Prasa o spektaklu

(…) I rzeczywiście trzeba przyznać, że przedstawienie zrobione jest z rozmachem, dynamicznie, akcja rozwija się szybko i jest bardzo skondensowana (adaptator ma wielkie wyczucie dramaturgiczne), a efektowna oprawa scenograficzna i muzyczna dopełnia estetyczne zalety tego spektaklu.
(…) W przedstawieniu baśni „Przyjaciel wesołego diabła” biorą udział wszyscy aktorzy Teatru, tworząc wyrównany zespół, który umie koncentrować uwagę widza, niezależnie od rangi i roli granej postaci. (…) Całe przedstawienie prowadzą Grażyna Suchocka (diabeł Piszczałka) i Michał Marek Ubysz (Janek) Grażyna Suchocka ma iście diabelski temperament i niezmożone siły fizyczne, znaczne możliwości głosowe (wokalne także). (…) W jej grze wyraźnie zaznaczają się dwie dyspozycje: tragiczna i komediowa. Przechodzi z łatwością od jednej do drugiej. Potrafi być liryczna, subtelna i natychmiast przejść do śmiechu trzpiotostwa, urwisostwa. (…) Oglądając jednak jej grę w tej baśni, mimo woli, przywołałem w pamięci inne spektakle z jej udziałem i doszedłem do wniosku, że ta rola została przez reżysera (?) puszczona.
(…) Michał Marek Ubysz (…) w poprzednich przedstawieniach pokazywał, że wiele może, przede wszystkim grał inteligentnie. On umie panować nad emocjami, nie ponosi go temperament, stąd jego zachowanie na scenie jest takie naturalne.

(…) Kolorystyczna oprawa tego przedstawienia jest różnorodna, od szarości do wielobarwnej jaskrawości. (…) Przedstawienie w Teatrze radomskim jest przykładem dobrej roboty, wysiłku Zespołu aktorskiego, pomysłowości reżysera i plastycznej wyobraźni dwojga scenografów. Ten wysiłek wielu ludzi daje wielu ludziom okazję do szlachetnych przeżyć.

Stanisław Żak, Janek i Piszczałka czyli o przyjaźni człowieka z diabłem, „Przemiany” 1983, nr 10, s. 38-39.

 

(…) Opowieść tę (…) adaptator utrzymał w konwencji posępnej powieści gotyckiej, w której zwykle bywa mroczno i tajemniczo, że bohaterowi straszno i bynajmniej nie nudno. A właśnie radomskiej premierowej dzieciarni było na początku spektaklu wyraźnie smutno.
(…) Scenografowie „Przyjaciela wesołego diabła” (Ewa Łaniecka i Karol Jabłoński) jakby – pomimo niekwestionowanych dobrych chęci i w wyniku poważnego traktowania odbiorców – zapomnieli czego od teatru oczekuje dziecko. Ze sceny straszyły bowiem dorosłe, gustowne brązy. Jeśli miała to być lekcja dobrego gustu, to była to lekcja smutna.
(…) Wielkim walorem spektaklu okazała się muzyka autorstwa Jacka Szczygła. Piosenki „Przyjaciela…” były rytmiczne, efektowne i co nader ważne – „na żywo” wykonywane (…).

(…) Michał Marek Ubysz ujawnił dobre przygotowanie warsztatowe: dykcja i sprawność ruchowa pozostają bez zarzutu. Wraz z Suchocką potrafił nawiązać dyskretny, ale ciepły kontakt z dziećmi na widowni. A przede wszystkim zdołał stworzyć niepapierową postać, co w przypadku bohatera dobrego (…) nie jest bynajmniej rzeczą prostą.

Małgorzata Iskra, O dwóch takich, „Słowo Ludu” 1983, nr 254 z dn. 17-18.09.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X