"Władza" - wspaniała premiera 2016 w Teatrze Powszechnym w Radomiu

21.03.2016



Jak to jest, że głupek, gamoń, osobnik o kurzym móżdżku, nakierowanym wyłącznie na jedną czynność- chędożenia, przemienia się nagle w satrapę niszczącego stających mu na drodze bliźnich? „Władza" Nicka Deara w reżyserii Andrzeja Bubienia, zaprezentowana w piątek na dużej scenie Teatru Powszechnego przeraża. Jak bardzo przeraża.

Francja XVII wieku. Czasy Ludwik XIV, „Króla Słońce". Umiera kardynał Mazarin, sprawujący rządy państwem. Ludwik XIV ma 22 lata. Pora, by zasiadł na tronie. Co tam tron, co tam złe wieści o stanie finansów. Młodego króla interesuje tylko seks. Z żoną nudno, w dodatku przy nadziei. Ale jest bratowa, później dwórka. Interesują króla polowania, gry i szeroko pojęte życie dworskie.
Kontrola wykazuje, że królewska kasa jest pusta a ktoś sfałszował papiery. Nie dociera to do Ludwika. Jego umysł zajęty jest uciechami doczesnymi.

Ale stopniowo, stopniowo, pod wpływem matki, Ludwik coraz bardziej uświadamia sobie królewską władzę.

I nie ma już głupkowatego gamonia. Jest groźny dyktator, władca absolutny, który ma coś, co cenniejsze jest niż złoto: władzę.

Pierwszą ofiarą królewskiej władzy padnie niedoszły minister finansów, Fouquet.

XVII wieczna Francja według reżysera, Andrzeja Bubienia i scenografki, Anity Bojarskiej, jest umowna : drewniane podesty to komnaty a poszerzają je zdjęcia korytarza pałacu. Komnaty zapełnia służba ubrana w wyfiokowane stroje.

Zapełnia to mało. Dwórki i dworzanie są nieustannie w ruchu. Lekko i zgrabnie przebiegają i tu i tam. Dzięki nim przedstawienie drży, wibruje, zmienia barwy, zmienia tonacje z poważnej na radosną. I odwrotnie.

Tym wibrowaniem objęci są Ludwik XIV i Fouquet.

Ludwik - Łukasz Stawowczyk, to doskonała rola młodego aktora, Gra ciałem, mimiką, gestem. Bezustannie zmienia okrycia, tańczy, wiruje wokół swojej osi. Z tej lekkości Stawowczyk z minutę na minutę przedzierzga się w przewodnika jakiejś upiornej rewii. Gdy już uświadomi sobie swoją władzę

Fouquet w interpretacji Jarosława Rabendy to aktorski majsterszyk. Mało. Rewelacja! Chytry, przebiegły, sprytny, gromadzący dobra doczesne wbrew prawu a w finale złamany i upokorzony przez króla pozostaje na długo w pamięci. Pełne na początku komizmu a potem coraz większego dramatyzmu sceny z udziałem Rabendy i Stawowczyka zachwycają. To jest teatr!

Kolejna wspaniała postać to królowa wdowa Anna w wykonaniu Izabeli Brejtkop. Dumna , kiedy chce, nieprzystępna, władcza wobec synów Ludwika i Filipa, chce jak najdłużej kierować ich losem. To ona kieruje miłostkami żonatego Ludwika, „aby dwór się nie dowiedział" chociaż pojęcie moralności temu dworowi jest obce. To ona skłoni Ludwika, by rozprawił się wreszcie z Fouquetem.

Znakomity jest Filip w wykonaniu Karola Puciatego. Czy to wieczne dziecko jest istotnie niespełna rozumu czy tylko przebiegłe?

A suchy, surowy Colbert Łukasza Węgrzynowskiego? To on wzmocni nieufność króla negatywnymi sprawozdaniami o deficycie i obarczy winą Fouqueta. Po czym zostanie po Fouquecie ministrem finansów w monarchii.

Wyraziste są postaci pań: Henrietty - Maria Gudejko i Luizy - Aleksandra Przybył.

Zapierają dech w piersiach sceny zbiorowe. Na przykład wizyta dworu w posiadłości Fouqeta i on sam jako Król Słońce.
Aż ciarki przechodzą po plecach, kiedy widać na scenie to co jest wokół nas : bezpardonowe rozgrywki o wpływy, korupcję, malwersacje, rozluźnienie moralne, zakłamanie. Poczucie władzy powoduje, że krok po kroku zacierają się granice dozwolonych zachowań.

Andrzej Bubień wraz z zespołem stworzył doskonale przedstawienie. Zgodnie ze swoją wizją rozedrgania wymógł, by aktorzy połączyli partie mówione z równoczesnym ruchem, drganiem, bawieniem się przedmiotami...Na scenie jest więc i dramatyczny spektakl i komedia i pantomima i cyrk. Jak zręcznie operuje kijem bilardowym Ludwik!

A kostiumy? Anita Bojarska wyczarowała cuda. Wymieszała i siedemnasty wiek i współczesność. Te kolory!. Peruki zaprojektował Andrzej Bierut. Choreografia to dzieło Olgi Wachały.

A genialna wręcz muzyka Piotra Salabera?

"Władza" uznanego brytyjskiego dramatopisarza, Nicka Deara, to przypowieść o spaczającej charaktery władzy, prowadzącej do dyktatury. Jakże dziś aktualnej w Polsce. A także o deprawującej sile pieniądza, zepsuciu rządzących i chęci dominacji człowieka nad człowiekiem. Wybierzcie się do Powszechnego.

 

Barbara Koś
"Echo Dnia"
19.03.2016