Prasa o spektaklu

(…) Idąc na premierę, nie znałem utworu Jana Skotnickiego, toteż nie wiedziałem, co mnie czeka. Czy będzie to misterium religijne, czy tradycyjna szopka w rodzaju tych, które oglądałem w dzieciństwie (szopki Lucjana Rydla i Artura Oppmana), czy też być może "Kolędnicy" są jedynie metaforą, za którą kryje się coś zupełnie innego. Spotkało mnie pozytywne rozczarowanie. Jest to widowisko, w którym łączą się rozmaite elementy: dosłowność tradycyjnej szopki, kantyczkowe teksty, poezja i moralizatorstwo przypowieści, refleksja historyczna i coś w rodzaju na poły tylko wesołego uśmiechu prekursora Rewolucji Francuskiej – Piotra de Beaumarchais (…).
Wyszedłem z teatru pobudzony nie tylko emocjonalnie, ale także, a może nawet przede wszystkim, intelektualnie, a stwierdzenie w odniesieniu do teatru uważam za wielką pochwałę.
(…) Bardzo podobał mi się Stanisław Kozyrski jako koryfeusz pasterzy betlejemskich – pełen statecznej, właściwej dla powagi jego łysiny, lecz żywiołowej radości życia. Zabawił mnie, jak zwykle, Andrzej Iwiński występujący w trzech rolach. Zwłaszcza „Herod” podobał się publiczności. Pięknie recytowały i śpiewały różnego stopnia Anioły i Archanioły płci żeńskiej.

(…) Przedstawienie toczy się wartko, zaskakuje pomysłami reżyserskimi, sytuacje zmieniają się co chwila, jak w kinie – jednym słowem – dobra robota. Dobra robota, którą śmiało możemy nazywać „dobrą robotą radomską”!

Aleksander Czaplicki, Kolędnicy, „Życie Radomskie” 1984, nr 10 z dn. 12.01.

 

(…) Spektakl nie ma odpowiedniego rytmu, chociaż niektóre sceny są bardzo dobre („Scena pasterska”, „Zwiastowanie”). Dramaturgicznie jest to zlepek tak zróżnicowanego materiału, że trudno sobie wprost wyobrazić jego scalenie; tym bardziej trzeba pracy reżysera, żeby umotywował tę różnorodność. W tej postaci spektakl robi wrażenie przypadkowego uszeregowania poszczególnych scen (…). Ten bogaty materiał, przygotowany przez J. Skotnickiego, powinien posiadać wyraźny zamysł artystyczny i dramaturgiczny. A nie jest to nawet realizacja tych powierzchownych zamiarów „pokazania i przedstawienia różnorakich form widowiskowych”.
(…) Myślę jednak, że to przedstawienie jeszcze się wyrówna, dotrze i będzie swoistym sukcesem sceny radomskiej.

Stanisław Żak, Nawiązywanie zerwanych nici, „Przemiany” 1984, nr 2, s. 39.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X