Wypisy z Księgi Przestróg

03.09.2013

 

Autorski spektakl „Siedem lekcji dla zmarłych" odwołuje się do mitycznej wędrówki Odysa, który po wojennych trudach wraca do domu. Janusz Wiśniewski przedstawia uniwersalną opowieść o ludzkim losie.
Księgi Przestróg nie ma w Biblii, choć przestrogami wypełnione są liczne ustępy Pisma. Ale gdyby była, mogłaby zawierać sekwencje składające się na spektakl "Siedem lekcji dla zmarłych" Janusza Wiśniewskiego w Teatrze Powszechnym w Radomiu. To sekwencje-przestrogi przed pułapkami życia, które pchają człowieka w otchłań siedmiu grzechów głównych (pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew i lenistwo), a oddalają od siedmiu cnót - czterech platońskich (mądrość, męstwo, umiarkowanie, sprawiedliwość) i trzech teologicznych (wiara, nadzieja, miłość/ miłosierdzie). Mogło też chodzić o odstąpienie od siedmiu darów ducha (rozum, inteligencja, rada, męstwo, wiedza, prawość i bojaźń Boża) albo siedmiu dzieł miłosierdzia (łaknącego nakarmić, pragnącego napoić, bezdomnego ugościć, nagiego przyodziać, chorego i więźnia nawiedzić, umarłego pochować).

ŚWIAT PRZEMIJANIA
Nie przypadkiem na scenie stoi pokryty białym, upstrzonym napisami obrusem długi stół (złożony z mniejszych, mocno nadwątlonych zębem czasu stołów), a na nim jadło i picie, a gdzieniegdzie świeczniki. Może to uczta weselna, może Ostatnia Wieczerza, może darmowy posiłek dla bezdomnych i zagubionych...
Widzowie siedzą po obu stronach otwartej przestrzeni scenicznej, usadowieni w taki sposób, że podzieleni na dwie części mogą także i siebie wzajemnie obserwować. Na scenie-wybiegu, przypominającej tanią jadłodajnię albo dawno nieremontowaną świetlicę, zjawiają się postacie pojedynczo i grupami rytmicznie przemieszczające się dookoła, od drzwi do drzwi, miotane niczym wichrem nieuchronnego przeznaczenia:
ja minę
ty miniesz
on minie
mijamy
mijajmy
Tak dialogują/ nie dialogują ze sobą Panny Młode pojawiające się w tym świecie przemijania słowami Haliny Poświatowskiej.

MAGICZNA LICZBA
Jakby nie czytać tytułu spektaklu, zawiera on słowo "siedem", określone siłą tradycji pogańskiej i chrześcijańskiej jako liczba magiczna. Wiele lat temu u Wiśniewskiego pojawiało się w tytule spektaklu "Siedem grzechów głównych" - a także "lekcja", która kieruje myśl w stronę Pisma, ustępu z Biblii, żywotów świętych albo pism ojców kościoła. Jest jeszcze jedno słowo o tajemniczym znaczeniu, określające kierunek owych przestróg i porad, adresowanych do "zmarłych". Czy zmarłym warto w ogóle udzielać rad, czy nie jest za późno, co zmarłym po przestrogach? I czy to znaczy, że postacie, które krążą w imaginacyjnym świecie Wiśniewskiego to właśnie zmarli, duchy, czyśćcowe widma? Możliwe, choć dopiero pod koniec spektaklu w czeluść już nie z tego świata wpadają Panny Młode. Noszą one nietypowe imiona: Biegnąca Przez Las, Zostanę Sama, Życie Moje Nie Ma Sensu, Wszystko Stracone. Panny Młode zrzucają swoje dziewicze wianki i, wydając ostatnie żale, padają martwe, kiedy nić życia przecinają stare, zmęczone Parki/ Panny Hals.
Ale sygnałów, że jesteśmy w świecie umarłych albo w przedsionku Hadesu, jest więcej - krąży tu przecież Duch Pięknego Żołnierza, jedna z Panien Hals (Parek) kucharzy dla duchów, krąży Cień, zjawia się Anioł w postaci dziecka, a nawet Ktoś Taki Jak Abraham, Sen, mara, widziadło, życie po życiu. Czy to do nich mówi Wiśniewski, czy też z ich pomocą i za pomocą "słów sojuszniczych" zwraca się do nas?

POWRÓT DO ITAKI
Może więc "zmarli" to adres pozorny, chodzi o żywych, którzy staną się zmarłymi, bo kresem życia zawsze jest śmierć, A więc każdy żyjący będzie zmarłym, Wszystkie zatem przeszkody, życiowe katastrofy, lęki, występki, których katalog powołuje na scenie artysta, kierowane są jednak do żywych, aby pamiętali o dziełach miłosierdzia,
Większość figur tego pochodu ku śmierci zmierza ku swemu kresowi, ale jedna z nich zmierza ku życiu. To strudzony wędrowiec Odys (Piotr Kondrat) w poszukiwaniu swojej Itaki, która okazuje się krainą istnienia "definitywnego", kresu, który otwiera drzwi Nieśmiertelności. Kiedy do niej przybędzie, i on dołączy do zmarłych, ale jego droga naznaczona jest wolą życia i powrotu. To ziarno optymizmu, które sieje Odys w pochodzie pozbawionych takiej motywacji postaci. Bo tak naprawdę to jest spektakl o powrocie do Itaki, ale powrocie rozumianym w szczególny sposób. Janusz Wiśniewski mówił przed premierą: "Uczę się, jak opowiadać o "powrocie do Itaki", która już nie tyle jest Ojczyzną, a wędrówka już nie jest wędrówką "w geografii" - ale jest raczej aktem, najwyższą, miłosną relacją z Nieśmiertelnością". Tak więc, choć w centrum opowieści są cierpienia i śmierć, to ich osnową jest pytanie o to, co czeka nas po śmierci.

RÓWNOWAGA W AKTORSTWIE
Aktorzy Teatru Powszechnego dowiedli dojrzałości i wrażliwości. Janusz Wiśniewski proponuje w swoim teatrze nowy typ aktorstwa - panuje w nim idealna równowaga między ruchem, gestem, muzyką. Jest to zarazem aktorstwo celowo zredukowane, posługujące się znakiem rozpoznawczym, zastępującym psychologię, czyli aktorstwo maski. Teatr tak odrębny od tradycyjnego, często porównywany do sztuki Tadeusza Kantora, wymagający wielkiej dyscypliny, precyzji, treningu odrodził się właśnie tutaj. Piszę "odrodził", bo po odejściu artysty z dyrekcji Teatru Nowego w Poznaniu uważano, że to już koniec tego unikatowego teatru autorskiego. Biurokracja dopięła swego i zatrzasnęła przed artystą drzwi jego ukochanego teatru. A jednak w Radomiu okazało się, że teatr Wiśniewskiego przetrwał i tę burzę. Dowodzi to otwartości aktorów z Radomia na nowe doświadczenia oraz godnej podziwu sztuki uruchamiania możliwości artystycznych zespołu, w duchu własnej poetyki. Janusz Wiśniewski, we współpracy z rozmaitymi zespołami, potrafi to zrobić perfekcyjnie.


dr Tomasz Miłkowski
Prezes Polskiej Sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych
"Świat Lekarza" 3/2013, s. 77-79.