Image

(…) Obłapianie, zmysłowe spojrzenia są esencją spektaklu. Na dodatek wybrano jeszcze pikantne tłumaczenie Stanisława Dygata, które potęguje nastrój. Skomplikowany świat Szekspirowskiej komedii zostaje uproszczony, zredukowany do jednego wymiaru.
Przekorna obsada sprawia, że widz w krótkim czasie traci orientację, jaka jest tożsamość poszczególnych osób. A panującego chaosu nie da się usprawiedliwić karnawałowymi przebierankami. Szkoda zespołu, któremu postawiono mało przejrzyste zadania aktorskie.

Malwina Głowacka, Złudny czar Androgyne, „Teatr” 1995, nr 4.

 

„Wieczór Trzech Króli” to najlepszy spektakl tegorocznego sezonu i jeden z najwybitniejszych w całej historii radomskiego teatru. Jest to zasługa reżysera Jana Maciejowskiego. (…) O sukcesie decyduje perfekcyjna i porywająca reżyseria. Aktorzy pojawiają się na scenie ze wszystkich możliwych otworów i kierunków.
(…) Zarzutem może być zepchnięcie na dalszy plan samego tekstu Williama Shakespeare’a, ale gdzie dzisiaj znaleźć publiczność, która uważnie chciałaby słuchać tego „nudziarza”?

Zbigniew Bąk, Przebój sezonu, „Echo Dnia” 1995, nr 55 z dn. 6.03.

 

Radomski Teatr Powszechny poważnieje. Sięga po dramaty ważne i poważne, wystawia je w sposób niekonwencjonalny. (…) Tym razem to był nie tylko artystyczny eksperyment, ale również duże artystyczne wydarzenie. Szkoda tylko, że subtelnie zabawny tekst szekspirowskiego dramatu został na scenie kameralnej „Powszechnego” zakrzyczany i zatupany (…) przez autorów radomskiej inscenizacji.

(…) Dzięki przebraniu w damskie fatałaszki nie tylko Orsina i Oliwii, ale również Tobiasza Czkawki czy Andrzeja Chudogęby – reżyserska interpretacja „Wieczoru Trzech Króli” staje się jednoznacznie oczywista. Tym bardziej, że młodzi aktorzy wywiązują się z niełatwej roli grania płci przeciwnej naprawdę świetnie. Co prawda w ich grze za dużo jest – na mój gust – ekspresji i groteski, ale o to można mieć pretensje do reżysera, a nie do nich samych.
(…) I jeśli radomską inscenizację „Wieczoru Trzech Króli” uznałbym jednak za ważką porażkę artystyczną, to przede wszystkim ze względu na skłonność do odwoływania się do poetyki współczesnego videoclipu.

Tomasz Tyczyński, Przebieranki, „Słowo Ludu” 1995, nr 60 z dn. 11-12.03.

 

(…) Historia poważna i „do przemyślenia”. W dodatku opowiedziana wspaniale. Proste, oszczędne środki inscenizacyjne nie odwracają uwagi od gry aktorów. Piękne kostiumy podkreślają poetykę komedii dell’arte, z której czerpał Szekspir i z której czerpią aktorzy Maciejowskiego. Doskonała muzyka samego mistrza z Krakowa – Zygmunta Koniecznego. Ponad wszystko jest to jednak spektakl (…) doskonale zagrany. Świetna jest zwłaszcza rola Dariusza Kowalskiego – Maria. Kowalski nie przerysował jej, nie stara się grać homoseksualisty. Jest aktorem, który gra kobietę.
(…) Bardzo dobry spektakl szekspirowski w radomskim teatrze.

Edyta Biernacka, Granie Szekspira albo co chcecie, „Gazeta Wyborcza” (Radom) 1995, nr 56 z dn. 7.03.

 

„(…) Akurat ta inscenizacja, a tego słowa używam tu z rozmysłem, sprawi sporo kłopotów oceniającym ją. Mnie owa wizja nie powaliła. Zdecydowanie także temperatura drugiego aktu bardziej przypadła mi do gustu. (…) Co mnie natomiast urzekło? Zespołowa gra młodych ludzi. Lubię patrzeć na zdolną młodzież teatralną. „Wieczór Trzech Króli” stwarza taką okazję.

Krystyna Kasińska, „Życie Radomskie” 1995, nr 67 z dn. 9.03.

 

To była najlepsze od dawna przedstawienie teatru radomskiego. (…) Po serii – delikatnie mówiąc – średnich i nie najlepszych przedstawień, zamarłem z przerażenia dowiedziawszy się, że w radomskim teatrze wystawiają Szekspira. To będzie klapa dziesięciolecia – pomyślałem. Jakże się myliłem!
(…) Właśnie młodość i świeżość zespołu oraz reżyseria to główne atuty tego przedstawienia. Inscenizacja Jana Maciejowskiego jest pełna ciekawych pomysłów. Reżyser znakomicie rozegrał akcję, wkomponował ją w przestrzeń sceny kameralnej i… okolic, dał młodzieży wielkie pole do popisu. A młodzież skorzystała z tego z zapałem. Widać radość z grania i ogromne możliwości.
(…) Powstał spektakl, który ogląda się z przyjemnością i absolutnie nie ma się dość po pierwszym akcie. Radomski teatr przerwał złą passę.

Ireneusz Domański, Dobry Wieczór Trzech Króli, „Gazeta Wyborcza” (Radom) 1995, nr 55 z dn. 6.03.

PARTNERZY TEATRU
Image
COPYRIGHT © 2020. Teatr powszechny im. Jana Kochanowskiego w Radomiu
Projekt: Adam Żebrowski    |    Wdrożenie: Flexi Design

Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Należy pamiętać, że w przypadku braku zgody nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.