Prasa o spektaklu

(…) Oryginalna – tak można by określić „W małym dworku” by Radom. Kurtyna się podnosi i zamiast wnętrza tytułowego małego dworku widzimy delikatne i poetyckie dekoracje Bożeny Kostrzewskiej. W głębi dryfują ogromne ptaszyska, a bliżej scena jest zastawiona setkami palących się świec. Umiłowanie „czystej formy” przerastające nawet wyobraźnię Witkacego czy zwykła niekonsekwencja i nadinterpretacja? Pytanie takie, mimo że bawiłam się dobrze oglądając sztukę, bo aktorzy grali równo i nie oszczędzali się, nie opuściło mnie już do końca.
REM,Dyapanazy i ułani, „Gazeta Wyborcza” (Radom) 1999, nr 221 z dn. 21.09.

 

(…) Spektakl gospodarzy przyjemnie rozczarował. Delikatność i liryzm w przypadku Witkacego dziwią jedynie na pierwszy rzut oka. Utwór przestał funkcjonować w tandemie z Rittnerem, zyskał autonomię, a przez to nowego rodzaju prawdę. (…) Sceniczną przestrzeń tworzyły trzy fortepiany, umieszczone na różnych planach, instrument najbliżej rampy pozbawiony został nóg i wnętrza. (…) W scenografii intrygował motyw ptaków. (…) Symbol pragnienia oderwania się od ziemi? Znak innej rzeczywistości?

Joanna Biernacka, Oj Gombrowicz, Gombrowicz, „Didaskalia” 1999, nr 33, s. 87.

 

Przeskoczyć Witkacego? Można, dlaczego nie? Dowiódł tego Linas Zaikauskas, wystawiając „W małym dworku” (…). Zaikauskas ryzykował bardzo, szukając formy dla Witkacowskiej czystej formy. W jego małym dworku dzieją się sprawy metafizyczne i sensacyjne, bez obecnego dotychczas w polskiej tradycji wystawień Witkacego – realizmu teatralnego. Kaskaderski wyczyn – granie formą, kpiną z witkacowskiej kpiny – to ewidentne ustawienie teatru nad autorem, chociaż to on swoją sztuką zasilił, zainspirował, wreszcie nakręcił wyobraźnię reżysera i to tak bardzo, że to co się wysuwa na plan pierwszy w ocenie spektaklu, to pochwała sprawności i konsekwencji reżyserskiej.
(…) No i mamy Witkacego w zupełnie innej, niebywale plastycznej, sensacyjnej i komediowej formule. (…) bo ten reżyser niezmiennie lubi zaskakiwać. (…) Zaikauskas doskonale czuje się w dekadencji. Z lubością wprowadza do scenografii mnóstwo detali, niczym w epoce art déco. Inne rekwizyty, inna poetyka, inna symbolika, rzecz jasna. (…) Niby proste, ale daje znakomite i zaskakujące efekty.
(…) „W małym dworku” w realizacji Zaikauskasa to zupełnie nowy sposób grania Witkacego. Bardzo interesujący i oczywiście – kontrowersyjny. Można się nim zachwycić albo sentymentalnie pozostać wierny tradycji.

Ewa Nakonieczna, Przeskoczyć Witkacego?, „Akcent” 2000, nr 1-2 (79-80), s. 153-155

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X