Prasa o spektaklu

(…) Rzęsiste brawa, jakie (…) zakończyły premierowy „Kosmos”, wzbudziły mój zrozumiały sceptycyzm. Nie znaczy to jednak, że spektakl radomski uważam za nieudany. Waldemar Śmigasiewicz zrobił niezłą adaptację, a rola Stanisława Witolda Biczysko zasługuje co najmniej na odnotowanie. Pozostaje jednak dręczące pytanie, czy w ogóle możliwa jest adaptacja prozy Gombrowicza bez szkody dla tekstu. (…) Przedstawienie Śmigasiewicza, mimo że chwilami gubi rytm, a postać Witolda grzeszy nadekspresyjnością, okazało się niezłym początkiem Festiwalu, a dla samego teatru było ambitną (i prawie udaną) próbą zmierzenia się z trudnym tekstem. (…)

Olga Kulczycka, Kłopoty z formą, „Wiadomości Kulturalne” 1995, nr 26 z dn. 25.06.

 

(…) Bardzo trafna inscenizacja, ze scenografią Macieja Preyera, utrzymaną w klimacie mrocznego snu, z dobrą wyważoną rolą Leona. Jeśli istnieje miano aktora gombrowiczowskiego, to Stanisław Biczysko zasłużył sobie na nie. Adaptację Śmigasiewicza cenię jednak przede wszystkim za ton serio, za to, że nie osuwa się w grymas i żart. (…)

Roman Pawłowski, Ich trzech, „Gazeta Wyborcza” (wydanie główne), 13.06.1995.

 

(…) „Kosmos” Śmigasiewicza nie rodzi się, jak to było w powieści, z pozorów codziennego ładu nadwyrężonego przez wakacyjny upał. Wyłania się z ciemności, spod czarnych pokrowców, wyłuskiwany jest słupami białego światła. (…) Będzie aż do ostatniej sceny rodzeniem się światów z rojeń Witolda. Będzie trochę bardziej niż trzeba, pamiętnikiem wariata.
To tylko jeden z dyskusyjnych w adaptacji Śmigasiewicza punktów. A dyskutować warto o każdym z nich. Bo reżyser mimo wszystko przygotował spektakl udany, z przepięknym finałem, z zamkniętmi w strumieniach światła powieszonym ptakiem, patykiem, kotem i człowiekiem.Wspaniały jest w „bembergowaniu” Stanisław Biczysko, świetna Katasia Ziny Kerste. Szkoda tylko, że „Kosmos” nie jest dramatem, a jako powieść dla sceny jest zbyt przepaścista.

Paweł Goźliński, Świat rojeń, „Życie Warszawy” 1995, nr 155 z dn. 9.06.

 

(…) Nie wszystko jeszcze w mechanizmie spektaklu działało bez zgrzytów i myślę, że Śmigasiewicz kilka razy jeszcze zrobi „Kosmos”, zanim uda mu się ta karkołomna sztuka – przedstawić mózg bohatera/autora na scenie. Widać tu było jednak ambitne zamierzenie i klarowną ideę całości. (…)

Jerzy Jarzębski, Radom jest poematem, „Tygodnik Powszechny” 1995, nr 32 z dn. 6.08, s. 14.

 

(…) Monolog Leona (w doskonałej interpretacji Stanisława Biczysko) jest jedną z bardziej zapadających w pamięć scen spektaklu. To bardzo dziwne przedstawienie. Nie umiem nawet powiedzieć, czy mi się podobało. (…) „Kosmos” w radomskim teatrze jest chwilami nudny, za długi, nierówny aktorsko, niezbyt konsekwentnie prowadzony, ale z drugiej strony… obrazy tego przedstawienia wracają do mnie i niepokoją.
(…) Radomski „Kosmos” jest niepokojący, dziwny, zmusza do myślenia. I – co dla mnie ważne – jest w nim sporo naprawdę ładnych teatralnie scen.

Edyta Biernacka, Powieszony patyk, „Gazeta Wyborcza” (Radom), 8.06.1995.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X