Prasa o spektaklu

Przy XIII trenie zaczęło mnie drapać w gardle, a przy XVII popłakałam się ze wzruszenia. Tak jak „Treny” Kochanowskiego są obowiązkową lekturą, tak każdy powinien zobaczyć ich inscenizację w radomskim teatrze.
(…) Reżyser Edward Wojtaszek dokonał cudu. Podzielił „Treny” na role – Kochanowski, jego żona, matka. Gdybym wcześniej nie znała utworu, nigdy bym nie wpadła na to, że w oryginale jest inaczej. Do tego jeszcze kilka wcieleń Urszulki (…). Nie byłoby tego przedstawienia, gdyby nie muzyka (Tomasz Bajerski). Aktorzy często od mówienia przechodzą do śpiewu, a muzyka trafnie buduje nastrój, podkreśla toczącą się akcję. Bo „Treny” Wojtaszka toczą się jak każdy normalny, nie na wierszach oparty spektakl.
(…) Słowem „Treny” to popis mistrzostwa Wojtaszka. I tak sobie myślę, że nawet z książki telefonicznej reżyser umiałby zrobić interesujący, a do tego poetycki spektakl.

Renata Metzger, Ale lektura!, „Gazeta Wyborcza” (Radom) 1998, nr 257 z dn. 2.11.

 

(…) Z występujących najlepiej wypadł radomski chór ks. Wojciecha Szarego, najgorzej warszawscy aktorzy, z wyjątkiem Sławy Kwaśniewskiej. Inscenizacja i reżyseria bliskie były poziomowi szkolnych montaży poetyckich. Kochanowski w grobie się przewraca (…).

Premiera jak nocnik, „Echo Dnia”, 5.11.1998.

 

(…) Oszczędna dekoracja Pawła Dobrzyckiego jest jednocześnie skromna i bogata, potęguje efekt nadrealności oglądanych obrazów. Wszystko podwójne i wszystko jednocześnie odwrócone, jakbyśmy obserwowali życie i jego podszewkę.
(…) „Treny” Wojtaszka fascynują nie mniej niż „Treny” Kochanowskiego. (…) Znakomicie sprawdza się Antoni Ostrouch, który gra Mężczyznę – każde przerysowanie tej postaci mogłoby zostać odczytane jako nieszczerość, a z drugiej strony brak jakiegokolwiek wysiłku aktorskiego byłby sprowadzeniem sztuki do rangi wieczorku recytatorskiego. W przyjętej przez Wojtaszka koncepcji spektaklu kreacja, jaką stworzył Ostrouch, jest wypośrodkowaniem tych postaw. Jego gra jest oszczędna, ale pozostaje grą.
(…) Stwierdzenie, że Wojtaszek poddał „Treny” pewnym skrótom przestaje być zarzutem, a zaczyna przemawiać na korzyść reżysera. Wszystkie myśli zawarte w utworze pozostały, a jednocześnie spektakl nie ciągnie się jak niedokończona historia. Całość jest refleksyjna, a przy tym dynamiczna. Bogactwo wrażeń zapewnia przede wszystkim muzyka i scenografia, warto posłuchać też Antoniego Ostroucha i Sławy Kwaśniewskiej. (…) Nie sprawdza się, niestety, Ewa Ziętek jako Kobieta 2; wyraźnie nie radzi sobie z aktorską materią.

(…) Pomimo pewnych zgrzytów „Treny” Wojtaszka są spektaklem udanym i – choć sztuka oparta jest na renesansowych utworach – współczesnym.

Robert Utkowski, Lustro epoki, „Miesięcznik Prowincjonalny”, 1998, nr 3, s. 26.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X