Wspaniały musical "Człowiek z La Manchy"

Jubileusz 40 - lecia swego istnienia Teatr Powszechny uczcił w sobotę doskonałą premierą „Człowieka z La Manchy" . Były owacje, gratulacje, nagrody i życzenia dalszego rozwoju.
„Człowiek z La Manchy" Mitcha Leigha, Dale Wassermana i Joe Dariona, klasyka broadwayowskiego musicalu, łączy w sobie elementy teatru, opery, operetki, baletu i tańca. Wie o tym dobrze reżyser radomskiego spektaklu, Waldemar Zawodziński, tworząc spektakl godny swego pierwowzoru, granego na Broadwayu ponad dwa tysiące razy.
Pierwsza scena zapowiada dramat. Miguel de Cervantes - poeta, żołnierz i poborca podatkowy czeka w więzieniu na wyrok Świętej Inkwizycji. Ściągnął zbyt dużą daninę z klasztoru. Jak można przedłużyć to oczekiwanie ? Ma w ręku dzieło swego życia: rękopis powieści o Don Kichocie. Tym rękopisem broni się. Rozpoczyna opowieść o Błędnym Rycerzu i wciela się w jego postać. Tak więc wykreowany Don Kichot, w misce na głowie (to rycerski hełm) i wykreowany giermek, Sancho Pansa, ruszają w świat. Wraz z nimi rusza wielkie widowisko. Obrazy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Dialogi Don Kichota i Sancho Pansy przeplatają żywiołowe sceny baletu i tańca. Znaczna część wydarzeń rozgrywa się w oberży, która dla Don Kichota jest Zamkiem. Ta oberża rozszerza swoje ściany, by przyjąć w nie rozhasanych Cyganów, plotkujące dziewczęta przy praniu, hiszpańskie baletnice... Taniec nie opuszcza sceny ani na chwilę. Na wypełnionej scenie panuje jednak ład i porządek, ruchy są precyzyjne, sharmonizowane, spokojne a nieraz diaboliczne. No majstersztyk.
Don Kichotem jest Łukasz Mazurek. Widz patrzy na niego z żałością. Taki jest nieżyciowy, taki naiwny. Taki bezbronny, podatny na łup. Taki przekonany, że dobro zwycięży. We wszystkim podłym widzi szlachetne. Taki oderwany od świata. Jedzie w ten świat chcąc niszczyć zło. Spotka Dulcyneę, panią swego serca. Karczemną dziewkę. Ale widz patrzy na Mazurka z zachwytem. To chyba ostatni przyzwoity człowiek, jaki pozostał? W dodatku tak pięknie śpiewa. Sancho Pansa Łukasza Stawowczyka taki jest pełen życia i energii. Duszę by oddał za swego pana. To postać z krwi i kości, znakomicie uzupełniająca szaleństwo Don Kichota. Trzecia duża rola to Dulcynea. Sabina Karwala przykuwa swą ostro zarysowaną postacią dziewki i mocnym śpiewem. Widać jak pod wpływem Don Kichota łagodnieje, by wreszcie przyjąć jego wizję świata.
Ze wspaniałego trzydziestoosobowego zespołu wyróżnia się małżeństwo oberżystów. Joanna Jędrejek to paskudna, wrzeszcząca baba. Przemysław Redkowski - biedny maż, skazany na ten babski krzyż na zawsze. Aleksandra Bogulewska, Izabela Brejtkop, Danuta Dolecka, Katarzyna Dorosińska, Maria Gudejko, Agnieszka Grębosz, Patrycja Kowalewska, Iwona Pieniążek, Natalia Samojlik, Karolina Szczepanowska, Dorota Szperlak, Joanna Zagórska, Przemysław Bosek, Marek Braun, Mateusz Kocięcki, Piotr Kondrat, Konrad Korksiński , Wojciech Ługowski, Włodzimierz Mancewicz, Mateusz Michnikowski, Sergiusz Olejnik, Karol Puciaty, Piotr Wątroba, Michał Węgrzyński i Łukasz Węgrzynowski plus dziesięciu zawodowych tancerzy tworzą prawdziwie jubileuszowe show. Scenografia -- ponure wnętrze hiszpańskiego zamczyska z rudej cegły jest dziełem Waldemara Zawodzińskiego. Kierownictwo muzyczne spoczywa w rękach Jerzego Kluzowicza a choreografia i ruch sceniczny - Edyty Wasłowskiej. Przecudne kostiumy są dziełem Marii Balcerek. Zespołowi aktorskiemu towarzyszy orkiestra w składzie: Paweł Maruszak -- perkusja, Daniel Orlikowski - trąbka, Mateusz Szemraj - gitara, Maciej Chwała - fortepian, Mariusz Kozłowski - saksofon, Marcin Witkowski - gitara basowa, Michał Polcyn - puzon i Tomasz Kiniorski - flet.

