Prasa o spektaklu

(…) Reżyser potraktował inscenizację – jak sam przyznaje – w sposób wierny autorowi, zbliżając tylko jego ciągle aktualne intencje do praw dzisiejszej cywilizacji. „Szewcy” tym samym stają się przestrogą dla nas wszystkich. Choćby z tego względu warto tę sztukę zobaczyć.
Sam spektakl – obfitujący w kilka interesujących, aczkolwiek niezbyt oryginalnych efektów pirotechniczno-akustycznych – robi mimo wszystko na publiczności niemałe wrażenie.

Dariusz Dębski, Senne marzenie, „Na Przełaj” 1988, nr 37 z dn. 24.09.

 

(…) Nie są jednak radomscy „Szewcy” tylko dramatem władzy, choć ich chwytliwe sentencje mogłyby wskazywać na polityczne proweniencje utworu. (…) Inscenizacja Wojdana broni się przed nachalnością łatwych puent (…), niepodważalnych prawd, choć efekt tej obrony – co zrozumiałe – zaciemnia obraz przekazu. 

(…) Niekonsekwencje ujawniło głównie aktorstwo niektórych wykonawców. W zasadzie jedynie Sajetan (Włodzimierz Mancewicz) udanie, z Witkacowskim dystansem połączył intelektualizm i witalność szewca. (…) Czeladnik II (Wojciech Ługowski) podpiera się psychologią postaci – można dyskutować, jak się ma ten zabieg do kanonu witkacowskiego, ale jest to jakaś propozycja rysunku postaci. Czeladnik I (Andrzej Redosz) ucieka w komediowe tony. Aktor zdecydowanie nie czuje dialogu Witkiewicza – stąd miny i pozy farsowe. Wiesława Niemaszek (księżna Irina) odgrywa bardzo pospolitą zbereźnicę. Legendę Iriny-samicy buduje w zasadzie tylko tekstem i negliżem.

Małgorzata Iskra, O takcie w trzecim akcie, „Słowo Ludu” 1988, nr 242 z dn. 17.10.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X