Udana premiera na scenie Fraszka

15.04.2013

 

Powtórka z religii, wiele humoru i żartu, odwieczne pytania i przesympatyczne pingwiny - to najnowsza premiera dziecięca "Na Arce o ósmej" Ulricha Huba, którą na scenie Fraszka zaprezentował w niedzielę Teatr Powszechny.

Co jest potop? Co to jest Arka Noego? Nie wiedzą jeszcze tego trzy zaprzyjaźnione Pingwiny, które nudzą się i narzekają. - Wokół tylko biało i biało...

A kto w ogóle stworzył tę biel? Pan Bóg? Jest gdzieś daleko. A w ogóle czy jest ? - wątpi jeden. Oj, jest , jest! Bo oto wpada Gołąb i woła, że Bóg zdenerwowany złymi ludźmi postanowił zesłać na nich potop. Uratują się jedynie po dwa osobniki z każdego gatunku. - Po dwa! - zaznacza dając Pingwinom dwa bilety na Arkę. Ba. Pingwiny są trzy! Co z tego, że jeden właśnie odszedł na chwilę boleśnie przeżywając śmierć Motylka, na którego niechcący usiadł? Porzucić przyjaciela na pastwę wody czy przemycić go na Arkę? Wbrew woli Boga?

Trwa dyskusja, ale decyzja jest przejrzysta: przemycić! Nadprogramowy Pingwin wepchnięty zostaje do kufra i tak wszystkie trzy ptaki dostają się pod pokład. W zależności od sytuacji chować się będą w tym kufrze kolejno wszystkie Pingwiny. A po wszystkich perypetiach na scenę wkroczy sam Noe i świat wróci do normy. Okaże się też, że zabity Motyl żyje. Hurra!

Mała widownia może bić brawo. A starsza ma teraz moment na refleksje. Oto nagle przyjaźń Pingwinów poddana została próbie. Czy walcząc o swoje życie można poświęcić przyjaciela? A jak to jest z tym Bogiem? Jest? Nie ma go? I gdzie jest, jeśli jest? Przybliżając najmłodszym problemy przyjaźni, lojalności, dobra i zła a także obecności Boga sztuka nie da wprawdzie gotowej odpowiedzi na te pytania. Ale skłoni z pewnością do rozważań i rozmów.

Całość ogląda się z przyjemnością. Reżyser, Petr Nosalek, plus scenografka, Eva Farkasova, po raz kolejny stworzyli przedstawienie - klejnocik.

Sympatię wzbudzają nie tylko śliczne Pingwiny ale także wszystkie inne zwierzęta idące w głębi sceny do Arki. A tu jeszcze Antylopy za żadne skarby nie zgadzają się leżeć koło Lwów. Mrówka zgubiła partnera a Żyrafy dostają choroby morskiej. Na szczęście mogą wyciągnąć szyje na zewnątrz... Takich pełnych humoru scen jest w przedstawieniu wiele. Sztukę okraszają piosenki z muzyką Krzysztofa Dziermy.

I jest oczywiście wspaniała, jak zwykle na tej scenie, gra aktorów. Magdalena Pawelec, Magdalena Witczak, Alan Bochnak, Przemysław Bosek, Robert Mazurek i Włodzimierz Mancewicz w roli Noego zasługują na specjalne brawa. Problem tylko z Pingwinem granym przez Magdalenę Pawelec. Do połowy sztuki Pingwin mówi: cieszyłem się, zrobiłem a od połowy - cieszyłam się, zrobiłam... Pingwin to czy Pingwinka?

Wszystkim Pingwinom (Pingwince) gratulować można zręczności z jaką chowają się w kufrze. Pingwin w kufrze? Tego jeszcze na radomskiej scenie nie było.
Brawo!

 

Barbara Koś
"Echo Dnia"
14.04.2013