Dulska wczoraj i dziś

04.03.2013

 

Gabriela Zapolska w "Moralności pani Dulskiej" bawi karykaturą mieszczańskiej damy. Natomiast Bogusław Semotiuk, reżyser spektaklu, postawił na lżejszą wersję kołtunerii. Radomska Dulska jest niepoprawna, ale znośna. I można się zastanawiać: czy z dzisiejszej perspektywy pewnego przyzwolenia na zło da się jej cokolwiek zarzucić?

Oczywiście, rażące jest przede wszystkim podwójne oblicze Dulskiej - jej egoizm, fałsz, złe traktowanie drugiego człowieka. Jednak z jakiegoś powodu ta właśnie satyra (na wymienione wyżej zachowania) ani nie oburza, ani nie wywołuje histerycznego śmiechu. A fałszywa moralność? Owszem, zostaje zdemaskowana.

Izabela Brejtkop w tytułowej roli sprawia wrażenie despotycznej matki, żony, pracodawczyni. To ona jest tu postacią centralną, tylko nie do końca wiadomo, czy inni krążą wokół niej, czy to ona funkcjonuje na scenie dzięki pozostałym bohaterom. Dumną postawą, poważnym strojem, charakterystycznymi gestami okazuje władzę i przewagę nad wszystkimi osobami dramatu. Krytykuje ich zachowania, wyznacza cele, wymaga bezwzględnego posłuszeństwa i podporządkowania. Oczywiście, stopień uzależnienia od toksycznej pani domu jest zróżnicowany ze względu na osobowość i siłę charakteru poszczególnych członków rodziny. Najbardziej podatni na jej wpływy są mąż Felicjan i córka Mela. Dulski, tylko z założenia głowa rodziny, raz jedyny wypowiada swoją kwestię, aby „wszyscy dali mu święty spokój". Dla podkreślenia - bądź co bądź - dramatyzmu jego sytuacji, wielokrotnie pojawia się na scenie. Jakby przelotem, że niby jest, ale niczego nie może zmienić.

Zbyszko i Hesia, z pozoru buntownicy, tylko na chwilę wydają się mieć przewagę nad despotyczną matką. Ta dokłada bowiem wszelkich starań, aby uprzykrzyć im życie. Mają jednak „swoje pięć minut". Hesia zajmuje całą sobą każdy skrawek sceny: tańcząc - skacze, krzyczy - śpiewając... Tylko niewielką przestrzeń pozostawia swojej siostrze, ale chyba wyłącznie po to, by jeszcze bardziej błyszczeć.

Syn Dulskiej, mimo zniesławienia służącej Hanki, sprawia wrażenie uczciwego, młodego mężczyzny. Wykazuje zainteresowanie uwiedzioną dziewczyną, która jest szykanowana przez panią Anielę. Wydaje się, że chce naprawić swój błąd, żeniąc się z Hanką, ale jego pomysł zostaje zduszony w zarodku. Nie wiadomo, na ile intencje Zbyszka są szczere. Najprawdopodobniej jego plany mają być jedynie formą sprzeciwu wobec matki. Walczy nie tylko z nią, lecz także (a może przede wszystkim?) z ciotką Juliasiewiczową, która - choć z pozoru gra drugie skrzypce - wydaje się mieć większy wpływ na decyzje otaczających ją osób. Sama Dulska ulega jej namowom. Pani Juliasiewiczowa tworzy wokół siebie aurę uwodzicielki. Z powodzeniem doradza, ale cały czas liczy na korzyści. W tym wyścigu przebiegłości aktorka Joanna Jędrejek bije odtwórczynię głównej postaci na głowę.

Charakter poszczególnych bohaterów zostaje ukazany nie tylko za sprawą właściwych im zachowań. O pozornej elegancji i wielkości Anieli Dulskiej świadczą źle dobrane stroje, dowodzące jednak braku dobrego smaku. Potwierdzeniem tego może być również niegustownie urządzone mieszkanie, w którym obok eleganckiej komody stoi zupełnie niedopasowany do reszty stolik à la safari. Kontrastową dla Dulskiej postacią - pod każdym względem - jest służąca Hanka, skromnie ubrana, wystraszona, milcząca. I to właśnie ona staje się ofiarą nie tyle Zbyszka, co jego matki, dbającej za wszelką cenę o dobre imię rodziny.

Głównej bohaterce (podobnie jak wielu spośród nas) wydaje się, że może innym dyktować sposób postępowania. Zamiast dbać o właściwe relacje z ludźmi, narzuca im swoje zdanie. Spokój jej rodziny jest tylko pozorny, bo budowany na cudzym niepowodzeniu. Co prawda, codzienne trudności są nieodłącznym elementem naszej egzystencji, ale wyrzuty sumienia związane z krzywdzeniem drugiego człowieka wcale nie muszą stanowić jej części. Niestety, w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie ważniejsze wydaje się zachowanie pozorów. Obojętność na krzywdę i postawa empatyczna są mocno nie na czasie. I nawet jeżeli jest nam kogoś żal, za nic w świecie nie powinno się tego okazywać.

Despotyczna postać Anieli Dulskiej chce wszystko kontrolować, ale w wyniku egoistycznego zachowania sama traci grunt pod nogami. Dulska unieszczęśliwia swoich bliskich. Relacje rodzinne często odzwierciedlają charakter poszczególnych osób, ponieważ niedbałość o innych może wynikać albo z egoizmu, albo z nieradzenia sobie z problemami. Dlatego zastanawia postawa „takich" Dulskich. Wyniszczają drugiego człowieka, ale w konsekwencji i samych siebie.


Diana Tomaszewska, Teatralia Radom
Internetowy Magazyn „Teatralia" numer 48/2013
26.02.2013