Sylwestrowa "Kolacja dla głupca" na teatralnych deskach

30.12.2014


Na kolację - i to nie byle jaką - zaprasza w sylwestra Teatr Powszechny. Strawa będzie i duchowa, i materialna. Czyli zabawa, jak na ostatni dzień w roku przystało.

 

- Będzie na pewno dużo śmiechu i uśmiechu, który mam nadzieję, będzie nam towarzyszył także w Nowym Roku - zapewnia Zbigniew Rybka, reżyser sylwestrowego, premierowego przedstawienia na radomskiej scenie. Dodaje, że „Kolacja dla głupca", to specyficzny spektakl. - Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy do czynienia z farsą, choćby taką jaką są „Szalone nożyczki". Na pozór tak jest, ponieważ będzie to tez tak samo zabawne przedstawienie, natomiast konstrukcja jest w tym przypadku zupełnie inna - zapewnia reżyser. Zdradza, że w „Kolacji dla głupca" bohaterowie zmieniają się tak, jak w klasycznym dramacie psychologicznym. - Dojrzewają do czegoś, uświadamiają sobie coś. Żart, który się pojawia, nie jest skutkiem konstrukcji formalnej, czy gagu, który prezentujemy widowni, ale jest wynikiem szczególnego zdarzenia, jakie może się przytrafić każdemu z nas. Bo zdarzają nam się takie sytuacje, znajdujemy się w takich sytuacjach, które są śmieszne, nieodparcie śmieszne. Nie zawsze ludźmi kierują pobudki szlachetne - opowiada dość tajemniczo Zbigniew Rybka. Uchyla jednak rąbka tajemnicy: - Grono przyjaciół raz na jakiś czas zaprasza na kolacje specjalnego gościa. To jest ktoś, o kim ci ludzie myślą, że można z niego zakpić. Że można mieć kosztem tego człowieka dobra zawale? Czy ich zachowanie jest szlachetne, etyczne? Czy ta sztucznie stworzona sytuacja nie jest moralnie dwuznaczna? - pyta reżyser. Przyznaje, że bywa śmieszna. - Ale jak śmieszna staje się, gdy role bohaterów się odwracają: ten, który uchodził za mądrego, cwanego i lepszego, okazuje się, że na końcu tej opowieści znajduje się w pozycji tytułowego głupca.


(bdb)
www.mojradom.pl
22.12.2014

 

Zapraszamy do obejrzenia fotograficznej relacji Mariana Strudzińskiego z ostatnich prób do spektaklu.