Prasa o spektaklu

(…) To było bardzo udane przedstawienie. Staranna reżyseria, skromna, gustowna scenografia, dobra gra trójki aktorów. Mocną stroną spektaklu była muzyka Edwarda Griega. M. Jędruszczak po serii mniej „poważnych” ról w komediach i musicalach, tym razem zagrała w spektaklu z innej półki. I trzeba przyznać, że wywiązała się z zadania. Wierni widzowie radomskiego teatru zaczynali już z przyzwyczajenia doceniać w niej głównie… urodę. Tu pokazała, że ma też inne atuty.
Nie można mieć poważniejszych zarzutów do występującego po raz pierwszy w Powszechnym Cezarego Nowaka ani do Danuty Doleckiej. Nowak mógł być wprawdzie czasami trochę bardziej brutalny, lecz jego radomski debiut należy uznać za udany.

Ireneusz Domański, Teraz Strindberg, „Gazeta Wyborcza” (Radom)” 1993, nr 69 z dn. 23.03.

 

(…) Wspaniale dobrane aktorskie trio pozwala nam na śledzenie akcji z zapartym tchem. Wielu czekało na rolę Małgorzaty Jędruszczak, którą – całkiem niesłusznie – zaszufladkowano do ról „lekkich i przyjemnych”. Młoda aktorka nie miała wielu szans, by zaprezentować swe wszystkie umiejętności. Tutaj oddaje całą prawdę o kreowanej postaci panny Julii: jest i namiętna, i załamana, i przerażona. I, jak zapewne powiedzą panowie, pełna seksu. W roli Jeana udanie debiutuje na radomskiej scenie Cezary Nowak. Wspaniale przeistacza się z lokaja w kochanka, by wrócić jednak do punktu wyjścia. I wreszcie, przyglądająca się wydarzeniom z boku dobra Krystyna, narzeczona Jeana. To kolejna udana rola Danuty Doleckiej.
W akcję doskonale wkomponowana jest muzyka Griega, nadaje spektaklowi odpowiedniego klimatu. Przyzwyczajenie do widowisk rozrywkowych sprawiło, że zapomnieliśmy o pojęciu teatru poważnego.

Barbara Koś, Szaleństwo świętojańskiej nocy, „Słowo Ludu” 1993, nr 68 z dn. 23.03.

 

(…) Bardzo trudna sztuka stawia wysokie wymagania wykonawcom. Najlepiej sprostała im Danuta Dolecka (Krystyna) ze swym aktorstwem dojrzałym i zrównoważonym. Trochę gorzej Małgorzata Jędruszczak (Panna Julia), która nie potrafiła jeszcze zdobyć się na całkowite zatracenie w granej postaci. Najsłabszy był jedyny na scenie mężczyzna, Cezary Nowak (Jean). W sumie jednak spektakl jest spójny i wyrazisty.

Lornetka, Pani i jej lokaj, czyli miłość w noc świętojańską, „Życie Radomskie” 1993, nr 71 z dn. 25.03.

 

(…) Reżyser do końca przedstawienia zachował umiar, zaś nieliczne sceny symboliczne były świetnie wkomponowane w Strindbergowskie przesłanie. (…) Niezwykle staranna reżyseria, godna podkreślenia pieczołowitość wobec tekstu (nieliczne skróty są starannie przemyślane i niejako uniwersalizują przesłanie dramatu, odrywając go od współczesnych autorowi realiów), trafne wykorzystanie muzyki Griega, sugestywnie współtworzącej klimat spektaklu – nie były jedynymi zadziwieniami tego wieczoru. W trakcie (…) spektaklu największym zadziwieniem była dla mnie świetna gra Małgorzaty Jędruszczak.
(…) Rzadko się zdarza ostatnio, by, tak jak w radomskiej premierze, dobry pomysł reżysera połączył się ze świetną dyspozycją aktorów. To był naprawdę zadziwiający, dający do myślenia wieczór.

Tomasz Tyczyński, Wieczór zadziwień, „Gazeta Wyborcza” (Radom) 1993, nr 12 z dn. 26.03.

 

(…) Nie będę się tym razem czepiać zespołu. Krystyna w interpretacji Danuty Doleckiej jest w sam raz wyciszona, czasem, kiedy potępia ekscesy, twarda. Jean (Cezary Nowak) bywa może za mało brutalny, ale i na tyle cyniczny, że budzi niechęć. Największym zaskoczeniem stała się jednak dla mnie Julia. Małgorzatę Jędruszczak obsadzano dotychczas w rolach słodkich, pięknych kobiet. (…) To wyjątkowo trudna rola. Wymaga ogromnego doświadczenia scenicznego, można ją było dokładnie położyć, a jednak pani Jędruszczak wyszła ze scenicznej próby obroną ręką.

Krystyna Kasińska, W kręgu niemocy, „Dziennik Radomski’ 1993, nr 62 z dn. 30.03.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X