Znakomita historia niezwykłego malarza

24.05.2011

 

 

Niedawna premiera "Brata naszego Boga" w Teatrze Powszechnym przyniosła radomianom niezwykłe teatralne wrażenia. I bynajmniej nie chodzi tu tylko o fakt, iż autorem dramatu jest Karol Wojtyła, ale o wspaniałą współpracę czterech artystów: reżysera Andrzeja Rozhina, scenografa Ryszarda Melliwy, kompozytora Andrzeja Zaryckiego oraz radomskiego aktora Janusza Łagodzińskiego. Bo to głównie dzięki nim powstał spektakl znakomity, precyzyjny, o niezwykłych walorach artystycznych.

Teatralna machina od początku pracuje bez zarzutu. Scenografia wyśmienicie oddaje wszystkie miejsca zdarzeń: krakowską ulicę, odrapaną i przerażającą ogrzewalnię dla bezdomnych, artystyczne mieszkanie - pracownię malarza Adama Chmielowskiego. Wszystkie przestrzenie skomponowane są bardzo wyraziście, realnie, a przy tym z niesamowitą odwagą plastyczną i świetnym wykorzystaniem sceny obrotowej. Te scenograficzne zabiegi pozwalają aktorom na naturalność, bezpretensjonalność i sceniczną prawdę. Wielkie brawa dla Ryszarda Melliwy!

Z zespołu aktorskiego na największe uznanie zasługuje odtwórca głównej roli. W Adama Chmielowskiego (później - Alberta, brata starszego) wciela się Janusz Łagodziński. Jego kreacja perfekcyjnie balansuje między duchowymi wahaniami a ludzkimi wątpliwościami, odwiecznymi bojami rozumu z sercem oraz niekończącymi się trudami decyzji wynikającymi z podjęcia tej właściwej. Wybór drogi życiowej - porzucenie kariery malarskiej na rzecz życia w żebraczym zgromadzeniu zakonnym w pełnym ubóstwie - to nieustanne zmaganie się z samym sobą. Ciężka droga prowadząca do... świętości. W tej roli Łagodziński wzbija się na wyżyny sztuki aktorskiej. Kreując postać Adama Chmielowskiego, jest naturalny, koherentny i - co najważniejsze - prawdziwy. Jego Adam z jednej strony zaskakuje opanowaniem, sympatycznym podejściem do życia czy delikatnością wobec przyjaciół, z drugiej zaś - poraża wymaganiami, które stawia sobie jako człowiek. Wymaganiami, które doprowadzają go do nieoczekiwanego buntu wśród zakonników i wewnętrznej niepewności. Wymaganiami, którym sprostać można tylko dzięki Bożej pomocy... To wielka rola Janusza Łagodzińskiego!

Świetnym dopełnieniem tej aktorskiej kreacji jest niesamowita muzyka skomponowana przez krakowskiego kompozytora - Andrzeja Zaryckiego. Zaproponowane przez niego brzmienia krok po kroku wprowadzają widza w oglądaną historię. Pozwalają poczuć atmosferę krakowskiej bohemy, skupionej wokół malarzy i teatralnych aktorów, pobyć w przytulisku dla bezdomnych, gdzie półmrok, brak rozmowy oraz przewijająca się agresja zabija jakąkolwiek nadzieję, wreszcie - zrozumieć wewnętrzną walkę Adama, jego totalne oddanie się służbie najuboższym. Muzyka Zaryckiego nie tylko zapewniła spektaklowi dodatkową wartość, lecz także wyniosła tę opowieść na prawie metafizyczny poziom przekazu. Czapki z głów!

I chociaż dramaty Karola Wojtyły nie są najłatwiejszym materiałem dla teatralnych reżyserów, radomska inscenizacja pod batutą Andrzeja Rozhina jest niezwykle udana. Papież - filozof, metafizyk, myśliciel - pisał o rzeczach ważnych w sposób niełatwy, często hermetyczny, trudny dla odbiorcy. Jego teksty są nasycone treścią, znaczeniem, filozoficznym dyskursem. Ale Rozhinowi udała się sztuka niebywała - uzupełniając tekst dramatyczny o inne pisma papieskie, wiersze i artykuły, stworzył spektakl klarowny i spójny. Bez współczesnego sztafażu i teatralnych fajerwerków wyeksponował pojęcia takie jak: Miłość, Miłosierdzie, Służba, Poświęcenie - czyli to, co najważniejsze (i chyba najtrudniejsze?) do przekazania. Radomski "Brat naszego Boga" to spektakl subtelny, krystaliczny, mądry. Słowem - znakomity!

 

Paulina Borek-Ofiara
Teatralia Radom
19 maja 2011