"Po ziemi nadal chodzą takie panie Dulskie"

08.05.2012

 

Izabela Brejtkop: "Po ziemi nadal chodzą takie panie Dulskie"

 

Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego szykuje dla swoich widzów kolejną premierę. Tym razem zaprasza wszystkich na spektakl „Moralność pani Dulskiej". Premiera już 19 maja. O tytułowej bohaterce, jej postrzeganiu świata i sposobie zachowania, ale także grze na deskach opowiada Izabela Brejtkop, która zagra główną postać w spektaklu.

- Jaką osobą jest pani Dulska?
- Nie chciałabym wszystkiego o niej mówić, ale to straszna kobieta, która ustanowiła swoją prywatną religię. Wydaje jej się, że to, czego wymaga od wszystkich ludzi jest najlepsze. Ma takie motto życiowe, które powtarza. Poza tym charakteryzuje ją wielka poprawność, niestety tylko na pokaz. Nie chce pokazywać swoich problemów na zewnątrz, bo nie chce być powodem skandalu. Robi wszystko, żeby nikt nie mógł powiedzieć o niej czegoś złego. Natomiast w domu dzieją się czasami sceny dantejskie. To właśnie taka podwójna moralność Dulskiej.

- Lubi Pani panią Dulską?
- Jak z każdą postacią, w którą mam się wcielić, tak i z Dulską staram się zaprzyjaźnić. Akurat z nią jest trudno, bo to straszna kobieta. Na pewno ma w sobie ludzkie odruchy i to bym chciała pokazać. Zobaczymy czy mi się uda. Ale ocenę już pozostawiam widzom. Pracuję nad tą trudną relacją (śmiech). W swoim życiu też spotkałam parę takich pań Dulskich i teraz staram się z tej każdej napotkanej wziąć coś dla tej mojej.

- Coś najgorszego czy najlepszego?
- Zdecydowanie coś najgorszego. Nie chcę być jakimś moralizatorem, ale niektórzy ludzie czasami żyją tak jak Dulska i wydaje im się, że tak jest najlepiej. Przy okazji krzywdzą ludzi, swoją najbliższą rodzinę i nikt nie ma odwagi im tego powiedzieć. Może jak przyjdą i zobaczą siebie na scenie, to przemyślą swoje postępowanie.

- Czyli widzom ciężko będzie polubić panią Dulską?
- Będę się starała, żeby jej bardzo nie lubili (śmiech). Grać czarny charakter to naprawdę jest duże wyzwanie i bardzo ciekawa praca. A bycie kimś takim jest świetną pracą. Oczywiście od strony aktorskiej. Dla niektórych Dulska może być strasznie śmieszna, dla niektórych tragiczna, a niektórzy może faktycznie odnajdą w niej cząstkę swojego życia. Mimo że premiera była dawno temu, to po ziemi nadal chodzą takie panie Dulskie. A jeśli one przyjdą na przedstawienie to może przemyślą swoje postępowanie, bo to jest straszne tak wychowywać dziecko, tak być w nie zapatrzonym i pobłażać mu w różnych sytuacjach.

- Trudno Pani się gra taką postać?
- W tej chwili jesteśmy na etapie procesu twórczego, trwają próby sytuacyjne. Rodzą się już pierwsze relacje i emocje między postaciami. Więcej będzie można powiedzieć jak zagramy próby generalne, gdy dojdzie scenografia i kostiumy. Najważniejszy będzie efekt finalny. Śmieję się, że Dulską sobie wykrakałam. W czasach, kiedy chodziłam do podstawówki sięgnęłam po książkę z biblioteczki i natknęłam się na „Moralność pani Dulskiej". Przeczytałam ją, a ponieważ już wtedy chciałam być aktorką, więc zaczęłam sobie odgrywać tę postać, która wydała się taka wojownicza. Ubrałam się w jakąś halkę od komunii, włożyłam buty mamy, które oczywiście były na mnie za duże. Kominkiem był stolik pod telewizor. Pamiętam, że chodziłam po salonie i krzyczałam: „kucharka! Hanka! wstawać!". Też swoją siostrę w to zaangażowałam, żeby coś ze mną grała.

- Pierwszą próbę miała Pani już parę ładnych lat temu, więc na premierze pójdzie jak z płatka.
- O premierze nawet boję się myśleć i nie chcę nic mówić, bo jeszcze jest dużo czasu.

autor: Klaudia Kornacka
www.radom24.pl
1.05.2012