Po zasłużonych owacjach na scenę wszedł dyrektor Teatru Powszechnego, Zbigniew Rybka i rozpoczęła się część jubileuszowa, na której obecni byli przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przedstawiciele samorządowych władz wojewódzkich, parlamentarzyści, władze miasta. Gorącymi barwami przywitano Wojciecha Kępczyńskiego, drugiego w historii dyrektora radomskiej sceny. Dyrektor Rybka powitał też Barbarę Wojdan, wdowę o Zygmuncie Wojdanie, pierwszym dyrektorze Teatru Powszechnego. Przypomniał też dwóch pozostałych szefów teatru: Linasa Zaikauskasa i Adama Srokę. Odczytał list od Linasa Zaikauskasa, który życzył teatrowi dalszego rozwoju. - Mam dwie dobre wiadomości dla teatru na następne dziesięć laty - powiedział prezydent Radosław Witkowski: pierwsza to nowe oblicze Placu Jagiellońskiego a druga to zamontowanie w teatrze klimatyzacji z prawdziwego zdarzenia. Obie obietnice przyjęto oklaskami. Z okazji 40 - lecia prezydent Witkowski wręczył teatrowi na ręce jego dyrektora pamiątkowy grawer. Przedstawicielka Ministerstwa Kultury Agnieszka Komar-Morawska w imieniu ministra kultury uhonorowała Zbigniewa Rybkę Złotym Medalem Zasłużonego dla Kultury Gloria Artis.
- To tak zwana Złota Gloria - powiedziała. Srebrny Medal Gloria Artis otrzymała Danuta Dolecka a brązowe: Izabela Brejtkop, Joanna Jędrejek, Łukasz Mazurek i Marek Braun. Ministerialne odznaki „Zasłużony dla Kultury" wręczono Markowi Zielonce i Jolancie Janus. Życzenia wraz z kwiatami, listami i upominkami przekazali też dyrektorowi Rybce posłowie na Sejm RP: Anna Maria Białkowska, Leszek Ruszczyk, Andrzej Kosztowniak i Marek Suski. Medale „Pro Masovia" w imieniu marszałka Adama Struzika przywiózł Zbigniew Gołąbek radny samorządu Mazowsza. Otrzymali je: Maria Gudejko, Roman Kucharczyk, Tadeusz Fajdek, Tomasz Świątkowski, Zbigniew Wolszczak, Bogumiła Ciecieląg, Dorota Dużbabel. Wszyscy prezydenci: Radosław Witkowski, Karol Semik, Konrad Frysztak i Jerzy Zawodnik wręczyli medale Bene Merenti: Iwonie Pieniążek, Jarosławowi Rabendzie i Wojciechowi Ługowskiemu. Podczas jubileuszowego bankietu w Galerii Mozaika odbył się wernisaż wystawy "Wilkoń w świecie Don Kichota". Ta niezwykła ekspozycja, w skład której wchodzą rzeźby i kilkadziesiąt rysunków wybitnego polskiego artysty Józefa Wilkonia, prezentowana będzie w teatrze do 28 października.

Barbara Koś "Echo Dnia", 15.10.2017