To piękny spektakl o miłości

15.09.2014

 

"Dybuk, czyli Demon z Marianpola" na podstawie utworu Szymona Anskiego w reżyserii Janusza Wiśniewskiego to najnowsza premiera Teatru Powszechnego pokazana w piątek, 12 września, na scenie Kotłownia.

W folklorze żydowskim dybuk to duch zmarłego, który nawiedza ciało żyjącej osoby. Lecz w momencie, gdy przedstawienia się zaczyna, Dybuka jeszcze nie ma. Na scenie leży tylko nieruchomo Chanan (Łukasz Stawowczyk). Padł martwy, bo jego ukochaną Leę ojciec wydaje za innego. Lea jako Panna Młoda (Agnieszka Rose,) Pan Młody (Piotr Kondrat) i Ojciec Lei (Ryszard Mróz) niewiele mogą już z tym fantem zrobić. Klamka zapadła. Chanan może być już z Leą tylko w postaci Dybuka.

A co na to Lea? Na scenę wbiegają nagle różne warianty Lei. Lea Porzucona, Lea Na Dnie, Lea Śniąca, Lea "Nie ma nadziei" i Lea Nieobecna.

Joanna Jędrejek, Małgorzata Mikołajczak, Romana Filipowska, Katarzyna Dorosińska i Klaudia Kuchtyk ucharakteryzowane a'la Sylvia von Harden, niemiecka feministka lat dwudziestych, mają męskie fryzury, krótkie suknie w czerwoną kratę , Lea "Nie ma nadziei" - w kratę czarną i monokl na prawym oku. Czy pogardzą nieszczęsną, zakochaną Leą?

O nie! Te wyzwolone kobiety, te "babochłopy", cierpią wraz z Leą! I raczą widza tak pięknymi strofami o miłości, że zapiera dech.

Z krwawo wymalowanych ust feministek płyną rozdzierające wiersze Anny Achmatowej, Maryny Cwietajewej i Juliana Tuwima, o miłości. Miłości niespełnionej, oblanej łzami.

Przepięknie mówiony fragment tuwimowskich "Kwiatów polskich": "Czy pamiętasz jak ze mną tańczyłeś walca" pozostaje w sercu widza tak mocno, że słyszy go jeszcze w domu.

Wszystkie te Lee są naturalnie obecne w scenie egzorcyzmów Panny Młodej. Mają ujawnić, ile dybuków siedziało w tej nieszczęśnicy.

Otóż siedziało pięć dybuków. Tak jak pięć Lei. I wszystkie Lee mówią jedno: najważniejsza w życiu jest miłość. Bez niej człowiek nie ma po co żyć.

 

To zwarte i niezwykle ekspresyjne przedstawienie rozegrane jest wśród widzów, którzy siedzą po obu stronach sceny. Cudowna maestria wszystkich aktorów prowadzonych przez Janusza Wiśniewskiego, w jego kostiumach i w takt muzyki Jerzego Satanowskiego widoczna jest zatem jak na dłoni.

- Dedykuję ten spektakl tym, którzy tęsknią za Ukochanymi -napisał w programie Janusz Wiśniewski.

I dlatego zrobił piękny spektakl o miłości

 

Barbara Koś
"Echo Dnia"
13.09.2014