Prasa o spektaklu

(…) By „Punkiet” stał się wiarygodny, reżyser, Ireneusz Janieszewski obsadził w spektaklu młodzież. Dziewięciu debiutantów spisuje się na piątkę. Ale już pierwsze kwestie bohaterów wywołują śmiech równie młodej widowni.
(…) Naszpikowany słowami na k…, p… i ch… dialog obnaża mentalność nastolatków. Dla widowni jest jednak źródłem radości. To wszystko można, od biedy, traktować jako komedię. Gorzej, że śmiech nie gaśnie także wtedy, kiedy Micha, Bolo itd. tłuką kijami bejsbolowymi brata Estel za to, że jest gejem i gwałcą Estel za to, że jest Afganką. Kluczowe dla dramatu sceny reżyser kamufluje zresztą gdzieś na zapleczu (…).
Taką inscenizacją „Punkietu” reżyser pozbawił sztukę nie tylko dramatyzmu, ale i psychologicznej głębi. (…) Ta pełna grozy historia to po prostu fajna zabawa.

Barbara Koś, Taka fajna zabawa, „Słowo Ludu” 2002, nr 87 z dn. 15.04.

 

(…) Niech mi jednak nikt nie wciska, że to znakomita sztuka znakomicie zagrana. Po maturzyście nie oczekuje się arcydzieła, a po amatorach aktorskiej finezji. Rzecz jest warta wnikliwej uwagi dla zupełnie innych wartości.
W lekturze „Punkiet” wydał mi się dość szkolny i sztywny, z publicystyczną tezą. W ustach aktorów natomiast – zwłaszcza nafaszerowanie sztuki wyulgaryzmami seksualnymi – okazało się przynajmniej nieprzesadzone. Tak młodzież szkolna i uliczna mówi! (…) I w tym jest właśnie największa wartość tej sztuki i tej inscenizacji. Autentyzm. Otwarcie na rzeczywistość taką, jaka ona jest. Bez pudru i szminki, bez peruk i kostiumów właściwych teatrowi.

Tadeusz Szkutnik, „Punkiet” czyli homo brutalis, „Dziennik Bałtycki”, 24.06.2002.

 

(…) Tworząc spektakl o nastoletnich mieszkańcach ponurego blokowiska, można było zacumować na sentymentalnych płyciznach lub pójść w stronę pozbawionej refleksji, szokującej brutalnością relacji. Tymczasem w „Punkiecie” otrzymujemy ciekawą akcję, błyskotliwe dialogi i żywe postaci wymykające się jednoznacznej ocenie. Nastolatki grające w przedstawieniu, poprowadzone nie tworzą schematycznych postaci bezmyślnych blokersów.
(…) Zaletą przedstawienia są również krótkie, błyskotliwe dialogi, z których dowiadujemy się o ukrytych pragnieniach, przeszłości i poglądów na życie młodych bohaterów.

Mirella Wąsiewicz, Nikt z nas nie będzie lepszy, „Gazeta Wyborcza” (Trójmiasto), 24.06.2002

 

Wychwalane i nagradzane przedstawienie „Punkiet” autorstwa Szymona Wróblewskiego zawiodło. (…) W reżyserowanej przez Ireneusza Janiszewskiego sztuce świat przedstawiany jest w sposób powierzchowny, reportażowy. Poszczególne postaci są ledwie zarysowane, a ich pseudoświatopogląd sprowadza się do bezmyślnego powtarzania kilku wyświechtanych fraz. Taka konstrukcja ról to zarówno kwestia tekstu, jak i gry aktorskiej amatorów z castingu. Po przedstawieniu mówiło się, że aktorzy na scenie byli po prostu sobą, co wydaje się jeszcze bardziej przerażające.

Borys Kossakowski, Żonglerka przekleństwami, „Głos Wybrzeża”, 26.06.2002.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X