Radomski teatr przyciąga

12.09.2010

 

Spektakularne - to określenie najlepiej pasuje, oczywiście moim zdaniem, do zakończenia minionego sezonu teatralnego. Pod koniec czerwca dyrektor sceny Zbigniew Rybka otrzymał Nagrodę Kulturalną za dokonania w 2009 r., a na afisz weszła polska prapremiera angielskiego musicalu tandemu S. Trottet-C. McLeod "Carmen Latina". Premierze towarzyszyła feta, podczas której angielscy twórcy nawet nie starali się ukrywać i wzruszenia, i radości z efektu pracy Tomasza Dutkiewicza (reżyseria) oraz Sylwii Adamowicz (choreografia). Do spektaklu wrócę jesienią, kiedy na dobre rozgości się już na naszej scenie. Komplety wróżę mu już teraz, ale mam nadzieję, że jesienią zostaną usunięte denerwujące, psujące końcowy efekt „niedoróbki". Tym bardziej że przedstawienie jest reklamowane w całej Polsce.
Sezon 2009/2010 można uznać za różnorodny i udany. Statystycznie rzecz ujmując, dano dziewięć premier, zagrano 308 spektakli. Początkowo na dwóch, a od końca maja już na trzech scenach obejrzało je 64 200 widzów. Nie należy też zapominać, że siedmiokrotnie gościliśmy aktorów z innych teatrów. Odbyło się również 20 spotkań z cyklu „Wokół teatru" (bajkowe niedziele, czytanie poezji i spotkania z dramaturgią), warsztaty teatralne dla młodzieży (zwieńczone dwoma premierami), a nasi aktorzy z „Ferdydurke", „Zimnym prysznicem" i „2084" gościli na innych scenach, także poza granicami kraju. Teatr Powszechny był również współorganizatorem przeglądów filmów dokumentalnych „Future Shorts" (pięciokrotnie), Filmowego Kameralnego Lata Radom 2010, Przeglądu Teatrów Parafialnych, Tygodnia Papieskiego i wystawy plakatów teatralnych. Uruchomiono sprzedaż biletów przez internet, zaś najnowszy spektakl „Carmen Latina" trafił na ogólnopolską stronę e-bilet (link: gorąca oferta).
W minionym sezonie radomska scena rozpoczęła także działalność wydawniczą. Poza systematycznie przygotowywanymi plakatami i programami po raz pierwszy ukazały się: firmowy kalendarz, publikacje związane z Międzynarodowym Festiwalem Gombrowiczowskim i album „Mistrzowie plakatu Lech Majewski" (wydawnictwo ma być cykliczne). Przy okazji: choć plakaty są coraz lepsze (widać je zresztą w całym mieście), nadal nie podobają mi się programy. I nie o jakość zdjęć czy informacje o twórcach mi chodzi. Programy mają przede wszystkim pełnić rolę użytkową. Zatem eksperymenty z kolorem i czcionką są może pretekstem do dobrej zabawy dla grafika, ale nie temu służy program teatralny.
Widzom zaproponowano repertuar, w którym mógł coś dla siebie odnaleźć i miłośnik ambitnego teatru („Królowe Brytanii", „Osobisty Jezus", „Sokrates", „Wujaszek Wania", „Królowa piękności" czy słowacka opera „Madame Butterflay"), i lubiący lżejsze sztuki („Mój boski rozwód", balet „Carmen", recitale Jagi Wrońskiej), i młodzież („Hiob", „Romeo i Julia"). I tylko najmłodsi widzowie byli pokrzywdzeni, ale do czasu. W maju zainaugurowała działalność Scena Fraszka. Bilety na „Kopciuszka" rozeszły się jak ciepłe bułeczki, a kolejna szykowana na jesień premiera też pewnie zyska akceptację z marszu. Scena dziecięca jest jednak sceną tymczasową w sezonie 2009/2010 i choć prowizorki trzymają się długo, mam nadzieję, że w Radomiu ta zasada się nie potwierdzi. Sala prób nie jest szczęśliwym rozwiązaniem: za mała, za wysoko (nawet jeśli maluchy drapią się dzielnie, opiekunowie „wymiękają" w pół drogi), a krzesłom daleko do minimum komfortu.
Trzeba też pamiętać, że w repertuarze teatru wciąż są starsze, ale nadal popularne produkcje: „Wszystko o kobietach", „Król Edyp", „Awantura o Basię", „Skrzypek na dachu", „Prywatna klinika", „Pamiętnik narkomanki", „Dzień Walentego" czy „Tajemniczy ogród". Nic więc dodać, nic ująć.
Nie uniknięto jednak drobnej wpadki. Pokazana na początku sezonu, bardzo przyzwoicie zagrana słowacka „Królowa piękności" była tłumaczona symultanicznie, bo nie jest to łatwy do zrozumienia język. Jakość tłumaczenia pominę milczeniem, ale było za mało sprzętu i część aparatów była niesprawna (nie wykluczam, że kilka osób nie potrafiło sobie z ich obsługą poradzić). Nie zdziwił mnie więc kąśliwy komentarz wygłoszony w przerwie: „Nie do tego przyzwyczaił nas dyrektor Rybka", bo z pewnością udało się dyrektorowi Zbigniewowi Rybce na nowo przyciągnąć na plac Jagielloński widzów, ale to zobowiązuje.
