Panie i Panowie, przedstawiamy Wam Waszą PIAF!

14.09.2009

Zapraszamy Państwa na niezwykły spektakl o niezwykłej kobiecie - PIAF.

Ta drobna, zawadiacka kobieta, wychowana na ulicy, bezdomna jako dziecko, uznawana jest za największą damę francuskiej piosenki. Na nowo stworzyła muzykę. Bezwiednie stała się inspiracją, która trwa do dzisiaj.

Słynęła z niebywałej ekspresji i dramatyzmu. Jej chropowaty i dość niski głos, kontrastował z filigranową sylwetką (147 cm). Oprócz niewątpliwego talentu, publiczność przyciągała otaczająca Piaf legenda, wynikająca z jej przeszłości, a także nieudane związki uczuciowe. Czarowała i denerwowała, odpychała i przyciągała. Potrafiła żyć tylko miłością i swoją sztuką.

Nigdy nie umiałam zatrzymać zbyt długo w ramionach człowieka, którego kochałam. Za każdym razem, gdy już uwierzyłam, że spotkałam mężczyznę swojego życia, nagle waliło się wszystko i znowu byłam sama. Być może dlatego, że nie byłam tym, co nazywają piękną kobietą. Wiedziałam o tym i dlatego poszukiwałam usilnie jakiejś rekompensaty od losu. Ale działo się tak również, bo nie byłam zbyt wierna i zniechęcały mnie rozczarowania. Wystarczył czasami drobiazg, jakieś nieistotne kłamstwo, jedno słowo więcej, i moja miłość gasła raptownie. Rzucałam się w inne ramiona, w których spodziewałam się cudu.

Zawsze gorączkowo poszukiwałam wielkiej, prawdziwej miłości, i może dlatego tylu było w moim życiu mężczyzn, że nie umiałam się pogodzić z kłamstwem i miernotą, które spotykałam w swoich przygodach. Pierwszy był Mały Louis, mój pierwszy mężczyzna. Miałam lat 16, on starszy zaledwie o rok. Romeo i Julia? Niestety, była to raczej komiczna lekcja życia i miłości, romantyzmu zawierała znacznie mniej, niż sobie początkowo wyobrażałam. W domu schadzek babci Gassion zaznałam wiele dobra i ciepła, ale wyobrażenia o uczuciach między kobietą a mężczyzną pozostały mgliste. Lata włóczęgi z ojcem obdarzały mnie co jakiś czas nową „mamusią". Taka edukacja nie nauczyła mnie niczego nadzwyczajnego. Myślałam, że dziewczyna nie ma prawa powiedzieć „nie", kiedy skinie na nią młody człowiek. Byłam przekonana, że taka jest rola kobiety. Wiem, że moja opowieść brzmi jak prymitywny brukowiec, ale całe moje życie tak wygląda, niczym nieprawdopodobna historia, a wszystko zdarzyło się tak po prostu, jak o tym opowiadam. Louis powiedział: "chodź! I poszłam z nim. Bez namysłu pozostawiłam mojego ojca i tę odrobinę ochrony i bezpieczeństwa, jakie mi zapewniał. Mały Louis wydawał mi się absolutnie wyjątkowy. Kochałam go. Mieszkaliśmy w nędznym pokoju, chodziliśmy czasami do kina. Życie płynęło cudownie, być może tylko dlatego, że oboje byliśmy bardzo młodzi. Nie byłam święta. Nie wystarczyłoby palców obu dłoni, żeby wyliczyć moich kochanków, i łatwo wam rzucić we mnie kamieniem. Ale niestrudzenie poszukiwałam mężczyzny, który byłby mi wierny przez całe życie, który by zapewnił mi opiekę. Szukałam nadaremnie, bo los przynosił co innego: Louis był dzieckiem jak ja, i pewnego dnia rzuciłam go dla prawdziwego mężczyzny, legionisty, którego znacie z piosenki Raymonda Asso „Mon legionnaire". Ale straciłam swojego legionistę i pomyślałam, że być może nie jest pisane mi szczęście. Miałam 18 lat i znałam jedynie doły społeczne. Mały Louis był zacny i porządny, ale nie doceniałam go. Nasza córeczka umarła, co odebrało mi resztkę radości życia. Ostatni etap staczania się po równi pochyłej pokonałam z łatwością.

Edith Piaf "Ma vie"

Zapraszamy Państwa na "Piaf"!

Więcej informacji o przedstawieniu, zdjęcia oraz krótki materiał filmowy znajdziecie Państwo TUTAJ.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X