Zespół artystyczny

Aleksandra Bogulewska
Aleksandra Bogulewska

Aleksandra Bogulewska

KILKA SŁÓW+
Moją największą, artystyczną inspiracją była moja Mama. Prawda jest taka, że to dzięki niej zostałam aktorką i pokochałam śpiew oraz muzykę. Pamiętam, że jak byłam mała siadała wieczorem z gitarą i śpiewała mi do snu. Do tej pory trochę żałuję, że rodzice nie zapisali mnie do szkoły muzycznej. Już w podstawówce chętnie brałam udział we wszystkich przedstawieniach wystawianych na akademiach. To wtedy pojawiła się myśl, że w przyszłości chciałabym zająć się tym zawodowo.
​Kiedy po ukończeniu liceum przyszło mi wybierać dalszy kierunek edukacji Mama poradziła mi bym kierowała się głosem serca.

Stwierdziłam, że jestem zbyt wrażliwą osobą by zostać lekarzem, czy prawnikiem. Wtedy postanowiłam szkolić głos i spróbować dostać się na Wydział Wokalno-Aktorski w Krakowie. Moja Pani Profesor podpowiedziała mi, żebym złożyła papiery do wszystkich szkół teatralnych. Niestety w Krakowie odpadłam w końcowym etapie, ale udało mi się dostać do “Łódzkiej Filmówki”. Kiedy się o tym dowiedziałam byłam załamana i płakałam całą noc. Wtedy wydawało mi się, że szkoła filmowa uczy jedynie aktorstwa filmowego. Jak bardzo się myliłam…

Czasy studiów wspominam bardzo dobrze. Co prawda była to bardzo ciężka praca ale i niezwykle kreatywna. W szkole zawarłam wspaniałe przyjaźnie i znalazłam miłość. Swój pierwszy spektakl zrobiłam pod okiem Anny Augustynowicz. Była to sztuka “Iwona, księżniczka Burgunda”, w której grałam Matkę. Było to szalenie trudne zadanie - zagrać postać starszą od siebie o co najmniej 20 lat. Tworząc tę postać i wcielając się w rolę, pomyślałam, że wspaniale byłoby zagrać w “Iwonie” na sam koniec mojej drogi zawodowej, zamykając ją w ten sposób piękną klamrą. Czas pokaże, czy uda mi się spełnić to marzenie.

​Jeszcze przed ukończeniem Szkoły i rozpoczęciem pracy w Teatrze Powszechnym w Radomiu podjęłam współpracę z Teatrem Szwalnia w Łodzi, gdzie wraz z moją Panią Profesor, Ewą Mirowską, zrobiliśmy “Łysą Śpiewaczkę”. Był to świetny spektakl, który robiłam z ludźmi, którzy podchodzili z niezwykłą pasją do tego co robią. ​Mój pierwszy dzień w Radomiu nie należał do najszczęśliwszych. W drodzę na rozmowę o pracę pogubiłam się, zawróciłam na zakazie i dostałam mandat. Kiepski początek życia w nowym mieście... Ze łzami w oczach dotarłam na rozmowę z ówczesnym dyrektorem, Zbigniewem Rybką, mówiąc Mu, że musi mnie zatrudnić, bo nie mam z czego tego mandatu opłacić. Właśnie tak zaczęła się moja przygoda w Radomiu, w którym się zatrzymałam.

​Dzięki bogatemu repertuarowi w radomskim Teatrze realizuje wszystkie swoje marzenia. Mam możliwość grania w niezwykle poruszających spektaklach dramatycznych, zabawnych farsach i musicalach. Ale muszę przyznać, że po czterech latach pracy w zawodzie, najbardziej dumna jestem ze spektaklu “Bea” w reżyserii A. Bubienia, w którym mam przyjemność grać tytułową rolę. Ta sztuka porusza nie tylko serca widzów, ale także nasze - aktorów.

​Mam nadzieję, że przede mną jest jeszcze wiele aktorskich wyzwań, pięknych spotkań z widzami, a także mnóstwo wzruszających chwil na deskach teatru, bo czuję, że to co robię w życiu to spełnienie moich marzeń!
WYKSZTAŁCENIE+
DROGA ZAWODOWA+
ROLE FILMOWE, ROLE TELEWIZYJNE+
INNE+
PARTNERZY TEATRU
Image
COPYRIGHT © 2020. Teatr powszechny im. Jana Kochanowskiego w Radomiu
Projekt: Adam Żebrowski    |    Wdrożenie: Flexi Design

Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Należy pamiętać, że w przypadku braku zgody nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.