Wydawałoby się - było na piątkę, ale dam minus. Za umiejętności aktorskie. Czasem patrzę na gościnne spektakle, na aktorów gości z zazdrością. Wiem, że trudno skusić do grania w małych ośrodkach naprawdę zdolną młodzież (aktorów w średnim wieku mamy na podorędziu), skoro ona rwie się do seriali, do filmowych castingów, a etatową pracę z zabieganiem o popularność (i pieniądze) pogodzić trudno. Z czystym sumieniem o dużym talencie połączonym ze znajomością warsztatu aktorskiego mogłabym napisać w przypadku jednej osoby. Bez nazwiska. Z obawy, że mogłabym jej zrobić krzywdę i rzucić szczerą pochwałą na żer kawiarnianych spekulacji. Może jeszcze nadarzy się ku temu okazja, jakaś branżowa nagroda na przykład, czego szczerze życzę.
Ze szczególną uwagą przyjrzałam się w minionym sezonie naszym „starym" aktorom, którzy najczęściej zapełniają drugi plan w dużych produkcjach. Tym razem, poza Krzysztofem Prałatem, który miał nieduży, ale dobry epizod w dramacie Szekspira, swoją szansę dostały panie. Izabela Brejtkop-Frączek oprócz małej roli w „Romeo i Julii" zagrała monodram „Mój boski rozwód". Zdania uczonych były podzielone, ale będę się upierała, że poradziła sobie bardzo dobrze. I jako zrozpaczona, potem zdesperowana, porzucona kobieta w średnim wieku, i wcielając się w kilka innych postaci. Iwona Pieniążek, czarująca niania w „Wujaszku Wani", swoje niemałe umiejętności warsztatowe wykorzystała w „Królowych Brytanii" w roli Wiktorii, lekko zbzikowanej matki i kochanki o skomplikowanym życiorysie. Najlepiej odnalazł się Jarosław Rabenda. Z powodzeniem zrobił „Sokratesa" na swój benefis, grał dużo różnorodnych ról, a w „Carmen Latina", w bardzo charakterystycznym, choć drugoplanowym wcieleniu scenicznym jest po prostu świetny. Jubileusz 30-lecia pracy artystycznej obchodziła w czerwcu Danuta Dolecka, ale nikt się nawet na ten temat nie zająknął. I choć koleżanki chciały aktorce przygotować benefis, wszystko się jakoś rozmyło. Szkoda.
Na koniec o wielce pożytecznych warsztatach teatralnych dla młodzieży. Pierwszy spektakl „Dwunastu aktorów w poszukiwaniu postaci" uważam za eksperyment średnio udany, choć salę wypełnili po brzegi rodziny, nauczyciele i rówieśnicy. W miarę upływu czasu najpierw rosło moje znużenie (scenki były jedna w drugą ponure), potem niedowierzanie, wreszcie sprzeciw. Nie wierzę, że młodzież żyje w świecie, którym rządzą wyłącznie aborcja, prostytucja, narkotyki, przemoc w rodzinie i dewiacje religijne. Natomiast bardzo podobał mi się „Średniowieczny jarmark cudów" towarzyszący 650-leciu fary i Dniom Radomia. Barwne, sprawne widowisko (może ciut przydługie, ale jak tu skracać, kiedy ma się tylu chętnych do grania?) udatnie przeniosło widzów w odległe czasy. Spektakl pokazano w trudnym do zniesienia upale dwukrotnie i za każdym razem oglądałam go z przyjemnością.
Przed nami kolejny sezon. Otworzy go dwoma recitalami Jaga Wrońska, poetka, piosenkarka i kompozytorka, gwiazda krakowskiego Kabaretu Loch Camelot. Na październik zaplanowano kolejny Międzynarodowy Festiwal Gombrowiczowski, którego roli w promocji radomskiej kultury władze, niestety, nadal nie doceniają. Hojnie rzuca się pieniądze rajdowcom, oszczędza na dotacjach na Gombrowicza, licząc że dyrektor, który jest świetnym menedżerem, jakoś sobie poradzi. I pewnie tak będzie. Ale tak pojmowanej polityce kulturalnej trudno potulnie przytakiwać. Na szczęście dobrą reklamę zrobi Teatrowi Powszechnemu im. J. Kochanowskiego w Radomiu „Król Edyp", bardzo przyzwoicie przygotowane przedstawienie, które zobaczą widzowie dwóch festiwali - w Koszycach i we Lwowie. Tymczasem w nowym sezonie namawiam z czystym sumieniem do obejrzenia musicalu „Carmen Latina". Reszta planów repertuarowych jest jeszcze zagadką.


Krystyna Kasińska
"Miesięcznik Prowincjonalny"
09.09.2010 r.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X