Prasa o spektaklu

Cezary Domagała znalazł receptę na zrobienie spektaklu dla dzieci i dla dorosłych. (…) Przez kilkadziesiąt minut ja, dorosły, znów stałem się dzieckiem, takim jak najmłodsi widzowie siedzący obok mnie.
(…) Tu wszystko jest urocze. Urocza scenografia i piosenki, urocza choreografia i gra aktorów. Znakomicie zadebiutował Michał Pytlak, odtwórca roli głównej. Przez kilka pierwszych minut widać było tremę u tego nastolatka, ale poradził sobie znakomicie. Tak jak cały zespół Powszechnego, wspaniale tego dnia grający, śpiewający i tańczący. Wyróżnić wypada… wszystkich. A jeszcze doskonała reżyseria. Przez kilkanaście minut premierowa publiczność na stojąco biła brawa.
(…) To trzeba po prostu zobaczyć! Tato, mamo! Porozmawiaj z własnym dzieckiem. Jeśli nie jest zbyt późno, to pewnie pójdzie z tobą do teatru. Przeżyjecie coś fajnego!

Ireneusz Domański, Malowanie dorosłych, „Gazeta Wyborcza” (Radom) 1993, nr 78 z dn. 2.04.

 

(…) Uważam, że to najlepszy spektakl tego i minionego już sezonu. (…) Kilka słów o aktorach. Każdy z nich stara się uczynić ze swej scenki prawdziwy majstersztyk. Najczęściej z dobrym skutkiem. Gorzej, że nie wszyscy dają sobie radę z ruchem scenicznym, choć nie jest on – dzięki pomysłowości Beaty Rozmanowskiej – skomplikowany. Może jednak mankamenty te spowodowała premierowa trema?
(…) Z całego serca polecam ten piękny spektakl. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie (…).

Krystyna Kasińska, Najważniejsze jest niewidoczne, „Dziennik Radomski” 1993, nr 71 z dn. 13.04.

 

Podobno są tacy młodzi ludzie, którzy na „Małym Księciu” byli już dwu- lub trzykrotnie. Ja się im nie dziwię. Sama z przyjemnością poszłam po raz drugi, choć wyłącznie po to, aby zobaczyć, jak z rolą Małego Księcia poradził sobie drugi wykonawca – Janek Zarychta (…). Michał Pytlak (to „premierowy” Mały Książę) jest drobny, przypomina dziecko. Janek – barczysty, „misiowaty” robi wrażenie chłopca dużo bardziej dojrzałego. Każdy snuje opowieść o swojej planecie oraz o miłości do jednej, jedynej róży dokładnie tak, jak sugerowałby wygląd. Michał jest spontaniczny, dziecinny, Janek – spokojny, przekazujący tekst wyważonym tonem. Pierwsza zatem opowieść to relacja roztrzepanego chłopaczka, druga – sprawozdanie uważnego obserwatora życia.
Który z chłopców jest lepszy? Obaj są znakomici, choć tacy różni. (…) A spektakl? Oglądany po raz drugi podobał mi się dużo bardziej niż premierowe przedstawienie.

Krystyna Kasińska, Urocza przypowieść, „Dziennik Radomski” 1993, nr 85 z dn. 4.05.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X