PRZEKRÓJ o "2084"

20.03.2009

W "2084" miłość też będzie niszczyć. "Fragmenty dyskursu miłosnego" Rolanda Barthes'a to, jak powiadają, tekst kultowy. Nie dziwota: to przecież pół esej, pół liryka, połączenie akademickiego wywodu z emocjonalną konfesją, czyli wszystko to, co u mądrych tego świata kocha się najbardziej. Co nie oznacza wszakże, że owego szkicu można użyć, do czego się chce. Na przykład do dosłownej inscenizacji, takiej jak w warszawskim Dramatycznym, gdzie czwórka aktorów pomiędzy skandowanymi akapitami tekstu ćwiczy gimnastykę, tapla się w wannie tudzież rozbiera (nieciekawie) do naga, zakrzykując bezsilność sceny wobec dyskursu.
W radomsko-warszawskim "2084" szkic Barthes'a jest na swoim miejscu - jako pomocniczy cytat w programie. Towarzyszy skromnej, przemyślanej opowieści o autodestrukcyjnym potencjale miłości. O dwojgu idealnie przeciętnych młodych; Aleksandra Bednarz i Krzysztof Prałat z samozaparciem ukazują ich potoczną kanciastość, zyskując empatię widowni. Ale ci tak nam podobni zakochani od pierwszych chwil zdają się zainfekowani wirusem entropii: ich miłość jest podejrzliwa, kompleksiarska, samolubna, coraz mocniej agresywna, coraz gwałtowniej raniąca, osiągająca w apogeum stan nieomal niekontrolowanego sadyzmu. O czym Michał Siegoczynski opowiada w ciepłych, odrealniających światłach i łagodnych tonach muzyki, czule - ale bez cienia litości! Bezsensowne jest tylko odwołanie do Orwella w tytule. O twórczo-niszczącej mocy tego, co najważniejsze w życiu, mówi się tu wystarczająco dobitnie i klasyka tu po nic.

"Trucizna"
Jacek Sieradzki
Przekrój nr 11
19.03.2009

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X