Prywatny kształt rzeczy

26.03.2013

 

Rude włosy, przekrzywiony czarny beret, bordowe spodnie w ciapki, seledynowa koszula, buty na wysokim obcasie i pierwsze jej spojrzenie mówią o niej wiele, ale czy wszystko?

Evelyn. Bezczelnie młoda i pewna swojej atrakcyjności patrzy na widzów (na świat?) długo, zaczepnie, władczo, z pogardą, kpiną, bez skrupułów i większego szacunku. Bada do jakich granic może się posunąć, by następnie je przekroczyć. Świadoma własnej wartości, lubiąca wyzwania, przebojowa, zarażająca energią. Broni swoich racji z ponadprzeciętną zawziętością. Jednak pod wizerunkiem bezuczuciowej maszyny musi kryć się jakaś głębia. Widać to po jej niespokojnych oczach, drżącym głosie i łapanym z trudnością oddechu w ostatniej scenie. Być może ukrywa przed światem (i samą sobą) własne uczucia, pytania i lęki, a za maską wyrachowania i cynizmu kryją się tęsknoty i nadzieje.

Postać Evelyn (Magdalena Placek) wysuwa się na pierwszy plan, ale nie zaistaniałaby w takim kształcie bez ludzi wokół siebie. Spotyka - pozornie przypadkowo - Adama (Krzysztof Chudzicki), pracownika galerii sztuki. Nieśmiały, niepewny siebie, mało atrakcyjny. Taki, który niby marzy o ciekawszym życiu, ale w zasadzie dobrze jest mu „tak jak jest". Spotkanie z Evelyn, artystką, studentką Akademii Sztuk Pięknych jest dla niego szczególnym impulsem i przeradza się w pogawędkę o sztuce i o życiu. Za sugestią Evelyn prosi ją nieporadnie o numer telefonu, zaczyna się z nią spotykać, a nawet łamać obowiązującą w galerii żelazną zasadę POC (Publiczne Okazywanie Czułości, które w tym miejscu jest zakazane)! Mieszkają razem, mają romans obfitujący w nowe intensywne, erotyczne doznania, uwieczniane w postaci nagrywanych podczas zabawy filmików. Przyjaciele Adama - Phillip (Kamil Woźniak) i Jenny (Maria Gudejko) są zaskoczeni jakich zmian dokonała w nim Evelyn. Nowe ubrania, soczewki kontaktowe zamiast staromodnych okularów, modniejsza fryzura... Punktem zwrotnym dla związku Evelyn i Adama jest wizyta u chirurga plastycznego. Evelyn „zasugerowała" Adamowi, że lekka korekta nosa byłaby u niego, delikatnie mówiąc, wskazana. Adam spełnia i tę zachciankę. Na koniec prosi ją o rękę i daruje rodzinny zaręczynowy pierścionek.

Być może ta znajomość byłaby jedną z wielu, gdyby nie ostatnie sceny, które radykalnie zmieniają charakter tego związku, oraz są punktem zwrotnym dramatu.

Podczas prezentacji projektu przygotowywanego przez Evelyn na zaliczenie jednego przedmiotu na studiach, wychodzi na jaw psychologicznie makabryczna prawda. Przed Adamem, jego przyjaciółmi i przybyłą publicznością (widzowie) rozgrywa się finał. Okazuje się, że głównym przedmiotem badań był Adam. Randki nie były randkami, a „sesjami badawczymi". Podczas romantycznych spotkań Evelyn zbierała szczegółowy materiał dowodzący zmian, jakie mogą się dokonać w człowieku za sprawą właściwie przygotowanych sugestii ze strony innej osoby. Wysnuwa szokujący, ponury wniosek, że człowiek może zupełnie zatracić swój wizerunek, ale także własne zdanie, gust, myślenie, a w końcu - wolę. Wystarczy pomysł, umiejętna manipulacja i spora dawka wyrachowania z jednej strony, sprowokowane uczucie, uległość i ślepe zaufanie z drugiej, a powstanie z tego żywe dzieło sztuki - chodzący eksponat.

Autor dramatu Neil LaBute i reżyser Zbigniew Rybka stawiają pod naszą rozwagę równie nieoczekiwany jak i niezwykle pospolicie występujący „w przyrodzie" problem zadając równocześnie pytanie czym jest tytułowy kształt rzeczy?

W efekcie scenicznych wydarzeń odpowiedzią jest refleksja dotycząca charakteru miłości, wolności i często chorych zależności między ludźmi. Patrząc jednak nieco dalej, można zaryzykować stwierdzenie, że ową „rzeczą" jesteśmy my sami, a wpływ naszych bliskich lub przebywających blisko nas, to w mniejszym lub większym stopniu kształtowanie naszych postaw, zachowań i poglądów. Równocześnie sami jesteśmy „rzeźbiarzami", bo my również kształtujemy wszystko z czym się stykamy niekoniecznie zdając sobie z tego sprawę.

To jednak tylko z pozoru dotkliwa i smutna refleksja, z którą widz nie rozstaje się przez wiele chwil nawet po opuszczeniu budynku teatru, bowiem w prawdziwym życiu historia Evelyn i Adama może być historią optymistyczną, pogodną i radosną, pełną mądrości i prawdziwej miłości. Wzajemny wpływ na postawę, postępowanie i uczucia otaczających nas osób, jeżeli zawiera w sobie życzliwość i chociaż odrobinę serca, ma szansę być nieocenionym darem jaki możemy sobie nieustannie składać, czyniąc tym samym lepszymi nie tylko obdarowanych ale w nie mniejszym stopniu samych obdarowujących.

Do dynamicznie, płynnie, interesująco i nieprzewidywalnie postępującej narracji została rozważnie wkomponowana, stylistycznie spójna muzyka w opracowaniu Andrzeja Sadowskiego podtrzymująca tempo i dodająca spektaklowi dodatkowego napięcia. Dyskretna i nieomal ascetyczna scenografia autorstwa Katarzyny Kornelii Kowalczyk, razem z interesującym pomysłem na światło Michała Grabowskiego, pozwala na szybką zmianę miejsca akcji i zawiera przyjemnie czytelne sugestie. Dużym atutem jest aktorstwo młodej obsady - Magdaleny Placek, Marii Gudejko, Krzysztofa Chudzickiego i Kamila Woźniaka. Pełne świeżości i energii, podbudowane niezłym warsztatem tworzy wiarygodny i zrozumiały przekaz, który pozwala widzowi odnaleźć w tej historii siebie i swój prywatny kształt rzeczy.

Agnieszka Bednarz
Dziennik Teatralny
26 marca 2013