Danuta Dolecka świętowała 30 lecie pracy na scenie

12.09.2010

 

Na jubileusz aktorki Teatru Powszechnego przyjechało wielu gości.
-Dziękuję wam wszystkim - mowila Danuta Dolecka

Śmiech ale i łzy wzruszenia towarzyszyły benefisowi Danuty Doleckiej z okazji 30 - lecia jej pracy artystycznej, który odbył się w piątek na scenie kameralnej Teatru Powszechnego. Ceniona na scenie i lubiana aktorka oczarowała wszystkich swoim talentem i osobowością..

Wszystko rozpoczęła... Dulska. Pod postacią Izabeli Brejtkop- Frącek pojawiła się na scenie o przepisowej godzinie 19 i energicznie wzięła za porządki.

- Hesia, Mela wstawać! ...Gdzie byłeś, Zbyszko?!... I jako niesforny junior Dulski zjawił się ...Zbyszko Rybka, dyrektor Teatru Powszechnego.

- Gdybym mamci powiedział, to by mamcia tak skakała - odpowiadał z niezmąconym spokojem Zbyszko.

Potem na scenę poproszono Jubilatkę. A dyrektor Zbyszko z osiemnastowiecznego dykcjonarza teatralnego objaśniał znaczenie słowa "benefis" oraz tego wszystkiego, co się z tym słowem wiąże.

Na przykład "składanie hołdów". Jeszcze przed rozpoczęciem głównej uroczystości Danuta otrzymała więc... złoty naszyjnik, kolię, pierścienie, broszę, bransolety...

Potem był jeszcze krótki wywiad Bohaterki dotyczący jej drogi do teatru i do Radomia, a później już zaczęła się "część artystyczna".

Była ona wzruszająca, bo najpierw na ekranie przypomniano wszystkie role Jubilatki w Radomiu od roku 1982. Wtedy, właśnie, po dwóch latach spędzonych w Tarnowie aktorka przyszła do radomskiego teatru. Zakończeniem prezentacji była znakomita Walentyna ze sztuki "Dzień Walentego".

- Po raz pierwszy oglądam te nagrania - mówiła ze wzruszeniem aktorka. -Nie gromadzę żadnych zdjęć, żadnych recenzji..Dzięki tym zachowanym filmom może wreszcie zobaczy mnie moja rodzina w Toruniu.

Jako Walentyna Danuta wystąpi raz jeszcze wspólnie z Katią -Iwoną Pieniążek. Wzruszająca finałowa scena z przedstawienia jest jednak zarazem "pożegnaniem z tytułem". Sztuka zeszła z repertuaru...A szkoda.

Teatr to ludzie

Wchodzi inna sztuka - "Iwona, księżniczka Burgunda" z Jubilatką jako Królową Małgorzatą. Na scenę wchodzi zatem jej sceniczny mąż - Król Ignacy i głosem Janusza Łagodzińskiego ironizuje na temat jej poezji. A potem obsypuje Jubilatkę kwiatami.

Nie tylko Janusz Łagodziński. Sceniczni koleżanki i koledzy Danuty: Iza Brejtkop- Frączek, Iwona Pieniążek, Patrycja Zywert, Krzysztof Prałat, Jarosław Rabenda, Wojciech Ługowski oraz Jadwiga Stępkowska - muzyka, swoimi występami sprawili Jubilatce wspaniały prezent.

Było radośnie i chwilami smutno, że minionych czasów i minionych ludzi już nie ma. Dlatego benefis stał się pożegnaniem tych lat radomskiego teatru, w których wszyscy byli razem.

-Dla mnie teatr to ludzie - mówiła Danuta Dolecka.- To dom.

To samo podkreślił Andrzej Redosz, były aktor "Powszechnego", dziś teatru imienia Osterwy w Lublinie.

- Teraz dopiero widzę Danusiu, ile nagraliśmy się razem - mówił wręczając aktorce list gratulacyjny w imieniu szefowej Związku Artystów Scen Polskich Joanny Szczepkowskiej.

W imieniu władz życzenia Jubilatce złożyli wiceprezydent Ryszard Fałek i szefowa Wydziału Kultury Urzędu Miasta, Krystyna Szymańska.

-Nie ma z nami już Mirosława Kustry, Zygmunta Wojdana, Andrzeja Bieniasza, Marty Szmigielskiej, akustyka Henia - mówiła Danuta Dolecka. - Ale oni wszyscy są w moim sercu.

W finale odśpiewano hymn na cześć Jubilatki zaczynający się od słów: "O Danusiu, kwiecie Osiedlowej Street"... na melodię "O radości iskro Bogów..."

Jubilatkę zasypano kwiatami a ona zaprosiła gości na wspaniały tort z szampanem.

 

Fotograficzną relację z benefisu można obejrzeć na stronach "Echa Dnia". Autorem zdjęć jest Tadeusz Klocek.

 

Barbara Koś
"Echo Dnia" 11.09.2010 r.

 

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X