Prasa o spektaklu

(…) Oglądamy zharmonizowany przegląd i syntezę wszystkich dostępnych w teatrze środków ekspresji: plastyki, muzyki, tańca, śpiewu, słowa mówionego, kostiumu, lalki, marionetki, gry aktorskiej i maszynerii scenicznej na dodatek.
(…) Do tendencji rewiowego traktowania tekstów literackich już w naszym teatrze przywykliśmy. W stosunku do utworów dla dziecięcego odbiorcy jest to postawa na wskroś słuszna. W tym wypadku została ona jeszcze wzbogacona o żelazną dyscplinę realizacji i bardzo wartościowy  przekaz pedagogiczny (…).

Lornetka, Czego się smyk smok Bonawentura nie nauczy…, „Życie Radomskie” 1993, nr 285 z dn. 7.12.

 

(…) Sądząc po reakcji widowni – będzie to kolejny po „Małym Księciu” autentyczny hit. Obserwowałam dzieciaki: nie nudziły się ani przez chwilę.
(…) Wszyscy smakować będą urodę tego spektaklu. Bo jest co smakować. Przede wszystkim cudowne kostiumy bohaterów. Tak uroczych smoków, Pacynek, Olbrzymów, Marionetek, Jawajek i Słoni nie widziałam jeszcze w naszym teatrze. Pastelowe tło akcji nadaje jej kameralny, wręcz domowy charakter. Duże brawa dla Barbary Josepyszyn. Oczywiście wszystkie te postaci pogubiłyby się na scenie, gdyby nie sprawna ręka pani reżyser Alicji Choińskiej i choreografa Wojciecha Kępczyńskiego.

Barbara Koś, Powróćmy do Smokolandii, „Słowo ludu” 1993, nr 283 z dn. 7.12.

 

(…) Poza „dydaktycznym smrodkiem” ma najnowszy spektakl wiele zalet. Ujmująco urocza jest scenografia Barbary Josepyszyn: umowna – jeśli chodzi o rekwizyty, dosłowna – kiedy mowa o bohaterach opowiastki.
(…) Bajka ma dobre tempo i kilka pomysłowych rozwiązań scenicznych, co jest zasługą Alicji Choińskiej – reżysera spektaklu.
Największe słowa uznania należą się jednak wykonawcom. Radomscy aktorzy po raz kolejny udowodnili, że dziecięcą widownię traktują równie poważnie, jak tę dorosłą. (…) Bohaterką spektakli stała się dla mnie – ale chyba nie tylko dla mnie, skoro widownia wyraźnie ożywiała się na jej widok – Iwona Pieniążek w roli Smoka Bonawentury. Dawno już nie miałam szans oglądać tej aktorki w tak znakomitej formie. Mały smoczek w jej interpretacji stał się istotką najsympatyczniejszą z sympatycznych. A do tego pani Iwona ma godną pozazdroszczenia kondycję fizyczną, dobry głos oraz niezwykłą zwinność, umiejętnie połączoną z wdziękiem. Duże brawa!

Krystyna Kasińska, Pożądana odrobina samotności, „Dziennik Radomski” 1993, nr 243 z dn. 15.12.