Gorący wrzesień w teatrze. Jak nakręcić ambitne porno?

W sobotę w Teatrze Powszechnym im. Jana Kochanowskiego długo wyczekiwana premiera "Niebezpiecznych związków" Pierre'a Choderlosa de Laclos w reż. Michała Siegoczyńskiego. Spektakl jest próbą świeżego spojrzenia na klasykę literatury. Bohaterowie i fabuła potraktowani są w nim z przymrużeniem oka, a tragizm powieści de Laclos rozładowany jest sporą dawką komizmu. Przedstawienie swobodnie miesza estetykę XVIII wieku z popkulturą i garściami czerpie ze współczesnej kinematografii i sztuki.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Piątka zdesperowanych aktorów, których prywatne i zawodowe marzenia coraz bardziej rozmijają się z rzeczywistością, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i decyduje się na produkcję własnego, niezależnego filmu. Kluczem do sukcesu ma być idealny scenariusz, traktujący o miłości, namiętności, zdradzie i śmierci. Wybór pada na literaturę XVIII-wieczną - owiane aurą skandalu "Niebezpieczne związki" Pierre'a Choderlosa de Laclos, których śmiała erotyka ma być dodatkową atrakcją filmowej ekranizacji.

Grzeszna powieść osnuta jest wokół intrygi pięknej, acz okrutnej markizy de Merteuil, która próbując się zemścić na swoim krzywdzicielu, doprowadza do zguby trzy niewinne istoty. Partnerem jej emocjonującej rozgrywki jest hrabia de Valmont - uwodziciel o mocno nadszarpniętej reputacji, którego nowym celem staje się zamężna i cnotliwa madame de Tourvel. W miarę rozwoju akcji okaże się, że emocjonalny trójkąt, czworokąt, a nawet pięciokąt z powieści de Laclos znajdzie swoje odbicie w życiu prywatnym aktorów, ze wszystkimi tego zaskakującymi konsekwencjami.

Wszystko po to, by skłonić do refleksji nad tym, co w obecnym świecie odbierane jest jeszcze jako grzeczne, a co - już jako grzeszne. Stawia pytanie, czy nasza wrażliwość uległa stępieniu, czy wyostrzeniu i gdzie według nas przebiega granica między bezpiecznymi a niebezpiecznym relacjami z innymi ludźmi.

Katarzyna M. Wiśniewska
Gazeta Wyborcza - Radom
07.09.2015

Brudna miłość
- Książka jest znana, miała aurę skandalu, grzeszności, ma w sobie ferment, to świetna literatura. Przez tę aurę skandalu została jednak jakby wykluczona z kanonu lektur poważnych. Potem był świetny film z Glenn Close i Johnem Malkovichem, a także film Milosa Formana "Valmont" z Colinem Firthem, powieść pozostawia więc duże pole interpretacyjne - mówi Michał Siegoczyński, reżyser.
- W spektaklu mamy polemikę z książką, filmami, popkulturą. Przepuszczam przez siebie swoje fascynacje i pytanie, czym jest miłość, ta brudna miłość, seksualność. Wszyscy mają w sobie seksualność i musimy jakoś się z nią ułożyć. Czy to jest osoba duchowna, czy polityk, czy przeciętny człowiek, każdy z nas to ma i interesuje mnie, w jaki sposób to się przejawia na bazie ludzi, którzy utworzyli z tego jakby narzędzie wyrafinowanej gry, potraktowania jej przedmiotowo, bez miłości - zdradza Siegoczyński.

Ambitne porno
- We współczesności znalazłem wierzchnie okrycie dla naszego spektaklu. To są aktorzy porno, którzy chcą nakręcić ambitne porno, jakim są "Niebezpieczne związki", ale ich wiedza ogranicza się do tego, co przeczytali w Wikipedii. Borykają się z tym tekstem, jednocześnie rozmawiają o świecie, o tym, że dziś nikt już nie pisze listów, nikt nie czyta książek - opowiada reżyser.
- Gdy zacząłem czytać książkę i pytać o nią ludzi, okazało się, że jej nie znają, filmów też nie. Stwierdziłem, że muszę napisać taką adaptację, w której opowiem, co ja dekonstruuję. Robimy taki metateatr, aktorzy opowiadają, jak było w oryginale i czym to się będzie różniło, tworzymy krótkie kompendium wiedzy, żeby ludzie wiedzieli, do czego to się odnosi. Oczywiście jest gra formą, zabawa, używamy pastiszu, kabaretu, popkultury - wyjawia Siegoczyński.

Brudna strona LA
Jeden bohater przypomina Leonardo di Caprio. - Chciałby być Leonardo di Caprio porno, później odciąć słowo "porno". Robiąc research do tego spektaklu, dowiedziałem się, że LA dzieli się na pół. Jedna połowa to biznes porno, druga to marzenie moich bohaterów, czyli Hollywood, jasna strona LA. Spektakl jest też o marzeniach, o tym, że każdy z nas projektuje sobie idealnego partnera. Chęć gry, jej wygrania, cały czas nam towarzyszy, okazuje się, że prawdziwa miłość nie jest najważniejsza. Słowo "brudna" ma zabarwienie pejoratywne, ale brudna jest specyfika seksualności, a nie to, czy ona jest dobra, czy zła. To zależy od tego, jak zostanie użyta - mówi Siegoczyński.

Pastiszowa religijność
Bohaterowie to ludzie wykluczeni, którzy dopuścili się w swoim życiu czynów, które wypchnęły ich poza margines.
- W książce bardzo mocno obok zepsutego świata występuje religia, religijność. Te wahnięcia nie są przypadkowe, jeśli mamy osobę, która nie może uczestniczyć w życiu społecznym, być autorytetem, bo jest skompromitowana, to pojawia się pytanie, kto z nas nie jest? Każdy z nas tę seksualność ma. Aktorzy zwracają się do nas: jeśli jesteście dobrzy i waszą intencją bycia dobrym jest to, żeby nas potępić, to czy wy jesteście naprawdę dobrzy? - zastanawia się Siegoczyński.
Jak zdradza reżyser, religijność będzie w spektaklu zaznaczona w sposób pastiszowy. - Będzie np. scena z "Egzorcysty", tylko trochę inaczej - mówi tajemniczo Siegoczyński. - Chodzi o to, żeby w konwencji pastiszu i gry poruszyć poważne tematy, ale bez traumy, żeby na koniec widzom przyszedł rodzaj refleksji, sentymentu nad grupą ludzi, z którymi spędzą czas - dodaje.

Grzech współczesny
Czy grzech XVIII-wieczny różnił się od tego współczesnego? - Pierwsza moja myśl była taka, że to, co się dziś w naszym świecie dzieje, a to, co tam się działo, to jest nic. Potem w tropieniu dotarłem do tzw. drugiego internetu, w którym np. można zamówić zlecenie zabójstwa, ten drugi obieg cały czas istnieje. Wychodzi na to, że tamten świat jest niewinny. Ale teraz wyobraźmy sobie człowieka, który miał niewolników, swoje wsie, mógł kupować ludzi, nie pracował, miał pieniądze, nudził się. Ten nasz świat, ten na wierzchu, w którym żyjemy, na pewno jest delikatniejszy - ocenia reżyser.

Prapremiera "Niebezpiecznych związków" w reż. Michała Siegoczyńskiego na scenie kameralnej w sobotę o godz. 18.

W rolach głównych: Katarzyna Dorosińska (gościnnie), Maria Gudejko, Magdalena Placek, Konrad Korkosiński (gościnnie) Jakub Kryształ, Wojciech Wachuda.
Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X