Z teatralnym uśmiechem w Nowy Rok

07.01.2014

 

Środowisko artystyczne Cleveland i wszyscy mieszkańcy miasta, wielbiciele i sympatycy opery, śpiewaczki i śpiewacy operowi - słowem, kto żyw oczekuje nowej inscenizacji „Otella". Tym razem partie głównego bohatera zaśpiewać ma Tito Merelli (Piotr Kondrat) - światowej sławy tenor.

Pan Saunders (Jarosław Rabenda) jest zachwycony ogromnym zyskiem pochodzącym ze sprzedaży biletów. Wierzy, że opera, której jest właścicielem, zyska niemały prestiż goszcząc kogoś takiego, jak Tito Merelli. Maggie (Maria Gudejko), córka pana Saundersa, pragnie poznać artystę, którego podziwia i darzy uwielbieniem. Za to Diana (Izabela Brejtkop), jedna ze śpiewaczek opery w Cleveland, ma nadzieję na nowe kontakty w „środowisku", które mogłyby jej utorować drogę do wielkiej kariery.

Wszystko jest przygotowane - piękny pokój, obsługa hotelowa gotowa spełnić każde życzenie włoskiej gwiazdy, zespół operowy czekający na pierwszą próbę u boku Tito. Jednak najważniejsza rola tego wieczoru zostaje przydzielona asystentowi dyrektora, „chłopakowi od wszystkiego". Max nie może opuszczać wielkiego śpiewaka na krok, musi dbać o jego dobre samopoczucie. Będąc jego cieniem, nie może dopuścić, by artyście przydarzył się jakikolwiek niefortunny wypadek. Gwiazda jednak wciąż nie przybywa. Co się stało? Czemu nikt nie telefonuje z informacją o spóźnieniu pana Merelli? Nareszcie, po godzinach oczekiwania, światowej sławy włoski tenor pojawia się w drzwiach... wraz z żoną. Tito i Maria Merelli, rodowici Włosi, pełni ognistego temperamentu, nad wyraz emocjonalni i porywczy, jeszcze tego samego wieczoru rozstają się. Jakie będą skutki tego nieoczekiwanego zwrotu akcji? Czy widzowie usłyszą Tito kreującego postać Otella? Czy przedstawienie w ogóle się odbędzie?

„Dajcie mi tenora!" jest już drugą w Radomiu realizacją sztuki Kena Ludwiga. Reżyser spektaklu, Marcin Sławiński, stworzył przedstawienie na naprawdę wysokim poziomie. Wartka akcja, znakomite tempo i zabawne dialogi sprawiają, że spektakl ogląda się z zapartym tchem i z wielkim zainteresowaniem. Nowa komedia radomskiego teatru ujęła mnie rodzajem humoru, który był doskonale wyważony.

Pisząc o premierze Teatru Powszechnego, nie można zapomnieć o Łukaszu Mazurku - odtwórcy roli Maxa. Artysta oczarował publiczność szczególnie swoim talentem wokalnym. Jego występy operowe dodały spektaklowi uroku i charakteru. Przedstawienie sporo zyskuje również dzięki postaci Marii, w którą wcieliła się Katarzyna Dorosińska. Za każdym razem, gdy aktorka pojawiała się na scenie, zachwyt budziły jej świeża energia i czarujący humor.

O spektaklu „Dajcie mi tenora!" nie można napisać więcej, by nie odkryć wszystkich smaków tej znakomitej komedii. Jedynym i zarazem najlepszym rozwiązaniem jest zatem osobista wizyta w teatrze.

Agata Guza
teatrdlawas.pl
3.01.2014