Lekcja dialogu

07.05.2013

 

„Na arce o ósmej" to historia trojga Pingwinów, które usiłowały przemycić w potopowej historii o Arce i jej kapitanie, jednego z nich jako pasażera na gapę.

Ogólnie znane są przyczyny zdenerwowania się Boga na nieznośnych, kłótliwych i nieżyczliwych współobywateli naszego globu i zesłanie za karę czterdziestodniowej ulewy, która miała spowodować całkiem nielokalne podtopienia i związane z tym kłopoty.

Jednak, żeby nie powtórzyła się nieco dawniejsza historia związana z dinozaurami, kiedy to Bóg nieco przesadził z wielkością kamienia skierowanego na naszą planetę, tym razem obdarzywszy wpierw odpowiednim talentem Noego, rozkazał wybudowanie statku transportowego, który by mu pomógł ocalić siebie i przy okazji przedstawicieli wszystkich gatunków zwierząt.

Sam Noe na Arce zmieści się na pewno. Znacznie trudniejsze zadanie otrzymał asystent Noego - Gołąb, który jako reprezentant organizacyjny miał wprowadzić, ulokować i bezpiecznie przechować do końca potopu zaplanowany przez Boga „ładunek" w postaci zaproszonych zwierząt. W założeniu Pan zarządził, aby na każdy gatunek przypadło po jednej parze, którą ma tworzyć samczyk i samiczka.

Zapewne wszystko byłoby dobrze się ułożyło i autor Urlich Hub nie miałby powodu do napisania sztuki „Na Arce o ósmej", gdyby nie nieoczekiwane zdarzenie, które zamieszało precyzyjnie ułożony przez Boga plan.

Zaproszona do wejścia na Arkę para pingwinów miała przyjaciela, także pingwina, który programowo nie „załapywał" się na uratowanie od skutków straszliwego potopu. Może byłoby to nawet sprawiedliwe, bo ten Trzeci nie tylko nie miał ochoty dać się zalać potopowi, ale przede wszystkim wykazywał się, całkiem niepotrzebnie, tendencją do samodzielnego myślenia i nawet szczerze powątpiewał w istnienie Boga. Jego przyjaciele, nie bacząc jednak na jego nieżyciowy światopogląd, postanowili wbrew przepisom przemycić przyjaciela na statek i w ten sposób uratować go od niechybnej śmierci w deszczowej otchłani.

Reżyser przedstawienia - Petr Nosálek przyjął zaproponowany przez autora prosty, dość dosadny język tej teatralnej opowieści i ubrał go w przystępną dla dzieci formę teatru lalki i aktora. Nosalek traktuje dziecko bardzo poważnie i pod pretekstem historii o Arce i trzech Pingwinach poddaje pod rozwagę wiele życiowych problemów a nawet dylematów, które każde z nas napotka na swej życiowej drodze, a nawet będzie zmuszone stawić im czoła. Wbrew dość częstej praktyki stosowanej w tekstach dla dzieci nie zobaczymy tu skrajnie dobrych i złych postaw. Każda z postaci realizuje swoje powinności, spełnia nałożone nań obowiązki i bardzo się stara wykonywać je jak najlepiej.

Jednak pomiędzy owymi powinnościami, a często całkiem „nieprzepisowymi" wynikającymi z życiowych konieczności wydarzeniami pojawiają się dylematy. Czy na przykład stosując się do regulaminu, można pogodzić się z utratą przyjaciela, nie zabierając go na Arkę? Czy w sytuacji zagrożenia mówić zagrożonemu prawdę o sytuacji w jakiej się znalazł? Może w obliczu niebezpieczeństwa trzeba czasami pójść na ustępstwa w relacjach z Bogiem, a może to boskie prawa bywają zbyt radykalne i zbyt jednoznacznie traktują boskie wartości nie bardzo doceniając relacje między przyjaciółmi? Strażnik boskich praw, służbista Gołąb bardzo konsekwentnie i z całkiem niegołębią determinacją usiłuje realizować swoje obowiązki. Jednak w obliczu rzeczywistości, która czasami stoi w sprzeczności z obowiązującymi przepisami ustępuje i przymyka oko na ludzką, czy też pingwinią potrzebę niesienia pomocy koledze.

Mądre przypowieści zawarte w przedstawieniu stawiają dużym i małym widzom trudne pytania, czasami udzielając, czasami nie udzielając jednoznacznych odpowiedzi. Spektakl w lekki i przystępny sposób snuje rozważania o Bogu, o przyjaźni, o moralnie trudnych sytuacjach, o nadziei, a także o konieczności podejmowania prób porozumiewania się z innymi. To zasługa autora tekstu Ulricha Huba, laureata wielu nagród literackich i dramaturgicznych. To także zasługa reżysera Petra Nosálka znawcy dzieci i ich problemów, który stworzył bezpretensjonalny, ciekawy, zabawny, mądry, pouczający, barwny i przystępny dla swoich widzów spektakl. Nosalek to reżyser wrażliwy i subtelny w swoich wypowiedziach. Potrafiący dotrzeć do widza poprzez właściwie dobraną formę podania tekstu, poprzez stosowną dekorację, funkcjonalnie zaprojektowane kostiumy, wymowną muzykę oraz właściwe ukierunkowanie występujących u niego aktorów.

Dyrektor Zbigniew Rybka założył i wychował na potrzeby „Fraszki" dobry, wobec młodej widowni rozumiejący swoje zawodowe powinności, przyjemnie zaangażowany w pracę, zespół. Cała piątka występująca w tym spektaklu: Magdalena Pawelec, Magdalena Witczak, Alan Bochnak, Przemysław Bosek, Robert Mazurek i weteran tego teatru Włodzimierz Mancewicz, stanęła na tak zwanej „wysokości zadania". Jak zwykle w konfrontacji z najmłodszą publicznością, trudnego zadania.

„Na Arce o ósmej" to pozornie przedstawienie dla dzieci, które znajdą w nim piękną formę oraz dostosowane do ich wiedzy i możliwości percepcji tak zwane mądrości życiowe. Jest również skierowane do rodziców i do ich wychowawczej powinności. Odnoszę jednak wrażenie, że mimo kilku odpowiedzi na zadane ze sceny pytania, które wyjaśniają kilka postawionych w spektaklu dylematów, jeszcze więcej pytań sprowokowanych rozbudzoną w teatrze wyobraźnią dzieci, padnie dopiero po wyjściu z teatru. Czego i twórcom, i dzieciom, i ich rodzicom z całego serca życzę.

Aleksandra Osiak
Dziennik Teatralny
20 kwietnia 2013