"Mamo, mamo nie chcę iść do domu"

04.03.2012

 

Forma musicalowa, projekcje audiowizualne i przede wszystkim baśniowość na wysokim poziomie. To wszystko miało miejsce podczas premierowego spektaklu „Alicja w krainie czarów" w adaptacji i reżyserii specjalisty od spektakli familijnych - Cezarego Domagały. Nic więc dziwnego, że podczas premiery sala wypełniona była śmiechem dzieci i tej, nieco "starszej" widowni, a oklaskom i wiwatom nie było końca.

W niemalże dwugodzinnym spektaklu została zawarta esencja powieści Lewisa Carrolla "Alicja w krainie czarów". Duża scena przeobraziła się w krainę, do której każdy z nas chciałby się choć na chwilę przenieść, a Biały Królik mógł wyskoczyć z najmniej oczekiwanego miejsca. Tu nie było miejsca na nudę, czas upływał zbyt szybko. Teatralna adaptacja nie przypomina hitu kinowego i to gwarantuje jej sukces. Tak wymyślnie i oryginalnie przedstawiona historia rezolutnej Alicji, będzie cieszyła się popularnością wśród oglądających bez względu na metrykę.

Niewątpliwy wpływ na całokształt spektaklu miało doświadczenie reżysera Cezarego Domagały, którego znamy z takich widowisk, jak: "Awantura o Basię" czy "Mały Książę" oraz zmienna scenografia Jerzego Rudzkiego stanowiąca tło dla szaleństw, swawoli i hulanek bajkowych postaci. Wielokrotnie scena przeobrażała się, zmieniała swoje oblicze. W jednej chwili stawała się oceanem łez, polem do gry w "krokieta" czy salonem, w którym nietypowy podwieczorek zatrzymał się w czasie.

Muzyka autorstwa Tomasza Bajerskiego z taneczną choreografią Marty Domagały stworzyły jednorodną i zarazem niebanalną oprawę musicalową spektaklu. Niemalże dwadzieścia wesołych, pełnych humoru piosenek rozbrzmiewało podczas spektaklu, nieraz publiczność chciała przyłączyć się do Królowej i razem z nią zaśpiewać: "Ściąć mu głowę, ściąć jej głowę".

Magia i czary towarzyszyły wartkiej, zawrotnej akcji mimo, że ciągłości fabuły w tym spektaklu nie znajdziemy. Taka właśnie jest fantastyczna kraina, która wykracza poza związki przyczynowo-skutkowe. Podróżując po niej, wszystko może się zdarzyć, więc nie ma w niej miejsca na dojrzałą logikę. W jednej chwili możesz tańczyć kadryla, a w drugiej pływać razem z Alicją w jeziorze pełnym bajkowych zwierząt. Po tej niezwykłej krainie absurdu poprowadziła widzów tytułowa bohaterka, w której postać wcieliła się Natalia Rzeźnia i to dzięki niej mogliśmy poznać Biednego Susła (Izabela Brejtkop), Szczere Kocisko (Krzysztof Chudzicki) czy też Białego Królika (Wiktor Korzeniowski) i wiele innych charakterystycznych postaci, z których słynie "Alicja w krainie czarów".

Teatralna adaptacja "Alicji w krainie czarów" to niewątpliwie przedstawienie dla całej rodziny. Znajdziemy w nim wszystko, co bawi dzieci i przyciąga uwagę dorosłych. Choć najlepszą ocenę mogą wyrazić słowa jednego z małych widzów: "Mamo, mamo nie chcę iść do domu".

 

Dorota Trojanowska
www.cozadzien.pl
4.03.2012

 

fot. M. Strudziński