Prasa o spektaklu

(…) Nie usprawniając Zapolskiej, a zawierzając jej wspaniałemu dialogowi i mistrzowskiemu rysunkowi postaci, Szczerski inaczej nieco rozkłada akcenty w spektaklu. Uwypukla, jak sam określił, „toksyczność” bohaterów. Są egoistyczni, okrutni, podli i pozbawieni uczuć.
(…) Intencje reżysera doskonale zrozumieli aktorzy. Danuta Dolecka pokazuje w Dulskiej przede wszystkim jej głupotę i chciwość. Wyjątkowo antypatyczna jest Hesia – Agnieszka Marzec (…). A Juliasiewiczowa Moniki Stasiak? Wyrachowana i cwana baba… (…).

Barbara Koś, Skandal w salonie, „Słowo Ludu” 2001, nr 122/AB z dn. 28.01.

 

(…) Publiczność zobaczyła spektakl sprawnie zrobiony i dobrze zagrany. (…) Budząca z początku litość Hanka, bardzo dobrze i wyraziście zagrana przez Izabelę Brejtkop-Frączek, w końcowych scenach przeistacza się w takie samo, pozbawione skrupułów jędzowate babsko. To jedna z najlepszych kreacji w tym spektaklu. Doskonała jest trójka młodych aktorów: Paweł Audykowski w roli Zbyszka oraz (…) Monika Stasiak (Juliasiewiczowa) i Agnieszka Marzec (Hesia).
Do Danuty Doleckiej w zasadzie pretensji mieć nie można, zagrała bowiem dobrze, a jednak… Od rasowej aktorki z długoletnim stażem mamy prawo wymagać, by rolę Dulskiej potraktowała mniej powierzchownie, niż uczyniła to w radomskim spektaklu. Dobre rzemiosło to trochę za mało.
(…) Radomskie przedstawienie to teatr może nie wielki, ale porządny, lubiany i potrzebny.

Adam Jerzewski, Dulska wiecznie żywa, „Nowe Mazowsze” 2001, nr 12/45 z dn. 13.06.

 

(…) Reżyser Piotr Szczerski (…) zrezygnował z sympatii dla którejś ze stron. (…) Jego inscenizacja nie skłania do śmiechu, za to dość celnie oddaje obecny klimat skomercjalizowanego świata, w którym coraz mniej miejsca na uczucia, a o wszystkim zaczynają decydować pieniądze. (…) Ta pesymistyczna inscenizacja powinna się chyba podobać młodzieży, wychowanej na drapieżnym amerykańskim kinie akcji.

Zbigniew Bąk, Dulszczyzna A.D. 2001, „Echo Dnia” 2001, nr 123 z dn. 29.05.

 

(…) Niestety. Radomska premiera dramatu nie przypadła mi do gustu. (…) Spektakl miał naprawdę dobre tempo, ale dyscyplina czasowa odcisnęła piętno na aktorskich interpretacjach. Postaci najczęściej wyrzucały z siebie kolejne frazy, upodabniając się do jednowymiarowych, papierowych rysunków. W dodatku czarno-białych. (…) Generalnie było tak sobie. Najbardziej rozczarowała mnie Dulska w wykonaniu Danuty Doleckiej.

Krystyna Kasińska, Lala bez wyrazu, „Miesięcznik Prowincjonalny” 2001, nr 6-7-8 (33-34-35), s. 18-19.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X