Teatr ogólnie jest piękny

 

Zdaniem twórcy spektaklu jabłko to wieloznaczny symbol emocji pozytywnych oraz negatywnych występujący w kulturze i tradycji wielu narodów (w programie przywołano kilkanaście znaczeń). Od symbolu pokusy czy władzy, barwy, która wskazuje siły witalne, przez kulisty kształt kojarzony z doskonałością, po urodę kształtnych piersi kobiecych.

Tekst wybrany przez Tomasza Dutkiewicza, reżysera, scenografa i aktora, ma prostą fabułę. Oto małżeństwo z kilkunastoletnim stażem, w którym uczucia dawno się wypaliły. Evelyn (Katarzyna Jamróz), obrotna pośredniczka w handlu nieruchomościami, właśnie finalizuje ważną transakcję, która pozwoli jej na dostatnie życie. Pochłonięta pracą nie zwraca uwagi na-jej zdaniem-fajtłapowatego męża. Traktuje go z góry, nawet nie chce słuchać. A Andy (Tomasz Dutkiewicz) właśnie uwagi żony potrzebuje. Nagle stracił pracę, którą lubił, i nie może się z tym pogodzić, nie może tez znaleźć innego zajęcia. W świecie, którym rządzą młodzi, nie ma dla niego miejsca. Nadmiar wolnego czasu, brak bratniej duszy, z którą mógłby pogadać, sprzyja depresji. Wówczas poznaje Samanthę (Anna Mrozowska). Atrakcyjna studentka nie ukrywa, że żyje chwilą, a lekiem na całe zło świata jest dla niej seks. Nie miłość. Tak zaczyna się ich romans. Kiedy rozkwita, Andy, coraz bardziej angażujący się w związek, przebąkuje o rozwodzie. Pomysł ten nie zyskuje akceptacji kochanki. I wtedy na Evelyn spada choroba nowotworowa, agresywnie atakująca organizm. Świat kobiety wali się, ale... odradza to bliskość między małżonkami. Lgną do siebie, wspominając szczęśliwe chwile, jakby dostali od życia drugą szansę na miłość. On troskliwie opiekuje się żoną, ona czerpie siłę z oparcia, jakie daje mąż. Odnalezione uczucie pomaga przeżyć najgorsze chwile. A Samantha? Dziewczyna całe życie uciekająca przed głębokim uczuciem zakochuje się. Andy jednak przewartościował swoje życie, czuje się oczyszczony. Chce iść dalej samotnie, z nowymi planami, które niesie otrzymana właśnie praca. W jego życiu nie ma już miejsca dla Samanthy. Zdaniem reżysera ekstremalny ból wywołany chorobą i śmiercią Evelyn daje oczyszczenie wszystkim bohaterom. Zaletą scenariusza jest prosty język tej historii, jakich wiele. Plusem są dobra ilustracja muzyczna i oszczędna scenografia: ławka oraz dwa ekrany pokazujące zbliżenia twarzy aktorów oraz sceny erotyczne na przemian ze zdjęciami ilustrującymi postęp choroby... Mniej mi się podobało granie do dwóch widowni (moim zdaniem niczemu nie służy), bo tekst umykał na przemian a to jednej, a to drugiej stronie. Tym bardziej że aktorzy używali oszczędnych gestów, mimiki (tu pomogły ekrany) oraz, co zrozumiałe, stonowanych głosów (poza momentami, kiedy nagle rosły emocje). Widownia nagrodziła aktorów brawami, więc tylko przypomnę premierową obsadę: Katarzyna Jamróz (Evelyn), Anna Mrozowska (Samantha) i Tomasz Dutkiewicz (Andy). Tę rolę gra na zmianę z Piotrem Kondratem, aktorem o niemałych umiejętnościach warsztatowych. „Jabłko” warto obejrzeć, choć mnie spektakl przygnębił. Z pewnością wzbudzi w widzach wiele różnorodnych refleksji. Przypomnę zatem jeszcze raz, że zdaniem twórcy przedstawienia nieszczęście trudno zaakceptować, ale może stać się dla człowieka katharsis. W końcu w tej opowieści przesłanie jest oczywiste - zwycięża miłość. W zgiełku codziennego życia o tym także powinien przypominać teatr.

Krystyna Kasińska
Miesięcznik Prowincjonalny nr 4/2016

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X