Fraszko, sto lat!

21.06.2011

Za co lubię Scenę Fraszka? Za to, że jest!

I że już od roku cieszy radomską publiczność - zwłaszcza dziecięcą - świetnymi spektaklami lalkowymi. Udane premiery "Kopciuszka", "Czerwonego Kapturka" i "Tygrysa Pietrka" przysporzyły nowej scenie wiernych widzów (i to nie tylko tych najmłodszych!), którzy z niecierpliwością czekają na kolejne teatralne przedsięwzięcia Fraszki.

Dotychczas zrealizowane spektakle nie mogły się bowiem nie podobać. Przygotowane przez najlepszych reżyserów scen lalkowych: Petra Nosálka - inscenizatora wielu teatrów lalkowych, Jacka Malinowskiego - dyrektora Teatru Maska w Rzeszowie czy Krystiana Kobyłki - dyrektora Opolskiego Teatru Lalki i Aktora, były przedstawieniami nie tylko ambitnymi, lecz także atrakcyjnymi. Współczesne interpretacje bajek, niebanalne zabiegi scenograficzne, świetne wykorzystanie muzyki, udane (niewymuszone) interakcje z młodą publicznością, a przede wszystkim bardzo dobra gra aktorów złożyły się na zasłużony sukces wszystkich zaprezentowanych projektów.

A kondycja radomskich aktorów cieszy najbardziej! Dyrektorowi teatru udało się zbudować niewielki (ale stały!), pięcioosobowy zespół aktorów - absolwentów Wydziału Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej w Białymstoku. I jest czego gratulować, bo Magdalena Witczak (świetna jako Kopciuszek), Magdalena Pawelec (doskonała jako jeden z Czerwonych Kapturków), Przemysław Bosek (rewelacyjny jako Siostra Przemądrzała), Robert Mazurek (niezapomniany jako Szczur z "Kopciuszka") i Krzysztof Parda (pamiętny jako jeden z Wilków z "Czerwonego Kapturka") to najważniejsi twórcy Fraszkowego sukcesu. Bez ich pracy, zaangażowania i dopracowanych do precyzji ról, trudno byłoby przekonać do siebie najmłodszą widownię. I chociaż to widownia niedoświadczona, to jednak niezwykle trudna i wymagająca.

A zatem pomysł na otwarcie w Radomiu nowej sceny lalkowej - adresowanej głównie do widowni dziecięcej oraz prezentującej dla niej różnorodne propozycje repertuarowe - okazał się strzałem w dziesiątkę! Miasto naprawdę potrzebowało takiej przestrzeni. Ku niekłamanej uciesze najmłodszych odbiorców sztuki stworzono miejsce przyjazne, ciekawe i efektowne. Takie, które nie tylko z chęcią się odwiedza (z grupą przedszkolną, z rodzicami lub dziadkami), lecz także takie, które z łatwością pozwala przenieść się do innego - bajkowego - świata. Ale co w tym dziwnego? Czyż właśnie nie tak działa magia teatru?

Fraszko, sto lat!

Paulina Borek-Ofiara
Teatralia Radom
16 czerwca 2011