Piękna baśń, pomysłowe lalki, powiew egzotyki...

16.12.2014

 

Szary, zwykły słowik przemienia okrutnego Cesarza w człowieka - cudo, miłującego swoich poddanych i zabiegającego o ich los. Gdyby tak każdy człowiek mógł mieć takiego Anioła Stróża!

 

Takie marzenie rodzi się po obejrzeniu spektaklu "Słowik", który na podstawie baśni Hansa Christiana Andersena zrealizowała w radomskim teatrze Chia-yin Cheng z Tajwanu.
Pokazana w niedzielę na scenie Fraszka sztuka ma jeszcze inne przesłanie: nie goń za blichtrem tylko szukaj we bliźnim duchowego wnętrza.

Na scenie jest jak w bajce. A może i w realu? Dumny, zarozumiały i okrutny władca - tu akurat jest nim Cesarz Chin, ma w nosie swych poddanych a także swój kraj czyli Cesarstwo.

- Ludzie nie mają co jeść? Ja mam. Kraj zalewa rzeka? U mnie jest sucho. Tak wyglądają codzienne audiencje urzędników. A za niewykonanie poleceń kara w postaci bicia po głowie cesarskim pantoflem lub bicie w brzuch po jedzeniu.

I gdy Cesarz, który ma wszystko, dowie się o słowiku śpiewającym gdzieś cudnie w lesie, zapragnie go mieć. Przerażeni rychłymi torturami dworzanie natychmiast udają się na poszukiwania. Skromny, szary, ale obdarzony przepięknym głosem, słowik,zacznie wiernie towarzyszyć cesarzowi. Do momentu, gdy jego miejsce zajmie nietypowy podarunek od cesarza Japonii: - efektowny mechaniczny słowik, mieniący się klejnotami, lśniący od srebra i złota...

Zwycięży naturalnie, szary, który nie dość, że godzi się śpiewać Cesarzowi, to jeszcze przemieni go w dobrego, szlachetnego władcę kochającego swój lud i dbającego o dobro Cesarstwa.

"Słowik" u Andersena rozgrywający się na dworze Cesarza Chin ma też na radomskiej scenie chiński klimat. Dzięki reżyserce, Chia-yin Cheng i jej całej ekipie z Tajwanu sceniczne Chiny nie są podróbką tylko szlachetnym oryginałem.

Sprawiają to przede wszystkim lalki i maski, które radomscy aktorzy wykorzystują w spektakl. Wszystkie akcesoria wykonali na Tajwanie tamtejsi artyści.

 

Lalek i masek używają Paulina Moś, Magdalena Witczak, Alan Bochnak, Przemysław Bosek i Robert Mazurek i robią to znakomicie: lekko i sprawnie. Duże wrażenie sprawia lalka, która ma aź trzy maski, dzięki czemu można jednocześnie pokazać dialog na targu prowadzony pomiędzy trzema postaciami.

Bardzo podoba się małym widzom Dziewczynka, która jako jedyna zna język Słowika i dlatego jest dobrym duchem przedstawienia.

Ładnie wprowadzona jest postać Rybaka opowiadającego o tęsknocie za słowikiem i komentująca wydarzenia.

Piękna jest scena nadchodzącej Śmierci do Cesarza, która dzięki Słowikowi odracza swoje misję.

Uzupełnia przedstawienie doskonała muzyka Piotra Salabera, zawierająca nuty muzyki Wschodu

Ta piękna baśń, piękne, pomysłowe lalki, powiew egzotyki, z pewnością zyska widzów.

W jakim wieku? Zdaniem twórców spektaklu - na pewni od lat siedmiu. Ale siedzący koło mnie 3 letni Adaś chłonął sztukę z otwartymi oczami. Więc może i najmłodsi widzowie znajdą w tej sztuce coś ciekawego?

Twórcami spektaklu są artyści Tajwanu. Reżyseria - Chia-yin Cheng, scenografia - Meng-huan Lin, Mong-Han Liang, kostiumy - Kuan-ying Lee, projekty lalek Man-ling Yeh, projekcje Neng-an Kung. koordynacja wykonania lalek Mong-han Liang, wykonanie lalek Yi Ruan, Neng-an Kung (asystenci: Shu-chiao Li, Yu-Wen Weng).

Przedstawienie jest pierwszą polsko-tajwańską koprodukcją teatralną. Przy realizacji tego spektaklu Teatr Powszechny współpracuje z Teatrem Puppet & Its Double Theater, działającym w mieście Wujie w północno-wschodniej części Tajwanu (okręg Yilan).