"Czerwony Kapturek". Dla rodziców i dla dzieci

06.10.2010

 

 

Tak udanego przedstawienia na początek sezonu dawno nie widziałem w radomskim teatrze. "Czerwony Kapturek" Agaty Sowy to drugie dzieło wystawione na scenie Fraszka

Tym razem twórcy zadbali również o dorosłą widownię. Dla każdego coś ciekawego, dla dzieci uproszczone wycinankowe lalki, dla starszych zabawa w bajkowy kabaret. Jacek Malinowski, reżyser, wraz ze scenografem Haliną Zalewską-Słobodzianek z i Bogdanem Szczepańskim, panem od muzyki, stworzyli urocze dzieło łączące w sobie spuściznę "Dobranocki" i Kabaretu Starszych Panów. Jedno trafia do serc dzieci, drugie do intelektu dorosłych.

Już Agata Sowa miała przepyszną zabawę, pisząc swój tekst. Drobnym zabiegiem zwielokrotnienia stworzyła przekomiczny pastisz klasycznej baśni Ch. Perraulta. Do tego reżyser z aktorami wykreowali znakomitą zabawę literacką, w której dorośli znajdują przyjemność przekraczania tradycyjnej formy tekstu dla dzieci. Malinowski postanowił przy tym skorzystać z popularnej formy kabaretu, którego niedościgłym wzorem były wieczory Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Panie i panowie są o wiele młodsi, ale równie świetnie bawią siebie i publiczność. Miałem wrażenie w trakcie przedstawienia, że wszyscy bezinteresownie bawią się jak dzieci, wciągając do gry autentyczne maluchy.


To wielka przyjemność widzieć zespół twórców bawiących się razem z widownią, przekomarzających się ze sobą tekstem sztuki, a jednocześnie igrających z konwencją tak baśni, jak i kabaretu.

Podkreślić trzeba świadomą prostotę scenografii i kostiumów. Odwołanie się do dziecięcego rysunku i wycinanki znakomicie trafiało do wyobraźni widzów, tworzyło przy tym czytelny znak postaci występującej na miniscenie baśniowego lasu. Czerwone Kapturki pań Magdalen, jak i Wilki panów Przemysława, Roberta i Krzysztofa są pięknymi przykładami tego, że można w pracy znaleźć przyjemność i radość. Jeżeli takie wrażenia wynosimy z tej premiery, to z niecierpliwością czekam na następne przedstawienie dla dorosłych dzieci.

A może by tak zacząć robić dla dzieci pomysłowe programy, które pozostaną miłym wspomnieniem i zajmą dzieciaki w zimowe popołudnia? Znając zamiłowanie dyrektora Powszechnego do grafiki, jestem spokojny o los ich plastycznego opracowania.

Brawo Fraszka!

 

Zbigniew Wieczorek "Gazeta Wyborcza - Radom"
3.10.2010

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X