mógł być każdy spośród podejrzanych. Wybór zależy od widza. Każdy może mieć motyw niezależnie od stopnia uwikłania w sprawę. Publiczność bezpośrednio zaangażowana w śledztwo doświadcza zasad manipulacji własną opinią, ale jednocześnie ma poczucie udziału w rozwikłaniu skomplikowanej zagadki.

Diana Tomaszewska
Teatralia Radom
Nr 9 (9)
5 marca 2012