Krzysztof Prałat, aktor "na fali" - w rankingach Jacka Sieradzkiego i Łukasza Drewniaka

16.09.2009

Miło nam poinformować, że aktor naszego Teatru, Krzysztof Prałat został wyróżniony w rankingach dwóch liczących się krytyków teatralnych - Jacka Sieradzkiego ("Dialog", "Polityka") oraz Łukasza Drewniaka ("Dziennik", "Tygodnik Powszechny", "Teatr"). Obaj recenzenci docenili rolę Krzysztofa w spektaklu "2084" Michała Siegoczyńskiego. Obok Krzysia wśród aktorów wyróżnionych za kreacje teatralne minionego sezonu znalazła się też partnerująca mu w przedstawieniu Ola Bednarz.

Oto, co o Oli i Krzysiu napisano w zestawieniach:

Krzysztof Prałat

Na co dzień aktor radomski, gwiazdor śmiesznych reklamówek z hoop-coli i polski Blues Brother. A w "Roku 2084" staje się przejmującym amantem, nieporadnym, dręczonym przez fobie i obsesje kochankiem zbyt młodej kobiety. Prałat ma warunki prawie allenowskie, chudy, cierpiąca twarz etatowego rozśmieszacza mimo woli. Pamiętam go z "Taśmy" i "Dawaj" Bielińskiego. To rzadki przypadek aktora, w którym absurd spotyka się z romantyzmem. Psychologia z bezbłędnym wyczuciem groteski.

Aleksandra Bednarz

Debiutowała u Łukasza Kosa w "Pawiu królowej", gdzie wspólnie z kolegami z łódzkiej "Filmówki" przez cztery i pół godziny odgrywali w całości historię Masłowskiej. Jak każdemu krytykowi ciężko mi zaakceptować, że grywa w serialach, ale współpraca z Michałem Siegoczyńskim to fenomenalny prognostyk. Bo Siegoczyński bierze na scenę fajne dziewczyny i wypuszcza po premierze zachwycające kobiety. Tak było z Magdą Popławską w "Taśmie", Żanetą Gruszczyńską w "...synu". W "Roku 2084" Bednarz wcieliła się młodą partnerkę trzydziestokilkulatka, próbującą wspólnie z nim opowiedzieć ramo początku i końcu wielkiej miłości z muzyką P.J. Harvey i Nicka Cave'a w tle. Jej bohaterka szuka w sobie słów, nazywa emocje, dorasta do dorosłości, stara się być świadoma swojego ciała i emocji. Bednarz nie jest typem pogubionej blondynki, ona przyciąga i przeraża jednocześnie, bo jest w niej jakaś niepokojąca i urokliwa zwyczajność.

"Zawzięta trzynastka" Łukasz Drewniak Dziennik nr 190 - Kultura 14-08-2009

Krzysztof Prałat [na fali]

Drągalowaty, z aparycją nieśmiałego, przerośniętego młodziana może mieć dość ograniczone szanse obsadowe – chociaż ze stereotypu „ciapowaty inteligent wobec jurnego prostaka” wyszedł obronną ręką w prapremierze „Dawaj” Mariusza Bielińskiego w macierzystym radomskim Powszechnym. Duet z Aleksandrą Bednarz w „2084” Michała Siegoczyńskiego, owa opowieść o miłosnym walkowerze, to granie na półtonach, łączenie męskiej opiekuńczości z wymykającą się spod kontroli samczą wrednością, spojrzenie, w którym jest czułość – i odpuszczenie: „nie da się”. Rzadki koncert gry dwojga młodych aktorów, z których on, doświadczeńszy, uzupełnia jej żywiołowość zawodową samokontrolą. Sfilmować.

Aleksandra Bednarz [nadzieje]

Właściwie debiut – a dojrzałość fantastyczna. W 2084, autorskim spektaklu Michała Siegoczyńskiego (koprodukcja Teatru na Woli i radomskiego Powszechnego) gra w duecie z Krzysztofem Prałatem anty-love story. Opowieść o miłości poddawanej walkowerem – ale od początku skażonej wirusem entropii. I wie, diablica (skąd?), jak między namiętne tańce, pieszczoty i smażenie czułej jajecznicy wtykać bombki nieufności, złośliwości, nieledwie sadyzmu. Bez histerii, prędzej z rezygnacją. Co dziś młodym po głowie chodzi…

Jacek Sieradzki "Subiektywny spis aktorów teatralnych" - edycja siedemnasta

Serdecznie gratulujemy!

Więcej informacji o Krzysztofie znajdziecie Państwo na stronie www.krzysztofpralat.pl

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X