Prasa o spektaklu

(…) O niedoskonałości natury ludzkiej, przenikaniu się przestrzeni realistycznej i metafizycznej, powiązaniach pomiędzy siłami natury, przeznaczeniu i działalności człowieka traktuje „Król Lear” w reżyserii Linasa Zaikauskasa. Imponujące przedstawienie.
(…) Po raz pierwszy w historii wystawiania „Leara” pokazano zaćmienie słońca. To bardzo efektowna i poruszająca scena. (…) Aktorzy grają bez zarzutu. Stanisław Biczysko jest Learem witalnym, energicznym, gniewnym i… świadomym tego, że zapędził się w kozi róg. Wtedy, jak to bywa w przypadku porywczych mężczyzn, maskuje wzruszenie kpiną z siebie samego.
(…) Zaćmienie słońca, od którego wszystko zaczyna się, scena sądu nad córkami, kiedy to Lear powołuje widzów na świadków – widownia nagle oświetlona – dreszcz przebiega przez plecy (…). Przepiękna scena z wodą, miednicami i wzruszającym wyrazistym błaznem (Marek Pyś) czułym sługą swego pana (…). No i zachwycająca scena finałowa.

Katarzyna Łącka, Przeznaczenie, siły natury i dola człowiecza, „Nowy Tygodnik”, 3.10.2000.

 

Radomski teatr staje się teatrem jednego reżysera, obdarzonego na dodatek bardzo specyficzną wyobraźnią. (…) Tekst dramatu wyraźnie przeszkadza reżyserowi. Aktorzy włożyli w przygotowanie spektaklu mnóstwo pracy, to widać, ale błyszczą tylko w tych nielicznych momentach, kiedy udaje im się wygłosić kawałek tekstu bez konieczności gimnastykowania się miotania po scenie, do których zmusza ich reżyser. Ten zaś cały swój wysiłek włożył w mnożenie znaków i plastycznych wizji. (…) Radomska premiera składa się tylko z ciągu takich obrazów. Cóż z tego, że kilka z nich jest wyjątkowej poetyckiej urody, skoro zupełnie lekceważy ta inscenizacja sceniczne napięcie, tempo narracji, sens zapisany w dialogach. Zamiast tego mamy swoisty „strumień wyobraźni”. (…) W nadmiarze znaków, rekwizytów, pomysłów ginie wyraz artystyczny inscenizacji. Wyobraźnia reżysera uruchamia rekwizytornię naszej kultury, ale szybko zmienia ją w zwykłą rupieciarnię.
(…) Z premierowego wieczoru nie pozostało nic, bo też twórcy radomskiego „Leara” nawet nie próbowali zmusić mnie do myślenia. Ani o sztuce, ani o życiu. Myślałem więc o kolejnej premierze w „Powszechnym”, znów w reżyserii Zaikauskasa. Niestety.

Tomasz Tyczyński, Szekspir w gruzach, „Słowo Ludu” 2000, nr 220 z dn. 21.09.

 

Niestety dołączę do chóru dziennikarzy, których „Król Lear” w reżyserii L. Zaikauskasa nie zachwycił. A tak marzyła mi się oryginalność! Marzył mi się również repertuar ambitniejszy niż bajki i komedyjki.
(…) Dziwny jest ten „Król Lear”. Daleka jestem jednak od potępienia inscenizacji Zaikauskasa (…). Zatem polecam, polecam (a co mi szkodzi?) „Króla Leara”, ale… wyłącznie wytrwałym.

Krystyna Kasińska, Z chłopa król, „Passa” 2000, nr 2 z dn. 20.10.

 

(…) Jak dla mnie, kompletne pomieszanie, a trzymając się wiejskiej terminologii – groch z kapustą. Gwoli sprawiedliwości – jest sporo scen poetyckich, ciekawa muzyka Włodzimierza Kiniorskiego. Najlepiej byłoby wyciąć te plastyczne kawałki, oprawić muzyką i puszczać jako teledyski.

Renata Metzger, Zawiłe rebusy, „Gazeta Wyborcza” (Radom)  2000, nr 218 z dn. 18.09.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X