Image

(…) Obowiązek reżysera sztuki – Jerzego Wróblewskiego – był szczególnie ciężki. Musiał działać bez jakiegokolwiek wzoru i bez możności porozumienia się z autorem. Miał do czynienia z materiałem delikatnym, jak powiew i zapach czerwcowej nocy, a także nieco kapryśnym. Trzeba było tak umiarkować i uciszyć akcję sceniczną, tak ją opanować i ukształtować, żeby nie zamącił jej żaden fałszywy akcent, żaden natrętny ton. Osiągnięcie takiego efektu wymagało nie tylko wrażliwości i wyobraźni reżysera, ale także wielkiej dyscypliny całego zespołu aktorskiego. Przede wszystkim dyscypliny wewnętrznej. Udało się!
(…) Zespół aktorski zasłużył na słowa nie tylko uznania, ale także podzięki. (…) W sumie przedstawienie godne serdecznej pochwały i obejrzenia go przez wszystkich potencjalnych widzów.

Aleksander Czaplicki, Noc czerwcowa, „Życie Radomskie” 1981, nr 214 z dn. 15.09.

 

(…) Odnosi się wrażenie, jakby koncepcja skądinąd doświadczonego reżysera – Jerzego Wróblewskiego ograniczyła się do „odegrania” salonowo-alkowowego romansidła. To bardzo zubożyło nie pierwszej przecież klasy utwór znakomitego nowelisty, poety i eseisty (…). Po co więc teatr radomski sięgnął po tę sztukę?
(…) Gdy bierze się na warsztat romans, trzeba mieć parę amantów. Pierwszy z narzucających się wniosków nakazywał uprzednie przeszkolenie w tym zakresie tak Małgorzaty Włodarskiej (w roli Eweliny), jak i Jerzego Stępkowskiego.
(…) Mimo tych zastrzeżeń Małgorzata Włodarska stworzyła postać sympatyczną, pogłębiając nawet dramat samotności i rozdarcie dojrzałej tęskniącej za pełnią życia kobiety, dwukrotnie przez los oszukanej. Z godną podziwu determinacją dźwiga do końca dolę samotnicy potrzebnej otoczeniu dla rozgrywania egoistycznych celów. Jerzy Stępkowski zaledwie naszkicował ewolucję uwodzicielskiego pieczeniarza ukoronowaną cynizmem i łajdactwem.
Jerzy Wasiuczyński nie miał w tej sztuce wielkiego pola do popisu. Jego Chwalibóg zachowuje się tak, jakby odmowa szampana ze strony kozaka Wasyla odebrała mu chęć do dalszego angażowania się w rozwój scenicznych wypadków. (…) Do sukcesu zbliża się Grażyna Suchocka (…). Spore ożywienie wnosi para służących w wykonaniu Ewy Pietras i Huberta Bielawskiego. (…) Za to Krzysztof Kursa gra sybiraka tak lodowato upiornego, jakby nie zdążył w drodze do kraju odtajać.
(…) Na tym tle (i nie tylko na tym tle) wybitną kreację stworzyła Magdalena Radłowska (…). Doświadczenie warsztatowe i perfekcja zawodowa jeszcze raz wzięły górę nad potencjalnymi możliwościami młodości.
Warto obejrzeć to przedstawienie, jest ono czymś zupełnie nowym w dorobku radomskiego teatru. Nie jest wprawdzie rewelacyjne od strony warsztatowej, wprowadza nas jednak sugestywnie w atmosferę lat odległych.

Stanisław Mijas, Romans pani Eweliny, Słowo Ludu” 1981, nr 1156 z dn. 31.10-1.11.

PARTNERZY TEATRU
Image
COPYRIGHT © 2020. Teatr powszechny im. Jana Kochanowskiego w Radomiu
Projekt: Adam Żebrowski    |    Wdrożenie: Flexi Design

Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Należy pamiętać, że w przypadku braku zgody nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.