Prasa o spektaklu

Na „Tolkienadzie” czułam się jak w chińskiej operze – piękne obrazy, poruszająca muzyka, ale wszystko razem jakieś obce i niezrozumiałe. (…) Na premierę w Powszechnym czekałam, bo zarówno dyrektor teatru Adam Sroka, jak i reżyser Krzysztof Galos zapewniali, że „Tolkienada” będzie uniwersalną opowieścią i bez trudu przyswoi ją także ktoś daleki od fascynacji światem krasnoludów i innych dziwo-bytów. Tak się, niestety, nie stało.
(…) W teatrze gromady dziwnych stworów ganiały za pierścieniem, bo jedne – złe – chciały go mieć, by panować nad światem, inne – dobre – by go zniszczyć i w ten sposób pokonać te czarne. (…) Aktorzy też tak jakoś niewyraźnie mówili, ale może u hobbitów i innych dykcja nie gra roli. Na szczęście bieganina i w założeniu jakieś niby-porywające przygody rozgrywały się w przepięknej i przemyślanej scenografii Joanny Pielat-Rusinkiewicz. (…) Do tego jeszcze umiejętna gra świateł – aż dech zapierały zjeżdżające znienacka z góry lampiony. W pewnym momencie przestałam więc słuchać tekstu i skoncentrowałam się jedynie na obrazie oraz dźwięku. Tak wtedy było pięknie. Na pewno gdyby przedstawienie przerobić na balet lub pantomimę, byłyby bezsprzecznym sukcesem.

Renata Metzger, W pogoni za pierścieniem, „Gazeta Wyborcza” (Radom) 2002, nr 128 z dn. 4.06.

 

(…) Skoro każdy z nas nosi w sobie ukrytą tęsknotę za przeżyciem niezwykłej przygody, więc radomskie przedstawienie (…) powinno mieć zwolenników. Jego zaletami stają się: pewna niezwykłość umownej, ponurej scenografii, efektów świetlnych i dymnych, niektórych rozwiązań scenograficznych oraz dobra, wyrównana gra aktorów. Z wyjątkiem pierwszej sceny, której po prostu nie sposób zrozumieć.

Krystyna Kasińska, Spektakle ważnych spraw, „Miesięcznik Prowincjonalny” 2002, nr 5-6-7 (44-45-46), s. 8.

 

(…) Przedstawienie skrojone jest zgrabnie i efektownie. Adresowane jest jednak do tylko jednego rodzaju widza: znawcy Tolkiena. (…) Ignoranci, którzy na „Tolkienadę” trafią z obowiązku bądź z przypadku, nie chwycą nic. Na osłodę pozostanie im sympatyczny Jarosław Rabenda jako Bilfro oraz oprawa plastyczna spektaklu, która jest naprawdę atrakcyjna.

Barbara Koś, Poczytaj mi Tolkiena, „Słowo Ludu” 2002, nr 126 z dn. 3.06.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X