Prasa o spektaklu

(…) Scenariusz jest znakomity, a dzięki udziałowi w jego pisaniu samego reżysera, sztuka stwarza ogromne możliwości dla aktorów, choreografów i reżyserów.
(…) „Brzeg nieba” w reżyserii Linasa Zaikauskasa może chwilami razić nieco teatralną sztucznością, co wynika zapewne z nadmiernej chęci pozbycia się związków z filmem. Sztuka jest hołdem dla wielkiego Federico Felliniego.
(…) „Brzeg nieba” to sztuka głęboko humanistyczna, która bez trudu trafi do serca każdego widza, bez względu na stopień naukowy przed nazwiskiem.

Zbigniew Bąk, Mieszkańcy Cantose chodzą po Radomiu, „Echo Dnia” 1999, nr 27 z dn. 2.02.

 

„Brzeg nieba”, sztuka Witalija Asowskiego i Linasa Zaikauskasa, wystawiona w radomskim teatrze, odniosła wielki sukces. Świetna reżyseria Zaikauskasa, doskonała gra aktorów, piękna i idealnie zharmonizowana z klimatem sztuki scenografia Bożeny Kostrzewskiej, kostiumy Konstancji Grażyny Remeikaite, muzyka Broniusa Murasa – wszystko to złożyło się na przedstawienie niezwykłe i niezapomniane. Publiczność nagrodziła je owacją na stojąco.
(…) W życiu mieszkańców Cantose nie ma pośpiechu, gonitwy za sukcesem, konkurowania o pozycję. Jest smakowanie życia i naturalna zaduma nad jego sensem, przemijaniem i oswajaniem się ze śmiercią. To wszystko twórcy spektaklu pokazali w sposób, który przywraca wiarę w człowieczeństwo i każe z uwagą wejrzeć w głąb własnej duszy.

Katarzyna Łącka, Świętowanie życia, „Czas mazowiecki” 1999, nr 6 z dn. 10-16.02.

 

(…) Ta inscenizacja miała – jak sądzę – owładnąć widzem, podbić go i oczarować. Stąd nagromadzenie przez reżysera pomysłów i zabiegów technicznych, stąd zarzucenie widza wieloznacznościami i metaforami. Pustymi niestety (…). W rezultacie otrzymaliśmy spektakl efektowny, ale zimny. Żeby choć był zimny tchnieniem obcości, które towarzyszy zawsze nawet najbardziej oswojonej i spodziewanej śmierci.
Nie jest to też melancholijna opowieść o radości mimo przemijania, o zgodzie na śmierć naznaczonej tęsknotą za tamtym, drugim brzegiem. Szkoda, bo była szansa na subtelną metafizykę.
(…) Widzowi pozostaje w pamięci (i to nie na długo) zaledwie kilka poruszających czy niepokojących scen. I wrażenie zmarnowanej szansy przeżycia czegoś wyjątkowego.

Tomasz Tyczyński, Kroczek w przód,„Miesięcznik Prowincjonalny” 1999, nr 3, s. 8.

 

(…) Nie ma w sztuce szybko zmieniającej się akcji, dynamicznych scen. Miejscem scenicznych sytuacji jest jeden tylko plac w miasteczku. W tym niezwykłym dramacie wszystko przecież odbywa się w ludziach i między nimi. Dysponując tak, zdawałoby się, skromną materią, Linas Zaikauskas stworzył zachwycający spektakl.
Toczy się niespiesznie wśród doskonale pomyślanej i nadającej właściwy klimat scenografii Bożeny Kostrzewskiej, z piękną muzyką Broniusa Murasa i wielką ilością świetnie skomponowanych, także tanecznie scen, w których aktorzy ukazują pełnię swego kunsztu.

Barbara Koś, I będzie święto, „Słowo Ludu” 1999, nr 27 z dn. 2.02.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X