Bea

Bea (Aleksandra Bogulewska) jest nieuleczalnie chorą dziewczyną, jej choroba postępuje, wymaga stałej opieki. I oto zjawia się Ray. Pani James (Joanna Jędrejek), matka Bei, wolałaby do opieki nad córką jednak kobietę, no ale jest chłopak, do tego autystyczny. Co ze spotkania tych trojga wyniknie?

Ta opowieść wciągnęła mnie od razu. Kilka razy byłem na granicy poruszenia, może nawet miałem cichutkie pretensje do reżysera, że „podkręcił" TE miejsca muzyką, niepotrzebnie, znakomicie napisany tekst -- bronił się i bez tego. I choć tytułową postacią jest Bea, to przedstawienie przede wszystkim o Rayu (fantastyczny Łukasz Stawowczyk). Jest to bowiem rzecz nie tylko o radości i ciekawości życia , ale może przede wszystkim - o ludziach istniejących w naszych kosmosach, których istnienie w ogóle nadaje naszemu życiu sens. Nawet jeśli nigdy nie powiedzieliśmy sobie tego głośno, nawet jeśli oni o tym nie wiedzą.

Już nie pamiętam, kiedy widziałem tak dobre przedstawienie. Fantastyczny, momentami bardzo zabawny spektakl (cudna scena próbowania Tennessee Williamsa), a momentami - tak po ludzku - wzruszający, o życiu i całej reszcie.
Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X