I śmiech niekiedy może być nauką

05.01.2015

 


"Kolacja dla głupca" Francisa Vebera w reżyserii Zbigniewa Rybki to sylwestrowa premiera w Teatrze Powszechnym. Jadło się ją z apetytem.


To nie jest do końca farsa, choć na początku farsę przypomina. Kilku panom bogactwo tak uderzyło do głowy, że co wtorek organizują kolację z głupcem. Zapraszają na nią głupszego, ich zdaniem, od siebie, by wyśmiewać się z niego i nad nim pastwić.

Pierre, wzięty wydawca, ma kolejną ofiarę: księgowego z ministerstwa finansów. Nieświadomy niczego księgowy zjawia się więc u Pierre'a, by razem z nim udać się na kolację do nieznanych mu ludzi. Ale ma pecha: Pierre dostał kontuzji kręgosłupa i nie może wyjść z domu.

I nagle rozpoczyna się upiorny ciąg wydarzeń, nakazujący pozostać mu z Pierrem. Ten ciąg wydarzeń zamieni Pierre'a Mędrca w głupca.

Reżyser, Zbigniew Rybka zawierzył autorowi i wraz z siódemką aktorów stworzył wyborny spektakl.

Nie ma tu żadnych z ogranych farsowych gagów: biegania po pokojach, oblewania się wodą , przebieranek za kobietę czy mężczyznę. Dialog toczy się wartko lecz spokojnie, słychać wyraźnie dowcip i pointę, pozwalające dostrzec komizm scenicznej sytuacji.

Bo przezabawnych sytuacji i dialogów jest wiele, jak też mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji. Wszystko to podane jest jak z karty dań w dobrej restauracji.

Akcja skupia się na trzech głównych postaciach i są one zagrane doskonale. Osią spektaklu jest księgowy Francois, grany wspaniale przez Łukasza Mazurka. Jego problem polega na tym, że jest szczery, serdeczny i uczynny dla bliźnich. Ma także pasję: składa modele z zapałek.
Mazurek akcentuje te cechy swego bohatera stwarzając postać może męczącą, namolną i nudną ale z miejsca budzącą sympatię widza.

Pierre Jarosława Rabendy jest równie przekonywujący. Prowadząc życie bogatego obywatela, romansując na prawo i lewo zapomina, co w życiu jest naprawdę ważne. Dopiero odejście żony( świetna Izabela Brejtkop) i powrót napastliwej kochanki( równie wyrazista Magdalena Placek) sprowadzą go na drogę cnoty.

Bezbłędny jest także Marek Braun jako kontroler skarbowy, śledzący przekręty bliźnich a nie widzący romansów żony.

Tę aktorską grupę dopełniają Kamil Woźniak i Wojciech Ługowski .

Przedstawienie jest zwarte, toczy się sprawnie w eleganckim mieszkaniu( scenografia- Wojciech Stefaniak,) a pointa jest niestety smutna. Najwięksi głupcy czasem okazują się mądrzejsi od tych, którzy się z nich śmieją.

Barbara Koś
"Echo Dnia"
1.01.2015