Prasa o spektaklu

(…) Jak na bibelocik jest radomska realizacja przyciężkawa. Trwa za długo, co znacznie osłabia dynamizm akcji. Mam wrażenie, że troszkę zawiódł pana Wojdana instynkt reżyserski, a skrócenie pierwszego i trzeciego aktu (…) wyszłoby farsie na zdrowie. Nie w równym stopniu mogą się podobać układy choreograficzne, szczególnie w zbiorowych scenach z udziałem drugoplanowych bohaterów płci brzydkiej (…). Radomska inscenizacja jest spektaklem zbiorowym, bez aktorskich kreacji. Mimo to trzeba zwrócić uwagę przynajmniej na kilka postaci. Przede wszystkim Iza Brejtkop, wcielająca się w postać Gobette (…). Pod ręką Wojdana udało się aktorce ani razu nie przekroczyć granicy dobrego smaku, wyzyskać natomiast naturalne atuty: urodę, wdzięk i seksapil. Na uwagę zasługuje także Danuta Dolecka w roli Aurory.
(…) Cieszy, że coraz częściej można oglądać na scenie Jarosława Rabendę (…). Choć aktor czasem ulega pokusie nadmiernej ekspresji mimicznej, to rusza się z wdziękiem, w rytm muzyki, a do tego ma dobry głos.

Krystyna Kasińska, Wreszcie?!, „Miesięcznik Prowincjonalny” 2000, nr 3-4 (18-19), s. 8-9.

 

(…) Publiczność bawi się świetnie, przerywając oklaskami aktorskie kwestie. Co sprawia, że klasyczna ramotka wywołuje tak spontaniczne reakcje  u progu XXI wieku w powiatowym mieście średniej wielkości? Nic nie ujmując reżyserowi i artystom, można się szybko zorientować, iż jest to przede wszystkim zasługa tekstu, bowiem okazał on się ponadczasowy, ponadustrojowy i aktualny (…).

Wojciech Ozimek, Prezesowa wiecznie żywa, „Tygodnik Radomski” 2000, nr 2 (8).

 

(…) Po epoce musicali a’la Broadway, mamy dziś w teatrze kabaret a’la Moulin Rouge. (…) Sztuka jest farsą, więc reżyser zachowuje konsekwentnie jej sztafaż: szybki i zaskakujący przebieg zdarzeń, nieprawdopodobne ich spiętrzenie, zaskakujące qui pro quo. Jest na scenie wszystko to, co w poetyce tego gatunku znaleźć się musi. Nie ma natomiast gagów, wygłupów i szarży. Sztuka cieszy się warsztatową sprawnością. Jest w niej wyczucie tempa i rytmu, właściwe rozłożenie akcentów i napięć, a przede wszystkim elementów komediowych. Jeśli nawet tempo czasem siada, to chyba tylko wskutek tremy. (…) Na scenie oglądamy zespół mieszany: aktorów radomskich wsparli importowani. „Mieszanka” radzi sobie doskonale.

Barbara Koś, Moulin Rouge w Radomiu, „Słowo Ludu” 2000, nr 38 z dn. 15.02.

 

(…) To propozycja zdecydowanie dla cierpliwych. Reżyser Zygmunt Wojdan zbyt chyba przywiązał się do tekstu sztuki, a że jest on arcydziełem nie twierdzili nigdy nawet jego autorzy. Stąd przedstawienie ciągnie się aż trzy godziny, a zdezorientowani widzowie w drugim antrakcie nie ruszają się nawet z miejsc w przekonaniu, że to przez przypadek zapaliły się światła. (…) Tym nazbyt długim trwaniem zmęczeni zdają się być także aktorzy. Bo jak rozumiem stąd, a nie z braku talentu czy niewyczuwania rytmu, bierze się trudność w równym odtańczeniu przez panie kilku taktów kankana i niezbyt zgodne z muzyką wirowanie panów.
(…) Dlaczego radomski teatr, uskarżając się na chroniczną pustkę w kasie, nie gospodaruje pieniędzmi rozsądnie? Czyli – po co mu w repertuarze same sztuki „lekkie, łatwe i przyjemne”. (…) A jeśli już koniecznie na scenie mają gościć tańcowane kawałki, to czemu nie zadbać o szczegóły – jak choćby kostiumy.

REM, Lekkie i długie, „Gazeta Wyborcza” (Radom), 2000, nr 41 z dn. 18.02.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X